Jak wiadomo, Rezerwa Federalna USA jest zajęta podnoszeniem oficjalnej stopy procentowej. To ważny rozwój sytuacji; między innymi dlatego, że miało i może nadal mieć istotny wpływ na wartość euro, żeby wymienić tylko jeden przykład.
Bank centralny działa wyjątkowo ostrożnie, obawiając się, że gospodarka nie poradzi sobie z wyższymi stopami procentowymi. W tym miejscu i na naszych szkoleniach mogliście często przeczytać i usłyszeć, dlaczego jest niemal pewne, że Fed nie przyspieszy procesu podnoszenia stóp procentowych, a nawet może przyjąć jeszcze łagodniejszy tok postępowania, niż ma to miejsce obecnie.
W tym tygodniu otrzymaliśmy potwierdzenie tej analizy od samej prezes Rezerwy Federalnej Janet Yellen. Podczas swojego półrocznego wystąpienia przed Kongresem USA Yellen stwierdziła, że utrzymująca się niska inflacja w USA może skłonić bank do ponownego rozważenia planów kolejnej podwyżki stóp procentowych w tym roku i trzech podwyżek stóp procentowych w 1 r.
Drzwi otwarte
Yellen poświęca dużo czasu badaniom, czy niska inflacja w USA jest spowodowana głównie czynnikami przejściowymi, czy też istnieją siły strukturalne, które utrzymują deprecjację waluty na zbyt niskim poziomie dla Fed. Bank centralny stawia sobie za cel inflację na poziomie od 2 do 2,5 procent rocznie. Obecnie inflacja w USA wynosi około 1,7 procent.
W ten sposób Yellen otworzyła drzwi możliwości, że Fed podniesie oficjalne stopy procentowe znacznie mniej w ciągu najbliższych 12 miesięcy, niż rynek obecnie myśli i uwzględnił w cenach. W związku z tym jej komentarze doprowadziły do spadku długoterminowych stóp procentowych, wyższych cen akcji i słabszego dolara.
Perspektywa mniejszej liczby podwyżek stóp procentowych, niż przewiduje rynek, oznacza, że dolar stanie się mniej atrakcyjny. Z drugiej strony akcje korzystają na tym: długoterminowa luźna polityka pieniężna oznacza, że na rynek akcji nadal napływa dużo pieniędzy, np. dlatego, że oszczędzanie w dalszym ciągu nie przynosi żadnych efektów.
Stopa procentowa jest niższa
Komentarz Yellen na temat inflacji w USA oznacza, że rynek będzie z jeszcze większym zainteresowaniem śledził miesięczne dane dotyczące inflacji w USA (na przykład dzisiaj, w piątek 14 lipca, zostaną opublikowane dane za czerwiec) i będzie uważnie śledził, co różne wskaźniki inflacji „mówią” o jej przyszłym przebiegu. W końcu to, co Fed zrobi lub nie zrobi ze stopami procentowymi, zależy od niego.
Następnie Yellen wygłosiła bardzo ważny komentarz, który ma ogromne znaczenie dla każdego, kto próbuje ocenić politykę Rezerwy Federalnej w nadchodzących latach. Yellen powiedziała, że nie potrzeba wielu podwyżek stóp procentowych, aby sprowadzić oficjalną stopę procentową Fed do tzw. poziomu neutralnego. To poziom, przy którym polityka pieniężna albo spowalnia, albo stymuluje gospodarkę.
Jest to istotne, gdyż oznacza, że powrót do stóp procentowych sprzed kryzysu, tj. nieco powyżej 6 procent, jest wysoce nieprawdopodobny. Przecież jeśli zinterpretujemy „niewiele podwyżek stóp procentowych” jako powiedzmy 5 podwyżek stóp procentowych o łączną wartość 1,25 punktu procentowego, a oficjalna stopa procentowa wynosi obecnie 1,25 procent, to szef Fed w zasadzie mówi, że licznik stóp procentowych mógłby zatrzymać się na mniej więcej połowie poziomu sprzed kryzysu.
ECB z zaciągniętym hamulcem ręcznym
Miałoby to ogromne konsekwencje dla długoterminowych stóp procentowych w nadchodzących latach, wartości euro względem dolara amerykańskiego, a także dla polityki stóp procentowych w strefie euro. Jeżeli założymy, że Europejski Bank Centralny (EBC) nie ma zamiaru dogonić amerykańskiej Rezerwy Federalnej w kwestii stóp procentowych (jeszcze przed kryzysem stopa procentowa EBC była znacznie niższa niż stopa procentowa Rezerwy Federalnej), to powyższe oznacza, że gdy EBC zacznie podnosić stopy procentowe w strefie euro, proces ten może być bardzo krótki.
Jedną z konsekwencji tego byłoby to, że nawet jeśli stopy EURIBOR zaczną znów rosnąć, mało prawdopodobne jest, aby osiągnęły poziom sprzed kryzysu.