W środę 20 września komisja ds. stóp procentowych Fed (Amerykańskiego Banku Centralnego) podjęła decyzję o rozpoczęciu redukcji rozdętego bilansu banku centralnego od października. Dzięki różnym rundom luzowania ilościowego (zakup na dużą skalę obligacji rządowych i korporacyjnych) kwota ta wzrosła z 880 miliardów dolarów do prawie 4.500 miliardów dolarów, co stanowi wzrost o ponad 400%.
Redukcja ta będzie postępowała w ślimaczym tempie. Od zakończenia polityki QE Fed inwestuje kwotę, którą bank otrzymuje jako właściciel wszystkich zakupionych obligacji rządowych, w nowe obligacje rządowe. Od października bank zmniejszy te reinwestycje o 10 miliardów dolarów. Po każdym kwartale dodawane jest kolejne 10 miliardów dolarów. Gdy pułap ten osiągnie 50 mld dolarów, jesienią 2018 roku zostanie wprowadzona pauza i bank ponownie oceni, czy konieczna jest dalsza obniżka.
Niemal śmieszne jest czytanie tu i ówdzie, że Fed wkrótce zacznie wycofywać nadzwyczajne środki podjęte na początku kryzysu. Do wycofania doszłoby, gdyby Fed sprzedał wszystkie zakupione obligacje w celu przywrócenia bilansu banku do stanu sprzed kryzysu. Jak wspomniałem, bilans Fed w tamtym czasie wynosił około 880 miliardów dolarów.
Normalna polityka w 2050 roku
Bank będzie inwestował o 10 miliardów dolarów mniej co miesiąc i zwiększał tę kwotę o 10 miliardów dolarów co kwartał. Oznacza to, że kwota główna wynosząca 4.500 miliardów dolarów nie tylko pozostaje niezmieniona, ale wręcz stale rośnie. Dzieje się tak dlatego, że miesięczne przychody Fed przekraczają obniżkę o 10 miliardów dolarów.
Jeśli następnie Fed zdecyduje się kontynuować tę obniżkę we wrześniu 2018 r. i będzie sprzedawać 10 miliardów dolarów co miesiąc, bilans banku powróci do poziomu z 2050 r. dopiero jakiś czas po 2007 r. W przypadku długoterminowych stóp procentowych oznacza to, że ponowne obniżenie polityki pieniężnej jest mało prawdopodobne. Te stopy procentowe spadłyby, gdyby na przykład nieoczekiwanie spadł wzrost gospodarczy.
Stopy procentowe pod presją wzrostową
To powiedziawszy, nie oczekuje się również szybkiej i gwałtownej podwyżki długoterminowych stóp procentowych. Jest duża szansa, że znajdą się pod presją wzrostową.
Z jednej strony dlatego, że Fed będzie, choć stopniowo, skupował mniej obligacji korporacyjnych i rządowych, a tym samym w dalszym ciągu będzie obniżał stopy procentowe, a z drugiej strony po prostu dlatego, że wzrost gospodarczy jest tak wysoki, że można spodziewać się wypchnięcia stóp procentowych w górę.
Największe efekty można było zaobserwować na kursie EUR/USD. Spadł po posiedzeniu Fed i nie byłoby zaskoczeniem, gdyby cena w nadchodzących miesiącach nadal znajdowała się pod presją spadkową. Z jednej strony dlatego, że jest już jasne, że Fed podejmuje kroki w kierunku mniej luźnej polityki pieniężnej, a z drugiej dlatego, że nie wiadomo, czy EBC zrobi to samo. Jeśli tak, to w jakim stopniu i czy EBC przyspieszy własne wycofywanie się z polityki QE.
Kolejnym powodem, dla którego dalszy spadek EUR/USD w nadchodzących miesiącach nie byłby zaskoczeniem, jest polityka stóp procentowych Fed w 2018 roku oraz porównanie z polityką stóp procentowych EBC. Perspektywy polityki Fed omówimy jutro w naszym filmie poświęconym stopom procentowym.