Shutterstock

Wewnątrz emerytura

Czy cena ropy powoduje wcześniejszą podwyżkę stóp procentowych EBC?

5 października 2018 r - Edin Mujagic

10 listopada 2014 r. ostatnia baryłka ropy kosztowała około 1 dolarów. Tak jednak było do dzisiaj (piątek, 82 października 5 r.). Około rok temu cena nadal wynosiła 2018 dolarów.

Czy chcesz kontynuować czytanie tego artykułu?

Zostań subskrybentem i uzyskaj natychmiastowy dostęp

Wybierz subskrypcję, która Ci odpowiada
Masz wskazówkę, sugestię lub komentarz dotyczący tego artykułu? Daj nam znać

Jednym z powodów wzrostu cena oczekuje się, że kraje będące największymi producentami ropy naftowej nie podejmą działań mających na celu zahamowanie wzrostu cen ropy. Aby to osiągnąć, mogliby zwiększyć produkcję. Większa podaż przy tym samym popycie faktycznie spowodowałaby spadek ceny.

Arabia Saudyjska, Rosja i inne główne kraje naftowe odmawiają tego. Nie ma w tym nic dziwnego, bo po latach bardzo niskich cen ropy chcą na nowo zapełnić swój skarbiec. Co więcej, w ostatnich latach robili różne rzeczy, aby podnieść cenę. Teraz, gdy to się dzieje, nie spodziewano się, że będą chcieli to powstrzymać.

Pewną rolę odgrywa również fakt, że Stany Zjednoczone (USA) niedawno odrzuciły porozumienie z Iranem i nałożyły sankcje na reżim w Teheranie. Częścią tego jest to, że Iranowi trudniej jest sprzedawać swoją ropę. Iran jest ważnym krajem naftowym, więc utrata dostaw spowodowała wzrost cen. Wreszcie, mamy do czynienia z wysokim wzrostem gospodarczym na świecie. Wysoki wzrost oznacza rosnące zapotrzebowanie na ropę naftową.

Jeśli weźmiemy to wszystko razem, zobaczymy, że popyt na rynku ropy naftowej wzrósł, podczas gdy oferta zmniejszona. Prawo podaży i popytu, kamień węgielny ekonomii, mówi, że w takim przypadku cena może wzrosnąć tylko w jednym kierunku, czyli w górę. 

Rozwój ekonomiczny
Wydaje się, że wysoki wzrost gospodarczy utrzymuje się, co oznacza, że ​​w najbliższej przyszłości popyt na ropę naftową nie będzie się zmniejszał. Kraje będące głównymi producentami ropy nie mają zamiaru wydobywać większej ilości ropy z ziemi, a sankcje nałożone na Iran jeszcze nie weszły w życie. Nic więc dziwnego, że niektórzy analitycy przewidują, że w nadchodzących miesiącach cena może przekroczyć granicę 100 dolarów.

Nawet jeśli tak się nie stanie, konsekwencje mogą być nadal dość poważne. Jeśli jest jedna rzecz, na którą Amerykanie są uczuleni, to rosnące koszty na pompie. Wydaje się, że jest to możliwe. Jest to niepokojące zjawisko dla amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa, ponieważ 6 listopada USA wybiorą nowy parlament. Trump ma jedynie niewielką jak brzytwa większość; że Amerykanin wydaje więcej dolarów na napełnienie swojego zbiornik może łatwo kosztować głosy. Tak bardzo, że większość mogłaby zostać utracona.

Inflacja jest wzmacniana
W ujęciu pieniężnym wzrost cen ropy oznacza, że inflacja nabierze tempa w nadchodzących miesiącach. W USA jest to ponad 2%, podobnie jak w strefie euro. Banki centralne dążą do stopy 2% rocznie. W okresie od października 2017 r. do kwietnia 2018 r. cena wahała się od 55 do 70 dolarów. Ponieważ w obliczeniach inflacji cena ropy jest porównywana z ceną z ubiegłego roku, oznacza to, że (nawet gdyby cena miała pozostać niezmieniona do wiosny 2019 r.) mogłaby wystąpić nieistotna presja na wzrost inflacji. 

Jeśli inflacja wzrośnie, inwestorzy mogą spodziewać się, że amerykański Bank Centralny (nakarmiony) i Europejski Bank Centralny (EBC) będą częściej lub wcześniej podwyższać stopy procentowe. EBC podał niedawno, że pierwszej podwyżki stóp spodziewany jest najwcześniej jesienią 2019 r. Jeśli jednak inflacja będzie nadal rosła (która, biorąc pod uwagę cel banku, utrzymuje się od 4 miesięcy na zbyt wysokim poziomie), wówczas bank mógłby to zrobić. po prostu być zmuszeni do wcześniejszej podwyżki stóp procentowych.

Osobiście nie jestem zaskoczony, jeśli EBC podniesie oficjalną stopę procentową latem 2019 roku. Z jednej strony ze względu na rozwój inflacji, ale z drugiej także dlatego, że obecny prezes EBC Mario Draghi nie przejdzie do historii jako jedyny prezydent, który nigdy nie podniósł stóp procentowych.

Przyszły szef EBC
Dałby w ten sposób swojemu następcy, prawdopodobnie Niemcowi, swobodę uniknięcia konieczności podwyżki stóp procentowych bezpośrednio po objęciu urzędu. Gdyby przyszły szef niemieckiego EBC od razu zwiększyłby koszty pożyczania pieniędzy, potwierdziłoby to wszelkie uprzedzenia wobec niemieckich bankierów centralnych. Wzbudziłoby to także obawy w wielu krajach strefy euro (np. we Włoszech), że będą musiały liczyć się z wyższymi stopami procentowymi.

Dźwięki, które już często słychać (że strefa euro jest zdominowana przez Niemcy i że kraj ten narzuca innym krajom swoje życzenia polityczne) będą słyszalne jeszcze częściej i głośniej. To z kolei nie sprzyja dobrym stosunkom pomiędzy krajami strefy euro.

Zadzwoń do naszego działu obsługi klienta 0320 - 269 528

lub e-mail do wsparcie@boerenbusiness.nl

chcesz nas śledzić?

Otrzymuj nasz darmowy newsletter

Aktualne informacje rynkowe codziennie w Twojej skrzynce odbiorczej

Zaloguj się