W kwietniu firmy amerykańskie utworzyły 263.000 3 nowych miejsc pracy. Amerykańskie Biuro Statystyczne ogłosiło to w piątek, 185.000 maja. Analitycy spodziewali się utworzenia 3,8 tys. nowych miejsc pracy. Bezrobocie spadło z 3,6% do XNUMX%.
Płace wzrosły o 3,2% w porównaniu do roku poprzedniego. Nazwałbym to procentem idealnym. Płace rosną nieco szybciej niż inflacja, co oznacza wymierny wzrost siły nabywczej. The przeciążanie Jednakże płace nie są na tyle wysokie, aby w amerykańskim banku centralnym (Fed) natychmiast włączył się sygnał alarmowy; z obawy, że inflacja znajdzie się pod silną presją wzrostową w średnim okresie.
Innymi słowy, rynek nie musi się martwić, że Fed zasygnalizuje wznowienie podwyżek stóp procentowych. Co możemy wyciągnąć z tych liczb, mając na uwadze rozwój gospodarczy w pozostałej części tego roku i w 2020 r.?
Tempo zwalnia
Tempo tworzenia nowych miejsc pracy przez amerykańskie firmy spada. Podczas gdy w 2018 r. co miesiąc przybywało około 225.000 3 nowych stanowisk pracy, średnia z ostatnich 170.000 miesięcy spadła do 3,6 XNUMX nowych stanowisk pracy. Spadek ten jest jednak logiczny, gdyż staw, z którego łowią te firmy, znacznie się opróżnił. Świadczy o tym także stopa bezrobocia (XNUMX%). Od pewnego czasu liczba wolnych miejsc pracy przewyższa liczbę bezrobotnych.
Wspomniana podwyżka wynagrodzeń ma też swoją wadę: jeśli pracownicy stają się drożsi, zwykle spowalnia to także tempo zatrudniania pracowników przez firmy. Nie byłoby więc zaskoczeniem, gdyby w nadchodzących miesiącach liczba nowych miejsc pracy spadła. Jeśli ta średnia spadnie poniżej 125.000 tys. jednostek (co może nastąpić dość szybko), to nie wystarczy, aby dalej ograniczać bezrobocie.
Stopa bezrobocia osiągnie wówczas najniższy poziom, jeśli dno nie zostało jeszcze osiągnięte. Ten najniższy punkt jest ważny, ponieważ historycznie rzecz biorąc, recesja w Stanach Zjednoczonych nastąpiła około 12 miesięcy po osiągnięciu najniższego poziomu bezrobocia. Częściowo z tego powodu widzę, że wzrost gospodarczy w Stanach Zjednoczonych w 2020 roku wyraźnie spada i coraz częściej biorę to pod uwagę recesja w tamtym roku.
Niefortunny moment
Spowolnienie (lub recesja) może być bardzo niefortunne dla Fed. Zwykle wpływ luźnej polityki pieniężnej jest najpierw widoczny we wskaźnikach wzrostu, a dopiero potem wpływa na inflację. Z różnych powodów rok 2020 może być rokiem ochłodzenia gospodarki, a inflacja znajdzie się pod presją wzrostową. Jeśli tak się stanie (scenariusz zakładający stagflację), Fed będzie musiał wybrać, czy użyć swojej broni dotyczącej stóp procentowych, czy to na korzyść wzrostu gospodarczego (obniżki stóp procentowych), czy też stabilności cen (podwyżki stóp procentowych). A wszystko to w roku, w którym odbędą się wybory prezydenckie.
Choć może to powodować pewną niepewność wśród inwestorów co do polityki Fed, jestem przekonany, że bank stawia na wzrost, a nie stabilność cen. Zakładam, że inflacja nie rośnie zbyt szybko, bo w takim przypadku Fed uzasadnia tę podwyżkę różnymi odniesieniami do czynników jednorazowych, które ponownie spychają inflację w dół. Innymi słowy: nie zdziwiłbym się, gdyby rok 2020 był rokiem niższego wzrostu gospodarczego i obniżek stóp procentowych Fed staje się.