Kontrast nie mógł być większy. Tam, gdzie rolnicy z Farmers Defence Force zablokowali lotnisko w Eindhoven traktorami w piątek po południu, 13 grudnia, obywatele i osoby z zewnątrz mogli zjeść brunch w centrum Amsterdamu. Oferowane przez rolnika, organizowane przez Agractie. Z powodzeniem. „Atmosfera jest dobra, będzie też dobra”.
Szczególny widok, traktory na placu Dam przed pałacem. Ze straganami sprzedającymi produkty prosto ze wsi, entuzjastycznymi rolnikami i wreszcie: ogromnym tłumem ludzi przemieszczających się pomiędzy nimi. Boer burger brunch, organizowany przez Agractie, wydaje się mieć zamierzony efekt w centrum Amsterdamu.
Bart Kemp, organizator z Agractie, na początku imprezy, zapoczątkowanej trąbiącymi traktorami, ośmiela się powiedzieć, że to sukces. „Jest pięknie, przytulnie i wszystkim się to podoba. Sceneria jest oczywiście wyjątkowa, rolnicy ze swoimi ciągnikami pośrodku stolicy na placu Dam. Atmosfera jest dobra, pozostanie dobra – mówi Kemp. Zauważył już, że po okolicy spaceruje duża grupa, która nie jest lub jest słabo poinformowana o życiu na farmie. „Niektórzy uważają, że rolników należy zamknąć. Mówię wtedy: przestań jeść śniadanie!”.
Brak wiedzy
Wiele nadużyć dotyczących życia na farmie wynika z braku wiedzy wśród obywateli, zauważa Ronne Smolders, żona rolnika i członek zarządu Agractie. „Dlatego lepiej nie mówić o nas, ale z nami”. Smolders, podobnie jak inne wybitne postacie, wygłosił przemówienie na podium przed pałacem na początku brunchu farmer-burger.
Aalt Dijkhuizen, przewodniczący Kolektywu Rolniczego, powiedział swoim słuchaczom, że holenderscy rolnicy są „mistrzami świata” w wielu dziedzinach w porównaniu ze swoimi kolegami z innych krajów. Na przykład w rolnictwie na małych obszarach oraz w oszczędnym wykorzystaniu surowców, takich jak woda i nawozy. „Przenieś produkcję i automatycznie skończy się to w mniej korzystnych warunkach. 1 litr mleka w Holandii emituje połowę CO2 podczas produkcji niż w jakimkolwiek innym kraju”.
Nie produkuj, tylko konsumuj
Keimpe van der Heide, dyrektor związku rolniczego NAV, nawiązuje w swoim przemówieniu do traktatów o wolnym handlu, które stoją na drodze holenderskiemu sektorowi rolnemu. „To, czego nie wolno nam produkować, możesz skonsumować”. Odnosi się w ten sposób do ukraińskich kurcząt w klatkach bateryjnych, których jaja sprowadzane są z Holandii. Córka rolnika, Anna Grotentraast (16), imponuje jej swoim dzieciństwem na farmie, ale z wiekiem zaczyna dostrzegać problemy w gospodarstwie.
Sjanie Eikelenboom, hodowca bydła mlecznego w pobliżu Amsterdamu, opowiada o złym zarządzaniu zwierzyną łowną, taką jak gęsi, i powrocie wilka. Dwie zmiany, które powodują problemy dla rolników w ochronie upraw i zwierząt gospodarskich. Wreszcie, parkiet ma sadowniczka Judith Appelhof, której sad znajduje się niecałe 40 kilometrów od Amsterdamu. Opowiada o produkcji czystego powietrza oraz utrzymywaniu równowagi zwierząt i przyrody.
Pozytywne dźwięki
Brunch został jednogłośnie pozytywnie przyjęty przez obecnych rolników. Tu i ówdzie zadaje się im krytyczne pytanie, ale ton rozmów pozostaje konstruktywny. Sondaż wśród przyjezdnych mieszkańców pokazuje, że prawie wszyscy rozumieją kampanię i uważają, że jest to świetna inicjatywa, aby zbliżyć do siebie rolników i obywateli. Niektórzy wskazują, że doceniają to znacznie bardziej niż działania takie jak te z 1 października. Jedna rzecz się wyróżnia, ale też nie bardzo: wiele osób jest zbyt szczęśliwych, gdy akceptuje produkty.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.
To jest odpowiedź na Boerenbusiness artykuł:
[url=http://www.boerenbusiness.nl/financieel/ artikel/10885036/burger-neemt-graag-de-producten-van-boer-aan]Burger lubi akceptować produkty rolników[/url]