Wykorzystujemy wszystkie dostępne zasoby, aby przeciwdziałać ryzyku niepełnego zatrudnienia i inflacji. Tak powiedział Jerome Powell, prezes Fed. W wolnym tłumaczeniu: wszystko, co do tej pory uchodziło za niekonwencjonalną politykę pieniężną, formalnie można nazwać także konwencjonalną. Datę ogłoszenia tego wyroku, 27 sierpnia 2020 r., można słusznie nazwać datą historyczną.
Powell przemawiał na dorocznej konferencji amerykańskiego banku centralnego (Fed) w Jackson Hole w stanie Wyoming. Wykorzystanie wszystkich dostępnych zasobów wpisuje się w szereg zmian strategii banku w związku z wkraczaniem w nową erę w polityce pieniężnej. Ta nowa strategia w większym stopniu niż wcześniej skupia się na zatrudnieniu.
Fed nauczył się, że miejsca pracy są bardzo ważne dla zwykłych Amerykanów i amerykańskiej gospodarki. Od teraz bank będzie bardziej skupiał się na osiągnięciu maksymalnego zatrudnienia, czyli bardzo niskiego bezrobocia. Zdaniem banku, nieco ponad 4% to naturalny poziom bezrobocia w USA. W tym okresie bezrobocie w USA przekracza 10%.
Stare prawo, stare
Stare prawo głosi, że gdy bezrobocie spadnie poniżej poziomu naturalnego, następuje inflacja. Szybciej rosną płace (brak rąk do pracy), a popyt na towary i usługi przewyższa podaż. Jednak według Fed prawo to już nie obowiązuje.
Powyższe oznacza łącznie, że bank centralny utrzyma stopy procentowe na poziomie 0% i będzie nadal gromadził obligacje. Dopóki bezrobocie nie spadnie do około 3,5%. Różnica między obecną stopą bezrobocia a stopą pożądaną jest duża. Wiedząc, że bezrobocie spada powoli, możemy być pewni, że Fed podniesie oficjalne stopy procentowe dopiero w 2024 r., jeśli nie później.
Wykorzystane minuty rozmów
Dotyczy to również sytuacji, gdy inflacja nieoczekiwanie wzrośnie powyżej oczekiwań Fed. Aby to umożliwić, zredagowano rozdział dotyczący inflacji w podręczniku Fed. Bank w dalszym ciągu dąży do deprecjacji pieniądza na poziomie około 2% rocznie. Pozwala jednak na to, aby wyższa inflacja na jakiś czas zrekompensowała lata, w których deprecjacja pieniądza była zbyt niska. Pomyśl o poprzednich abonamentach komórkowych, w ramach których możesz przenieść niewykorzystane minuty rozmów na następny miesiąc. Przykładowo, jeśli w ciągu jednego roku inflacja wyniesie 0%, bank nie będzie miał problemu, jeśli w następnym roku ceny wzrosną o 4%. Nie tylko krucjata przeciwko inflacji wreszcie się skończyła, ale dawny wróg stał się teraz pożądanym przyjacielem.
To, co Fed pod tym pozorem zrobił w ramach rekalibracji strategii, polega na zastąpieniu tymczasowych uzasadnień polityk prowadzonych przez ostatnie 10 lat lub dłużej (takich jak Wielki Kryzys Finansowy, ryzyko deflacji, a ostatnio korona wirusowa) strukturalnym uzasadnieniem kontynuacji polityka. Bank w zasadzie zapewnił sobie alibi dla polityki mającej na celu dalsze osłabienie siły nabywczej dolara.
Brakuje mi informacji o wzroście dobrobytu
Wszystko po to, aby w przyszłości przyspieszyć rozwój amerykańskiej gospodarki i pomóc klasie średniej oraz osobom o niskich dochodach. Fed słusznie doszedł do wniosku, że grupy te w dużej mierze ominęły łódź rosnącego dobrobytu z powodu globalizacji i postępu technologicznego w ostatnich dziesięcioleciach.
Strategia ma 2 główne wady i 1 główne niebezpieczeństwo. Pierwszą wadą jest to, że wyraźnie nie ma pytania o to, w jaki sposób Fed chce doprowadzić sprawy do końca. Bank nie idzie dalej niż „zrobimy wszystko, co w naszej mocy”. Brak jej bardziej szczegółowych informacji sprawia wrażenie, że Fed tak naprawdę nie ma pojęcia, jak obniżyć bezrobocie i podnieść inflację.
Sprzeczności w strategii
Inną wadą nowej strategii Fed jest to, że zawiera sporo sprzeczności. Przyjmij nowe podejście do inflacji przypominające minuty rozmów. Ogłaszanie, że Fed będzie teraz przez jakiś czas tolerować wysoką inflację, aby zrekompensować lata zbyt niskiej inflacji, stoi w sprzeczności z celem zapewnienia zamożności klasie średniej i osobom o niskich dochodach. Wysoka inflacja uderza właśnie w te grupy najbardziej.
Poza tym znacznie wyższa inflacja przez jakiś czas oznacza także niższe płace realne w całym tym okresie. Niższe płace realne skutkują z kolei mniejszą siłą nabywczą i mniejszą konsumpcją. Ponieważ konsumpcja jest siłą napędową amerykańskiej gospodarki, powoduje ona raczej spadek wzrostu gospodarczego niż wzrost.
Opłaty odsetkowe idą w górę
Ponadto, jeśli Fed stwierdzi, że będzie świadomie tolerować wyższą inflację przez długi czas, co może oznaczać kilka lat. Można wtedy założyć, że coś takiego w końcu stanie się widoczne w długoterminowych stopach procentowych. To jednak spowalnia wzrost gospodarczy lub może doprowadzić do długotrwałej i głębokiej recesji. W takim przypadku koszty odsetek wielu firm i gospodarstw domowych poszybują w górę.
Mój wniosek jest taki, że Fed też już nie wie. Świadczy o tym brak pytania, w jaki sposób bank chce to osiągnąć oraz wspomniane sprzeczności w strategii. Nasz bank centralny, EBC, również dokonuje ponownej kalibracji swojej strategii. Ponieważ EBC zazwyczaj podąża za Fed, łatwo oszacować, jakie zmiany ogłosi Christine Lagarde w przyszłym roku.