Sektor rolny ogólnie pozytywnie zareagował na umowę brexitową między Wielką Brytanią a Unią Europejską. Wielka Brytania pozostaje dostępna dla holenderskich owoców i warzyw bez dodatkowych ceł, a dodatkowe formalności celne nie doprowadziły (jeszcze) do większych problemów. Istnieją jednak wąskie gardła.
W ostatnich tygodniach grudnia wiele firm zgromadziło dodatkowe zapasy, aby w przypadku utrudnień w ruchu granicznym nie natrafić od razu na problemy. Dodatkowe zapasy zapewniły spokój ducha w pierwszym tygodniu po Brexicie. Również ze względu na rygorystyczną izolację w Wielkiej Brytanii, związaną z krążącym tam zaraźliwym wariantem korony, ruch graniczny jest spokojniejszy niż zwykle. Służby celne oczekują, że w nadchodzących tygodniach ruch towarowy powróci do normalnego poziomu.
Sadzeniaki to gorący temat
Dzięki nowelizacji UE zniosła zakaz importu i eksportu ziemniaków przeznaczonych do spożycia. Na mocy umowy można je bez problemu importować i eksportować pomiędzy Wielką Brytanią a UE, aczkolwiek posiadające fitosanitarne świadectwo eksportowe. Sadzeniaki należą do innej kategorii, co oznacza, że Anglia, Szkocja i Walia nie mogą już eksportować do UE i Irlandii Północnej.
Szkocka premier Nicola Sturgeon już wcześniej odpowiedziała z wściekłością, że nie toczą się żadne negocjacje wyjątek dla sadzeniaków zostało ustalone. Zakaz stwarza krajom UE możliwości dostarczania sadzeniaków ziemniaka Północnym Irlandczykom.
Zmiana ustawodawstwa
Po Brexicie Wielka Brytania nie jest już związana prawem europejskim. Aby zachować równe warunki działania z UE, umowa stanowi, że kraj ten będzie przestrzegać prawa UE. Niniejsza umowa nie jest wiążąca. Angielski Departament Środowiska, Żywności i Spraw Wiejskich (Defra) bada nową sytuację.
Angielski sekretarz stanu ds. rolnictwa George Eustice rozpoczął 7 stycznia rundę konsultacji w celu ustalenia możliwości i konsekwencji modyfikacji genetycznych. Pierwsza runda badań koncentruje się głównie na edycji genów (GE), takiej jak Crispr-Cas. Jest to technika inna niż modyfikacja genetyczna (GMO), polegająca na wprowadzeniu DNA z jednego organizmu do innego organizmu. GE to technika przyspieszająca proces tradycyjnej hodowli. Europejski Trybunał Sprawiedliwości orzekł w 2018 r., że uprawy modyfikowane GMO również podlegają przepisom dotyczącym GMO.
Szansa dla Crispr-Cas
„GE oferuje możliwość wykorzystania zasobów genetycznych, jakie oferuje matka natura” – czytamy Eustice na stronie internetowej angielskiego rządu. „Obejmuje to hodowlę roślin, która osiąga lepsze wyniki i zmniejsza koszty dla rolników i środowiska”. Kilka krajów, takich jak Japonia, Argentyna i Australia, zmieniło już swoje ustawodawstwo. Oceniają uprawy GMO jako niezawierające GMO, o ile adaptację można osiągnąć poprzez naturalną hodowlę. Różne (brytyjskie) zainteresowane strony mogą przedstawiać swoje opinie i uzasadnienia do 17 marca. Trzy miesiące później rząd wydaje oficjalną odpowiedź.
Identyfikowalność
Uprawy GMO są nie do odróżnienia od roślin hodowanych w tradycyjny sposób. Jeżeli Wielka Brytania faktycznie zdecyduje się zezwolić na tę technologię, może to mieć poważne konsekwencje dla jej stosunków handlowych z UE. Brytyjscy rolnicy zyskają przewagę konkurencyjną nad swoimi odpowiednikami na kontynencie. Trudno jest dokonać rozróżnienia między produktami, które są i nie są dopuszczone do UE ze względu na identyfikowalność.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.