Cztery holenderskie fabryki amerykańskiej firmy Cargill zostały zamknięte od poniedziałku po południu, 18 stycznia. Pracownicy zrezygnowali z powodu dużego niezadowolenia z warunków zatrudnienia oraz braku nowego układu zbiorowego pracy.
Holenderskie fabryki Cargill w Amsterdamie, Rotterdamie, Sas van Gent i Bergen op Zoom zostały zamknięte od poniedziałku po południu, 18 stycznia. To efekt ślepego zaułka rozmów związków zawodowych FNV i CNV z pracodawcą o nowym układzie zbiorowym pracy.
Obecne umowy wygasły już od lipca ubiegłego roku. W związku z kryzysem koronowym amerykański koncern chciał odłożyć negocjacje do stycznia i przedłużyć obowiązujący układ zbiorowy pracy o około 5 miesięcy. W Holandii pracownikom zaoferowano podwyżkę wynagrodzenia o 1,25% za ten okres.
Uderz w wyniku
Związki nie zgadzają się z powyższą propozycją. Domagają się długoterminowej podwyżki płac o 5%, z mocą wsteczną od 1 sierpnia 2020 r. Cargill nie chce jednak posunąć się dalej niż podwyżka o 4% i to tylko na okres 1,5 roku.
W przeliczeniu rocznym najnowsza oferta to wzrost o 2,66%, czyli nawet nie blisko 5%, podają związki. Według nich firma w coraz większym stopniu polega na pracownikach w wyniku stale rosnących zysków, ale nie da się tego zrobić bez rekompensaty w postaci podwyżki płac.
Ponieważ firma Cargill nie zaakceptowała propozycji pracowników i ich związków zawodowych, postanowili odłożyć pracę na czas nieokreślony. Wpływa to na przetwarzanie surowców i innych produktów rolnych, takich jak zboża, na całym świecie.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.