Sankcje nałożone przez Unię Europejską na Białoruś mogą mieć konsekwencje dla branży nawozowej. Kraj jest bowiem jednym z największych producentów potażu na świecie, a eksport nawozu odbywa się niemal wyłącznie przez porty europejskie.
W najbliższym czasie nie przewiduje się żadnych natychmiastowych problemów. UE zobowiązała się, że dotychczasowe umowy zawarte przed 25 czerwca nie będą objęte nowo nałożoną sankcją. Nie można już zawierać nowych kontraktów, w wyniku czego podaż potażu będzie się z czasem zmniejszać. Umowy z Chinami i Indiami - ważnymi importerami potażu - wygasną m.in. z końcem tego roku.
Duże konsekwencje
Belarus Potash Company (BPC), organizacja sprzedaży państwowego przedsiębiorstwa wydobywczego Belaruskali, poinformowała w tym tygodniu agencję rynkową ICIS, że sankcje na eksport potażu mogą mieć poważne konsekwencje. „Sztuczna i nagła ciasnota na rynku potażu może podważyć podstawy światowego bezpieczeństwa żywnościowego, spowolnić rozwój rolnictwa i poważnie wpłynąć na miliardy ludzi na całym świecie” – powiedział BPC przed wejściem w życie sankcji.
Białoruś ma około 20% udziału w światowym rynku potażu i jest drugim co do wielkości eksporterem po Kanadzie. Z prawie 10 milionów ton potażu, który Białoruś eksportuje, około 97% trafia przez europejski port w Kłajpedzie (Litwa, fot.). Całkowita wartość eksportu w 2020 r. wyniosła ponad 2 mld euro, z czego do UE trafiło ok. 170 mln euro.
Ze względu na wzrost cen zbóż w ciągu ostatnich sześciu miesięcy znacznie wzrósł popyt na potaż na rynku światowym. Ceny gwałtownie wzrosły, zwłaszcza w Ameryce Północnej. W Holandii potaż również wzrósł od początku tego roku o 60%, ale tutaj wzrost jest mniej ekstremalny. Ze względu na sankcje nie można wykluczyć w najbliższej przyszłości wzrostu cen potażu w Holandii.