Trwająca obecnie w Glasgow Konferencja Klimatyczna Narodów Zjednoczonych ponownie postawiła rolnictwo węglowe w centrum uwagi. Firmy takie jak Yara, Bawarski, Cargilla i Rabobank planują lub już rozpoczęli program rolnictwa węglowego. Inne firmy też nad tym pracują. Czy będzie to nowy trend: wchodzenie dużych firm okołorolniczych na nowo powstały rynek rolników węglowych?
Idea uprawy węgla jest prosta. Rolnicy podejmują środki techniczne w celu wychwytywania CO2 z atmosfery w glebie, na przykład poprzez uprawę nawozów zielonych lub stosowanie uprawy nieinwersyjnej. Rolnik rejestruje podejmowane przez siebie działania w systemie cyfrowym i w ten sposób zdobywa uprawnienia do emisji dwutlenku węgla. Prawa te można następnie spieniężyć, sprzedając je firmom, które chcą zrównoważyć swoją emisję CO2.
Nóż tnie w obie strony
Wydaje się, że jest to sytuacja korzystna dla obu stron. Rolnicy, zwłaszcza obecnie, tworzą dodatkowe stałe źródło dochodu oprócz swojej działalności gospodarczej na bardzo niestabilnym rynku rolnym. A firmy lub branże, które są trudne lub niemożliwe do osiągnięcia w sposób zrównoważony, nadal mogą zrównoważyć swoje emisje poprzez prawa do emisji. Wychwytywanie CO2 w ten sposób i łączenie z nim zbywalnych praw to nowe podejście.
Rynek jest wciąż w powijakach, co niesie ze sobą wiele niepewności. Budzi to wątpliwości wśród rolników i branży (czytaj: klientów). Systemy handlu uprawnieniami do emisji, takie jak europejski EU ETS, istnieją już od jakiegoś czasu, w związku z czym rynek ETS został szczegółowo zbadany pod kątem wyceny „nowych” praw do emisji.
Inicjatorzy projektów węglowych mają dylemat, jeśli chodzi o ceny. Z jednej strony prawa do emisji muszą dawać rolnikowi wystarczające zyski, aby przyciągnąć wystarczającą liczbę uczestników i w ten sposób stworzyć podaż. Z drugiej strony prawa nie powinny stać się tak drogie, aby branża straciła zainteresowanie.
Więcej możliwości
Chociaż niektóre branże są trudne do zapewnienia zrównoważonego rozwoju, nie oznacza to, że nic nie jest możliwe. Na przykład w przypadku przemysłu stalowego lub nawozowego wybór brzmi: czy będziemy kontynuować istniejącą ścieżkę i wykupywać emisję CO2 za uprawnienia, czy też stanie się to (w dłuższej perspektywie) zbyt drogie lub społecznie nieakceptowalne i musimy i możemy, na przykład na przykład zelektryfikować się czy przejść na ekologiczny wodór? Na przykład firma Tata Steel już wcześniej ogłosiła, że nad nią pracuje pełną trwałość wielkich pieców w IJmuiden.
Boer widzi sprzeciw
Ogólna tendencja jest taka, że jest to dla rolników atrakcyjny sposób na osiągnięcie bardziej zrównoważonego rozwoju, pracę na zdrowej glebie i otrzymanie za to rekompensaty. Jednak entuzjazm dużych przedsiębiorstw w sektorze rolnym spotyka się z dużym sceptycyzmem wśród rolników. Przede wszystkim jest cena uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Ceny podawane przez inicjatywy głównie amerykańskie różnią się nieco, ale wynoszą od 30 do 50 euro za hektar rocznie. Wszelkie dodatkowe koszty lub niższy plon uprawianych roślin szybko wyparują zysk z uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Długoterminowe połączenie dołączone do większości programów oraz duża ilość cennych i wrażliwych danych, które trafiają do firm dostawczych, również denerwują kilku rolników.
Holandia odstępuje
Osoba znająca holenderski rynek twierdzi, że to tutaj leżą największe możliwości dla hodowli zwierząt. W holenderskim rolnictwie uprawia się stosunkowo dużą ilość roślin okopowych, które w odróżnieniu od zbóż czy roślin strączkowych są trudniejsze do łączenia np. z NGK czy nawozami zielonymi. Z drugiej strony trwałe użytki zielone nadają się do sekwestracji dwutlenku węgla. Przy stosunkowo niewielkim wysiłku hodowca zwierząt może sprzedać sekwestrację dwutlenku węgla, która już ma miejsce na użytkach zielonych. Duże przedsiębiorstwa zajmujące się tym skupiają się głównie na (ekstensywnej) uprawie roli, jako sektorze, w którym kryje się najwięcej możliwości. W rezultacie nie wydaje się prawdopodobne, aby rynek holenderski został zdominowany przez duże firmy z sektora rolnego. Ale jeśli rolnictwo węglowe naprawdę się rozwinie, sytuacja może się ponownie zmienić.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.
To jest odpowiedź na Boerenbusiness artykuł:
[url=https://www.boerenbusiness.nl/agribusiness/artikelen/10894972/agroconcerns-zien-koolstofboeren-wel-zit]Koncerny rolne, takie jak rolnicy produkujący węgiel [/url]
Teraz prawdziwy Insider ma swoje zdanie.
Surfuj do Marin Katusa z Kanady.
Za jego pośrednictwem na początku tego roku zainwestowaliśmy w ofertę prywatną Carbon Streaming Corporation po 1 dolarze amerykańskim za sztukę + warrant.
Wejdź na kanadyjską giełdę w Toronto i spójrz na cenę TERAZ. Ticker: NETZ (zero netto) Warranty są już dziś warte ponad 5 dolarów amerykańskich.
To dopiero początek.
Powodzenia wszystkim, jesteśmy na łodzi.
WSZYSTKO, co powie ci wielki przemysł, to bzdury.