Podatek importowy, który Brazylia wprowadza na frytki z Holandii, Belgii, Niemiec i Francji, zaczyna obowiązywać natychmiast, a jego procent jest tak wysoki, że wielu przetwórców jest natychmiast wypychanych z rynku.
Jak wynika z piątkowego oficjalnego dokumentu rządowego, wartości procentowe różnią się znacznie w zależności od producenta: od 0 do 133,2 procent. Belgowie radzą sobie znacznie lepiej niż Holendrzy. Na przykład Clarebout musi zapłacić podatek w wysokości 11,7%, Mydibel – 9,9%, a belgijskie Agristo i Farm Frites – 13,3%. Uderzający jest fakt, że na Ecofrost i Lutosę nie nałożono żadnego podatku importowego.
Holenderskie fabryki borykają się ze stopą sięgającą 96,9 proc. Również Farm Frites i McCain, chociaż według brazylijskiego źródła w przeglądzie wskazano, że tak nie jest. Aviko i Lamb Weston/Meijer zostały obciążone podatkiem w wysokości 37,2 proc., Bergia nawet 41,4 proc., a holenderski oddział Agristo 13,2 proc. Niewykluczone, że ten ostatni pojechał autostopem ze swoim belgijskim bratem, bo wygląda na to, że Belgowie wyszli z negocjacji silniejsi od Holendrów.
Francja wypada źle ze wskaźnikiem 133,2 procent, ale nie dotyczy to McCaina. Dla niemieckich producentów chipsów ustalono opłatę w wysokości 6,5 procent dla Wernsing i plus 55 procent dla innych firm.
Choć w dokumencie nie określono, kiedy podatek importowy zacznie obowiązywać, klienci w Brazylii informują holenderskich dostawców, że nastąpi to natychmiast. Środek miałby obowiązywać przez maksymalnie pięć lat. „Wszyscy tutaj i w Brazylii stoją na tylnych łapach” – mówi nam źródło z holenderskiego biura handlowego.
„To dla nas trudna wiadomość. Eksportujemy duże ilości frytek do Brazylii. Taki podatek za jednym zamachem wypchnie nas z rynku i zachęci do nieuczciwej konkurencji. W ostatnich tygodniach zaobserwowaliśmy, że klienci wycofują się i przekładają zamówienia ze względu na ryzyko, że zostaną obciążeni wysokimi cłami importowymi. Nasi klienci w Brazylii są wściekli z powodu wprowadzenia. Musimy wziąć pod uwagę, że nie chcą kontenerów, które za tę cenę znajdą się na statku w przyszłym tygodniu.
To także poważna porażka Hylke Brunta z Vavi. „Jesteśmy w szoku i nie możemy sobie wyobrazić, że taki szczególny sposób pracy jest możliwy. Poziom stawek jest zbyt absurdalny, żeby opisać to słowami. Nie jest dla nas jasne również, dlaczego istnieją tak duże różnice między firmami. Oczekuję, że nasi członkowie rozważą odpowiedź w przyszłym tygodniu.