Według najnowszych pomiarów zapasów, przeprowadzonych na początku kwietnia przez PCA i Fiwap, w magazynach wciąż znajduje się 1,2 miliona ton ziemniaków. To mniej niż w ciągu ostatnich dwóch sezonów, ale nieco więcej niż średnia pięcioletnia.
Zrozumiałe jest, że nadchodzące miesiące będą trudne dla fabryk frytek. Nastąpił ogromny wzrost mocy przetwórczych, do ponad 4 milionów ton, w porównaniu z zapasami surowca, które rzekomo wciąż były w magazynie.
Możliwość swobodnego handlu
Uderzające w tych liczbach jest to, że z obecnych zapasów jedynie 22 procent, czyli 270.000 XNUMX ton, stanowią ziemniaki nadające się do swobodnej sprzedaży. W poprzednich latach połowa całkowitego zapasu ziemniaków nadal nadawała się do swobodnej sprzedaży. Fakt, że w tym sezonie dostępnych jest znacznie mniej ziemniaków nadających się do swobodnej sprzedaży, wynika z przejścia z kontraktacji na uprawę na warunkach rynkowych. Spadek w uprawie odmiany Bintje, która zazwyczaj jest uprawiana na warunkach rynkowych, również ma znaczenie.
Obniżona cena
Wyjątkowość obecnego sezonu polega na tym, że ze względu na niskie średnie plony z hektara w 2016 roku, udział ziemniaków z wolnego wybiegu był znacząco rozczarowujący, ale nie znalazło to odzwierciedlenia w cenach w ostatnich tygodniach. Cena spadła z powrotem do 20–22,50 euro za 100 kg za średnią partię frytek.
To sprawia, że dla kupujących nie ma sensu płacić znacznie więcej za stosunkowo niewielką część ziemniaków z wolnego wybiegu. Mogłoby to zakłócić cenę ziemniaków kontraktowych, których cena nie została jeszcze ustalona.