W branży sadzeniaków zeszłej zimy chodziło tylko o dwie rzeczy: niedobór i pęknięcia wegetacyjne. Po wielu dyskusjach obawy dotyczące dostaw sadzeniaków doprowadziły w połowie listopada do złagodzenia normy dotyczącej pęknięć wzrostowych. Czy było to warte całego zamieszania?
„Przede wszystkim nadal jestem szczęśliwy, że tego zrobiliśmy” – powiedział przewodniczący Tom van der Meer z komisji ds. surowców Vavi. „Jako kupujący po raz pierwszy zwróciliśmy się z taką propozycją, ale ma ona ogromne znaczenie dla dostaw sadzeniaków dla hodowców konsumenckich i branży chipsów”. Jednak w przyszłości Van der Meer podejdzie do pewnych spraw inaczej.
Należy poprawić komunikację. „Wyjaśnij z wyprzedzeniem większej liczbie stron, dlaczego konieczne jest dostosowanie, aby uzyskało ono szersze poparcie i nie pojawiały się dziwne dyskusje. Niektórzy mylą wadę z brakiem kiełkowania sadzeniaków, jednak pęknięcia wzrostowe nie wpływają na jakość wewnętrzną sadzonek. Doprowadziło to do niesprawiedliwego podziału między sadzeniakami a plantatorami konsumenckimi”.
Następnym razem jeszcze bardziej przestronny
Niedogodnością było także to, że propozycja złożona przez Vavi wspólnie z Agrico została złożona na papierze firmowym Agrico. „Wygląda na żądanie Agrico. Tak jakby szukali wsparcia u Vavich, podczas gdy było odwrotnie. Vavi jako pierwszy zaniepokoił się całkowitą ilością dostępnych sadzeniaków. Powinniśmy byli przewodzić, sami powinniśmy informować partie sadzeniaków.
Z perspektywy czasu Van der Meer stwierdza, że gdyby miał ponownie złożyć propozycję rozbudowy, zrobiłby to jeszcze szerzej. „Teraz korekta dotyczyła tylko pęknięć biegnących wzdłuż boku. Hodowcom sadzeniaków bardzo trudno jest to rozwiązać, ponieważ większość pęknięć znajdowała się na wierzchu. Sortowanie według wartości A i B było naprawdę sztuką.
Zrozumienie strony otrzymującej
Prezes Vavi ds. surowców nie może wskazać, ile ton ostatecznie przyniosło standardowe dostosowanie. „Tak wiele mówiło się o pęknięciach wzrostowych, dlatego pojawiło się niewiele problemów lub nie pojawiło się ich wcale. Strona otrzymująca wiedziała już, że mogą wystąpić pęknięcia wzrostowe i dlatego była wyrozumiała. Nie było dyskusji na temat klasy B czy A.
Uważa także, że pozytywnym skutkiem ubocznym jest rozpoczęcie dyskusji w NAK na temat odmiennego podejścia do takich kwestii. Komplementuje neutralną postawę ciała. „Tam, gdzie inni popadali w emocje, NAK zachowywał rzeczowy charakter”.
Nie ma już dostępnej doniczki
W tej chwili nie ma już dostępnej puli. – Załóżmy, że gdzieś jest skarga i potrzebny jest przeszczep, to po prostu nigdzie nie można dostać nic przyzwoitego. Ostatni kibice musieli przyjechać z Francji, Anglii i Szkocji, bo w Holandii nie było już jednej partii.
Mimo to jest przekonany, że zmiana pomogła. „W rezultacie więcej garncarzy posiada etykietę NAK, a mniej osób weszło do nielegalnego obrotu. Jako sieć chcesz, aby wszystko było profesjonalne i nie tajemnicze. Jestem pewien, że jest teraz mniej nielegalnych garncarzy na ziemi. Zwiększono całkowitą ilość sadzeniaków i odbyło się to zgodnie z przepisami.'