We wtorek, 13 czerwca, nie było widać końca wzrostów na rynku kontraktów terminowych na kwiecień 2018 r. Stanowi to wzrost o nie mniej niż 1,40 euro w porównaniu z zamknięciem dnia poprzedniego i obrót na poziomie 641 kontraktów.
Rynek miał dobry początek w poniedziałek 12 czerwca, ale ze względu na prognozowaną suszę, we wtorek 13 czerwca sytuacja nabrała tempa.
Pytanie z Belgii i Francji
Obecnie popyt wydaje się pochodzić głównie z Belgii i Francji. Obawy rosną, ponieważ deszcz nie pada. Producenci ziemniaków zakontraktowali stosunkowo dużą ilość ziemniaków i, mając na uwadze miniony sezon, szybko zaczynają się obawiać, że nie będą w stanie wywiązać się z zobowiązań kontraktowych. Tam, gdzie nawadnianie jest możliwe, instalacje działają dzień i noc, mając nadzieję na utrzymanie upraw ziemniaków.
Uderzające jest to, że cena ziemniaków ze starych zbiorów nadal w niewielkim stopniu odzwierciedla obecną sytuację (w odniesieniu do nowych zbiorów). Popyt jest zbyt ograniczony, a początkowe ceny pozostają na bardzo stabilnym poziomie. Najwyraźniej przemysł przetwórczy nie chce i nie musi na razie zmieniać sposobu działania, aby zrekompensować ewentualne niedobory w przypadku długotrwałej suszy.
Wzrost jest za wczesny
Podwyżki następują bardzo wcześnie w sezonie i często rynek reaguje zbyt szybko i gwałtownie. Uderzającym porównaniem jest ruch, jaki zaszły na rynku kontraktów terminowych na zbiory z 2005 r. Również w tym samym okresie rynek gwałtownie wzrósł w krótkim czasie, tylko po to, aby po kilku dniach znowu szybko spaść (z powodu nieoczekiwanego deszczu).
W innych ważnych częściach północno-zachodnich regionów Europy, w których uprawia się ziemniaki, nic złego się nie dzieje. Producenci ci wykorzystują zatem wysokie ceny, aby wykupić dodatkowe ubezpieczenie swoich ziemniaków. Są to ceny znacznie przekraczające ceny kontraktowe i oczekuje się, że przy normalnych zbiorach zapewnią dobry zwrot z uprawy.
