Wyniki sprzedaży w sektorze punktów sprzedaży frytek wydają się być znacznie wyższe, niż sądzono przez lata. Całkowity obrót wynosi co najmniej 1,2 miliarda euro. Dane te udało się uzyskać stowarzyszeniu handlowemu ProFri we współpracy ze Statystyką Holenderską.
Po przeprowadzeniu badań Stowarzyszenie Profesjonalnych Frytkownic (ProFri) doszło do wniosku, że holenderski sektor smażalnictwa jest znacznie większy, niż szacowały niektóre agencje badawcze w ciągu ostatnich 10 lat. Działa nie 4800 profesjonalnych firm zajmujących się smażeniem, lecz około 5650.
Łączny obrót tych sklepów z frytkami wynosi co najmniej 1,2 miliarda euro. Poprzednio zakładano roczne obroty wynoszące od 600 do 900 milionów euro.
Nie bądź taka różowa
Pomimo kryzysu, który mocno dotknął branżę gastronomiczną, a z pewnym opóźnieniem również kawiarnie, obroty członków ProFri wzrosły o prawie 2010% od 20 roku.
Dyrektor Frans van Rooij z ProFri uważa jednak, że wzrost ten jest niewystarczający. „W całym okresie jest to mniej niż 3% rocznie. Ponieważ podwyżki cen nie zostały uregulowane, rzeczywisty wzrost jest jeszcze niższy. Nie, nie sądzę, żeby to było różowe” – mówi w magazynie Frituurwereld.
Obawy dotyczące negatywnego wizerunku
Kolejnym powodem do zmartwień jest spadek liczby odwiedzających. Wielu konsumentów odwraca się od branży punktów smażenia ryb ze względu na jej negatywny wizerunek. „Jesteśmy przeciwni wizerunkowi, ale jako stowarzyszenie robimy wszystko, co w naszej mocy, aby to zmienić. Fakt, że wciąż podkreślamy, że frytki, krokiety i inne smażone przysmaki nie mają nic wspólnego z tłustym i niezdrowym jedzeniem, może być poprawny, ale opinia publiczna nie zaakceptuje tego szybko”.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.