Przełom nastąpił w handlu między Holandią a Argentyną, jeśli chodzi o materiał do sadzenia ziemniaków. Od żniw 2017 znów można...
Holenderska Organizacja Ziemniaka (NAO) i holenderska ambasada w Buenos Aires od lat pracują nad ponownym otwarciem granicy, aby ponownie możliwy był eksport sadzeniaków ziemniaków. „Kiedyś zamknięto ją, gdy u hodowcy uprawiającego sadzeniaki importowane z Holandii wykryto rzekomą bakterię pierścieniową. Jesteśmy jednak na 99,9% pewni, że była to błędna ocena ze strony argentyńskiej” – wyjaśnia Karst Weening z NAO.
Utrudnione fabryki chipów
Miało to nieprzyjemne konsekwencje nie tylko dla zaangażowanych firm. Dotyczy to również dwóch fabryk chipów, McCain i Farm Frites w Argentynie. „Produkcja trwa, ale testowanie nowych odmian zostaje wstrzymane. Teraz, gdy granica jest ponownie częściowo otwarta, można sprowadzać do kraju nowe odmiany i genetykę, wykorzystując minibulwy i materiał in vitro. Zwłaszcza jeśli coś pójdzie nie tak w lokalnej produkcji, można to naprawić importowanym materiałem roślinnym. Kolejną firmą, która ucierpiała na skutek zamkniętej granicy, był HZPC. Dom handlowy ma oddział w Buenos Aires, ale niewiele może zrobić w Argentynie.
Dodatkowe możliwości eksportu
Eksport samych sadzeniaków wymaga jeszcze pewnej cierpliwości. „Chcemy osiągnąć to szybko, ale kiedy naprawdę zrobimy ten pierwszy krok i przywrócimy pewność siebie, z pewnością pojawi się szansa. Nowy rząd Argentyny jest bardziej otwarty na świat zewnętrzny. Przetwórstwo ziemniaków w Argentynie i Brazylii rośnie, więc z pewnością istnieją możliwości eksportu.
ARGENTYNA: po 2,5 roku w końcu dostaliśmy zielone światło na eksport 🇳🇱 ponownie sadzeniaków do 🇦🇷@NLinArgentina @AgroindustriaAR @TopsektorTU
— Bart Vrolijk (@bartvrolijk) July 4, 2017