W zeszłym tygodniu przepełnił się deszczomierz wielu rolników w przybrzeżnym regionie Holandii. Na północy Holandii Północnej spadło nawet ponad 200 milimetrów. Prowadzi to do poważnych szkód w uprawach. Problemy stwarzają zwłaszcza ziemniaki. Do ubezpieczycieli napływają zgłoszenia dotyczące szkód.
W poniedziałek 18 września licznik w Vereinigte Hagel osiągnął 100 raportów o szkodach, powiedział dyrektor Jan Schreuder. We wtorek 12 września wpłynęło jeszcze 35 zgłoszeń, a w czwartek 14 września około 50 zgłoszeń. „Szkody są oczywiste. Jesteśmy teraz zajęci oceną, ale zajmie to sporo czasu. Dopiero za 2 tygodnie, kiedy ziemniaki gniją, będzie można wyciągnąć prawidłowe wnioski na temat całkowitych szkód” – mówi Schreuder. „W wielu miejscach w ciągu 5 dni spadło 180 milimetrów lub więcej deszczu. Każdy milimetr, który spadł, jest teraz uciążliwy. Dzieje się tak dlatego, że gleba jest nasycona”.
Opady w regionach przybrzeżnych
Szczególnie regiony przybrzeżne zostały mocno dotknięte nadmiernymi opadami atmosferycznymi. W wielu miejscach w Zelandii miesięczna suma przekracza obecnie 150 milimetrów. Jeszcze gorsza sytuacja jest na północy Holandii Północnej. Miejscami licznik przekroczył już 200 milimetrów. Daje to prowincji wątpliwy zaszczyt nazywania siebie najbardziej mokrym obszarem w Holandii.
Doniesienia o powodziach napływają także z Fryzji i północnej części Groningen. Flevoland doświadcza również ulewnych opadów. Odwiedzający PotatoEurope w Emmeloord mogli tego doświadczyć na własnej skórze. W niedzielę 17 września sporo deszczu spadło także w niektórych częściach Flevoland i Holandii Północnej.
Wschód jest bardziej suchy
W zeszłym roku południowo-wschodnią Holandię mocno ucierpiała powódź, która spowodowała wiele zniszczeń. W tym roku jest stosunkowo sucho, opady wynoszą od 30 do 50 milimetrów. Dużo deszczu spadło również na północnym wschodzie, ale nie spowodowało to jeszcze żadnych realnych problemów.
Tekst jest kontynuowany pod obrazem.
Wszystko na lewo od linii Middelburg-Groningen jest mniej więcej dotknięte powodzią. Na południowym wschodzie jest wyjątkowo sucho.
Podobieństwa z ’98
„To częsty widok w nadmorskich miastach. Woda morska jest stosunkowo ciepła, co powoduje przelotne opady deszczu, które utrzymują się nad lądem” – wyjaśnia Schreuder. „Każdy, kto przeżył coś takiego jak rok 1998, wraca myślami do tej sytuacji. Moment jest prawie ten sam. Nie ma innego wyjścia, jak poczekać, aż bulwy całkowicie zgniją, a następnie je wykopać. Zgniłe bulwy podczas przechowywania są katastrofalne dla zdrowia w 1998 r. mróz przeszkodził w pracach, co ostatecznie w ogóle uniemożliwiło zbiory.
Korzystne oczekiwanie
Na szczęście pogoda na kolejne 14 dni wygląda bardziej pozytywnie. Mróz nie wydaje się być problemem. Oczekuje się, że opady deszczu będą niewielkie lub żadne, a temperatura w ciągu dnia wzrośnie do 18–19 stopni. Mamy nadzieję, że przyniesie to ulgę zalanym działkom. Oprócz ziemniaków dotknięte są także inne rośliny uprawne. Wiele cebul nadal wymaga zbioru lub leży na pokosie. Do zbiorów potrzeba kilku suchych tygodni.
Aktualizacja 11:30:
Ubezpieczyciel Agriver otrzymał obecnie ponad 50 raportów o powodziach. Tak mówi reżyserka Marien Boersma. Większość pochodzi od rolników zajmujących się uprawą roli na południowym zachodzie. Dotyczy to głównie ziemniaków, ale odnotowano także uszkodzenia warzyw gruntowych, marchwi, cebuli i szpinaku.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.