W tym sezonie eksporterzy sadzeniaków mają problemy z terminową dostawą. „Brakuje nam pewnych wczesnych obszarów” – przyznaje dyrektor HZPC Gerard Backx.
Jednak średnioterminowe konsekwencje dla sprzedaży nie są poważne – mówi. „Możemy później sprzedać brakujące ilości gdzie indziej, ale nie jest to dobre na dłuższą metę. Klienci muszą zmieniać dostawców i nigdy nie wiadomo, czy wrócą w przyszłym roku”. To nie jest pytanie. To normalne. „Popyt ze strony zagranicznych odbiorców jest dobry, ale nie przesadnie. Były lata, kiedy było lepiej, ale nie narzekam”.
Oferta limitowana
W Unii Europejskiej to inna historia. Zwłaszcza hodowcy konsumencki w Holandii nie zamawiają jeszcze sadzeniaków. „Trudno im to sobie wyobrazić, ponieważ sami mają duże zbiory. Jednak plon sadzeniaków jest umiarkowany. Podaż sadzeniaków w rozmiarach nasion jest ograniczona, jest wiele górnych rozmiarów. Czas pokaże, jak sprawdzi się to na rynkach, ale myślę, że ze względu na ograniczoną podaż zachowana zostanie równowaga”.
Cena jest zaskoczeniem dla hodowców konsumenckich
Oznacza to, że cena sadzeniaków jest porównywalna z rokiem ubiegłym, często ku zaskoczeniu hodowców konsumenckich. Mimo że popyt na sadzeniaki kwalifikowane jest niższy w latach z niskimi cenami konsumenckimi. „Z grubsza rzecz biorąc, dobre i złe lata konsumpcji różnią się o 10% w popycie”.
Backx nie jest w stanie oszacować, co to mówi o cenie płaconej przez hodowców HZPC. „Istnieje duża nadwyżka; zależy to od tego, ile można sprzedać jako sadzeniaki i jaki wolumen ostatecznie trafi na obecny rynek o niskim zużyciu. Innymi słowy, czy będzie to 0,20 euro, czy 0,02 euro? Około 1% więcej lub mniej niż Sprzedaż sadzeniaków wyraźnie robi różnicę.”