Umowy o wolnym handlu pod presją, wahania kursów walut i cła importowe, etykietowanie, bezpieczeństwo żywności, surowe regulacje i choroby (przenoszone przez glebę). To tylko niektóre z wielu wyzwań stojących przed sektorem rolnictwa, ale jest jeszcze jedno: liczba dostępnych środków ochrony roślin znacznie się zmniejszy.
Albert Schirring, globalny menedżer ds. ziemniaków w Bayer Crop Science, nie ma wesołej historii dla uczestników popołudnia wiedzy „Pomieszczenie dla ziemniaka”, które odbędzie się 23 listopada w Uniwersytet Nauk Stosowanych w Aeres Wydarzenie odbyło się w Dronten. „W Unii Europejskiej (UE) dużo się dzieje w kwestii (ponownej) rejestracji środków ochrony roślin. Zgodnie z przepisami europejskimi, które weszły w życie w 2011 roku, w celu określenia genotoksyczności (wpływu na DNA) konieczne jest przedstawienie wyników testów na zwierzętach. Dane te nie są dostępne”.
Okres, w którym nowe substancje muszą zostać zatwierdzone, stał się tak długi, że Schirring wraz z Europejską Agencją Ochrony Upraw (ECPA) jest głęboko zaniepokojony. „Dzieje się tak, ponieważ współpraca nie przebiega zgodnie z ustaleniami. Rejestracja i ponowna rejestracja to ogromne zadania wymagające mnóstwa dokumentacji”. To sprawia, że producenci wahają się przed angażowaniem się w te czasochłonne i kosztowne procesy. W rezultacie zasoby stają się coraz bardziej ograniczone.
Czas realizacji zamówienia może czasami trwać latami
Przedstawiciel Bayera spodziewa się najgorszego. „60% substancji czynnych w obecnych opakowaniach produktów nie zostanie wprowadzonych. To będzie problem. Pierwotny proces rejestracji trwa 27 miesięcy, ale w rzeczywistości zajmuje cztery lata. To różni się od zamierzonego w przepisach. To uśrednienie; istnieją znaczne różnice w czasie realizacji wynoszącym od 4 do 10 lat. Co więcej, prace rozwojowe kosztują miliony, a potem i tak nic nie zostaje. Wszystko jest bardzo nieprzejrzyste i nie ma żadnych gwarancji”.
Konsekwencje są już widoczne. „Liczba dostępnych produktów do uprawy ziemniaków znacznie się zmniejszy. Do zwalczania zarazy ziemniaka zatwierdzono dwadzieścia substancji czynnych. Mogłoby się wydawać, że to wystarczająco dużo, ale w przypadku alternariozy pozostało tylko sześć. Zaraza ziemniaka dostosowała się już do obecnych praktyk, a asortyment produktów zaczyna być coraz uboższy”.
Niekorzystna sytuacja konkurencyjna UE kontra USA
Proces rejestracji w Stanach Zjednoczonych jest zupełnie inny. Podczas gdy w Holandii od 2011 roku udostępniono sześć nowych substancji czynnych (spośród 49 wniosków), z czego dwie dotyczą uprawy ziemniaków, w USA było ich 6. „To stawia europejskie państwa członkowskie w niekorzystnej sytuacji konkurencyjnej”. Dzieje się tak zwłaszcza dlatego, że UE zmusza firmy do przenoszenia się do krajów, które są lepiej zorganizowane i mają dostęp do tych substancji, co tylko pogarsza sytuację unijnych rolników.
To nie jest dobra wiadomość, biorąc pod uwagę, że Europa konkuruje ze Stanami Zjednoczonymi. „UE grozi jeszcze większa izolacja. Dokąd się obróci statek? Wygląda na to, że najpierw muszą się wydarzyć wypadki. Nie uda nam się tego osiągnąć, stosując wyłącznie rozwiązania biologiczne. To nie jest alternatywa dla produktów syntetycznych. Chemia będzie w przyszłości niezbędna do utrzymania kontroli”.
Schirring apeluje o większe zaangażowanie. „Rolnicy, ale także przemysł przetwórczy, ponieważ bez zasobów uprawa ziemniaków nie przetrwa. Co więcej, zrównoważony rozwój poprzez rolnictwo precyzyjne i zintegrowaną ochronę przed szkodnikami (w tym produkty ekologiczne) jest koniecznością dla przyszłości uprawy ziemniaków. Moment, w którym zasoby są w procesie rejestracji, to właściwy moment, aby dać wyraz swojemu głosowi”.