W miarę jak zbiory dobiegają końca, a dane dotyczące plonów i powierzchni hektarów stają się bardziej dokładne, całkowite zbiory w pięciu krajach UE będących największymi konsumentami ziemniaków (Anglia, Belgia, Francja, Niemcy i Holandia) są nadal korygowane w górę.
Najnowsza prognoza firmy analitycznej z Anglii zakłada zbiory na poziomie 30,53 mln ton. Tak duży wzrost jest w dużej mierze zasługą zbiorów w Anglii, które najprawdopodobniej osiągną 6,2 miliona ton. Stanowi to wzrost o 15,8% w porównaniu z rokiem ubiegłym.
Powrót do 2004
Aby zinterpretować te liczby, trzeba się cofnąć do roku 2004. W 2004 roku w UE-5 zebrano około 29,5 mln ton ziemniaków. Niemcy zostały uwzględnione w szacunkach zbiorów na 2017 r. na poziomie 11,3 mln ton, jednak niemieccy eksperci spodziewają się korekty w górę w nadchodzących tygodniach.
W ubiegłym roku w UE-5 zbiory ziemniaków wyniosły 25,6 mln ton, co oznacza, że w Europie Północno-Zachodniej jest o 5 mln ton więcej ziemniaków niż w roku ubiegłym. Jeśli porównać z innymi „obfitymi” latami, nawet w 2011 i 2014 r. urodzaj był niższy o około 1 mln ton od tego roku.
Będzie sporo pracy, żeby pozbyć się wszystkich ziemniaków. Pomimo ogromnego wzrostu zdolności przetwórczych w UE-5, nawet przy pozytywnych prognozach (1 mln ton dodatkowego przetwórstwa) wydaje się, że dodatkowa ilość ziemniaków nie zostanie wchłonięta. Oznacza to, że sprzedaż alternatywna ma ogromne znaczenie.
Wzrost powierzchni
Nieograniczony wzrost upraw na tych terenach, zwłaszcza we Francji i Belgii (który podwoił się w ciągu 15 lat), zapewnia dużą ilość ziemniaków. Pokrycie różnych gałęzi przemysłu przetwórczego w UE-5 gwarantuje również, że nie będzie popytu na darmowe ziemniaki.
Tak będzie aż do 2018 roku, a wiosną okaże się, jak wcześnie rozpocznie się nowy sezon. W połączeniu z ilością ziemniaków, które zostały rozsypane lub wyrzucone alternatywnym kanałem. To pozwoli ustalić, czy na rynku jest jeszcze powietrze i czy istnieje jeszcze możliwość wzrostu cen.