Shutterstock

Wewnątrz sadzeniaki

Chiny są trudne do podbicia dla domów handlowych

22 stycznia 2019 r - Redactie Boerenbusiness

Holenderscy hodowcy ziemniaków nadal ostrożnie wypowiadają się na temat swojej działalności w Chinach. Nielegalne rozprzestrzenianie się czai się na każdym kroku. Zauważają jednak zmianę w chińskiej mentalności, jeśli chodzi o poszanowanie własności intelektualnej.

Czy chcesz kontynuować czytanie tego artykułu?

Zostań subskrybentem i uzyskaj natychmiastowy dostęp

Wybierz subskrypcję, która Ci odpowiada
Masz wskazówkę, sugestię lub komentarz dotyczący tego artykułu? Daj nam znać

Jeśli największy na świecie kraj produkujący ziemniaki chce podwoić produkcję, nie trzeba mówić holenderskim przedsiębiorcom, że są ku temu możliwości. Przetwórcy, konstruktorzy maszyn i konsultanci robią na tym niezłe interesy Chiny, chociaż czasami wymaga to znacznych kosztów nauki. Hodowcom nadal trudno jest wprowadzić w życie swój model przychodów, zwłaszcza że Chińczycy tradycyjnie nie przywiązują tak dużej wagi do praw hodowców roślin i dlatego tracą dochody z opłat licencyjnych.

Prawa hodowców roślin
„Ale zmienia się podejście do własności intelektualnej” – zauważa ekspert ds. Chin Epi Postma, który pracuje jako niezależny konsultant dla różnych firm z branży spożywczej i agrobiznesu. „Chociaż Chińczycy kiedyś żartobliwie interpretowali słowo „prawo autorskie” jako „prawo do kopiowania”, obecnie jest ono traktowane coraz poważniej”.

„To było nieuniknione. Każdego roku 8 milionów Chińczyków zdobywa wykształcenie akademickie, a około 50% wszystkich wniosków o własność intelektualną pochodzi z samych Chin. Wywołuje to zmianę mentalności, co jest również wspierane przez ustawodawstwo. Większą uwagę zwraca się także na praw hodowców roślin w sektorze hodowlanym, co stymuluje zainteresowanie hodowców holenderskich.”

Frites daje Ci coś, czego możesz się trzymać
Gerard Backx, dyrektor ds HZPC, zgadza się, że zaszły pewne zmiany w pozytywnym sensie, ale jest bardziej powściągliwy. Do niedawna firma hodowlana i dom handlowy był jednym z niewielu holenderskich graczy, którzy weszli na rynek chiński. Firma wie lepiej niż ktokolwiek inny, co może się stać, jeśli rasa zdzicze. Podczas pierwszych kroków na rynku chińskim firma HZPC wprowadziła odmianę Favorita, która wyrosła na największą odmianę w Chinach (a być może i na świecie). Sukces bezprecedensowy, gdyby nie fakt, że do Holandii nie wróciło prawie ani jedno euro.

Ambicje, aby stać się aktywnym, pozostają na boku

 -Gerard Backx

Obecnie dom handlowy koncentruje się głównie na współpracy z przemysłem przetwórczym. Nie bezpośrednio, ale z lokalnymi partnerami, którzy dbają o rozmnażanie. To wciąż jedyny sposób, w jaki zagraniczne firmy mogą prowadzić działalność w kraju. „Ambicje HZPC, aby zająć się samą propagacją, z konieczności odchodzą w niepamięć” – stwierdził Backx.

Niezawodni partnerzy
Oprócz odmian chipsów firma handlowa zajmuje się również ziemniakami stołowymi. „Świeży rynek jest trudniejszy, ponieważ jest mniej przejrzysty” – mówi Backx. HZPC ma stałego pracownika w osobie Tona Frijtersa, który na pełen etat współpracuje z Chinami i często aktywnie działa w tym kraju. Zdaniem Backx powodzenie działań w Chinach zależy od znalezienia wiarygodnych partnerów. „Chcemy partnerów, którzy zachowują się poprawnie pod względem moralnym i finansowym. Kultury wciąż się różnią; trzeba zachować ostrożność, zwłaszcza jeśli w jedną spółkę zaangażowanych jest wielu akcjonariuszy”.

Backx nie ma zbyt wielu złudzeń w kwestii praw hodowców roślin. „Tak, widzę zmianę, ale prawo to zostało uznane już w 2002 r. Nadzór nad prawami hodowców roślin pozostaje na razie słabą częścią. Regularnie prowadzimy rozmowy z chińskim rządem za pośrednictwem Plantum, w szczególności w celu zapewnienia kontynuacji uwagi trzeba za to płacić. Na tym właśnie polega duża różnica między przemysłem a konstruktorami maszyn. Jako hodowcy potrzebujemy więcej cierpliwości. Minęło wiele lat, zanim udało nam się wypracować zdrowy przepływ środków pieniężnych”.

Więcej hodowców
Inni hodowcy próbują teraz szczęścia na rynku chińskim. Na przykład Epi Postma działa na rzecz Royal ZAP i Semagri, co odpowiada na zapotrzebowanie rozwijającego się przemysłu skrobiowego na odmiany o dużej zawartości skrobi. Dzięki projektowi wspieranemu przez rząd holenderski kilka odmian tej firmy handlowej było rozmnażanych w Chinach od kilku lat.

Odbywa się to we współpracy z chińską grupą ziemniaków Beidahuang, która zajmuje się integracją skrobi z 3-krotną wielkością Avebe. Wsparcie zapewniają także inne partie z Holandii, takie jak Eurofins i WUR. Aby uprawa zakończyła się sukcesem, oprócz odmian konieczna jest wiedza agronomiczna. Hodowca C. Meijer działa także w Chinach, jednak dyrektor Johan van der Stee nie widzi potrzeby dzielenia się tym, na czym skupia się firma. „Zamknęliśmy tę kwestię”.

Chiny nie stoją w miejscu
Oczywiście Chiny również nie stoją w miejscu, jeśli chodzi o rozwój nowych odmian. Z zapytań WUR wynika, że ​​hodowla prowadzona jest głównie w przedsiębiorstwach państwowych, które dużo inwestują w wiedzę. „WUR nie jest bezpośrednio zaangażowany w prace hodowlane, ale są tu chińscy pracownicy, którzy odbyli tutaj szkolenie lub prowadzili badania” – mówi Ronald Hutten, specjalista ds. hodowli ziemniaków w WUR. „Czasami istnieje współpraca, ale nie ma ona charakteru strukturalnego”.

Hutten nie ma wglądu w postęp prac hodowlanych w Chinach, wie jednak, że są one rozległe. „Istnieją instytuty, które oceniają więcej sadzonek niż HZPC i Agrico razem wzięte.”

Zadzwoń do naszego działu obsługi klienta 0320 - 269 528

lub e-mail do wsparcie@boerenbusiness.nl

chcesz nas śledzić?

Otrzymuj nasz darmowy newsletter

Aktualne informacje rynkowe codziennie w Twojej skrzynce odbiorczej

Zaloguj się