Po niestabilnym tygodniu pojawia się pytanie, ile ziemniaków zostało wykopanych, a ile jeszcze leży w ziemi. W tym tygodniu spodziewane są również opady deszczu, więc żniwa nie mogą zakończyć się przed połową listopada.
Rolnicy początkowo pokładali duże nadzieje, gdyż przewidywano suchy tydzień ze słońcem i wschodnimi wiatrami. Rtęć spadła kilka stopni poniżej 0 (szczególnie w nocy), jednak jak to często bywa tej jesieni, prognoza pogody wygląda zupełnie inaczej. W nadchodzących dniach należy spodziewać się zmiennej pogody, z kilkumilimetrowymi opadami deszczu.
Mokry start
Pierwsze 10 dni listopada było mokre. W wielu miejscach spadło 40 milimetrów i więcej. Oprócz już nasyconej gleby powoduje to trudne warunki zbiorów. We Flevoland i północno-wschodniej części kraju jest stosunkowo mokro. Spora ilość opadów spadła także w Wieringermeerpolder. Nieco lepiej jest na południowym zachodzie. Najmniej opadów spadło w południowej Limburgii, ale nadal jest tu wiele do oczyszczenia.

Na piaszczystych glebach we wschodniej i południowo-wschodniej Holandii zbiory mogą być kontynuowane w wolnym tempie pomiędzy opadami deszczu. Działki te są nadal łatwo dostępne. Czasami w przypadku dostawy ziemniaków kontraktowych lub nadwyżek kilogramów za granicę trzeba poczekać na transport. Bardziej na północnym wschodzie wycinanie jest trudne, ponieważ nie wszystkie działki mają dużą nośność.
Żniwiarze na północy stoją w miejscu
Na południowym zachodzie rolnicy zajmujący się uprawą roli mogli w ubiegły weekend przeprowadzić prace porządkowe. Tam, gdzie to możliwe, jeździmy dzień i noc, aby wydobyć ziemniaki z ziemi. We Flevoland w Holandii Północnej i gdzie indziej na północy maszyny żniwne zwykle stały w miejscu. Nawet zbiory marchwi zostały ponownie przerwane przez deszcz.
Uderzające jest również to, że na południu Limburgii nadal należy zebrać stosunkowo dużą liczbę ziemniaków do przechowywania. Gleby gliniaste i lessowe są czasami trudne w nawigacji, a zbiory cebuli nie zostały jeszcze zakończone. Ubiegły tydzień był niekorzystny dla zbiorów cebuli, które nie rozpoczęły się z powodu ciągłych opadów deszczu.
Ziemniak Aviko potwierdza powolny postęp zbiorów. W ciągu 1 tygodnia oczyszczono 5% powierzchni użytkowej. W Holandii Północnej ponad 35% nadal znajduje się pod ziemią. Południowy zachód wzrasta z 85% do prawie 95%. Północno-wschodnia część kraju dogania od 75% do 85%. W szczególności w Flevoland Noordoostpolder był w stanie oczyścić niektóre obszary. Dane te zostały jednak zestawione przed weekendem, zatem odsetek oczyszczonych zanieczyszczeń na południowym zachodzie jest prawdopodobnie nieco wyższy.
Deszcz w Belgii i Francji
Dalej na południe sytuacja nie wygląda dużo lepiej. Działki w Belgii również wydają się nasycone, a zbiory, jeśli w ogóle, są bardzo trudne. W tym tygodniu również tutaj należy spodziewać się deszczu. Dotyczy to również północnej Francji. Aviko oblicza, że w Belgii pozostało 5%, a we Francji – 8%. Niemcy i Polska są prawie gotowe.
Świat ziemniaków przygląda się obecnie uważnie sytuacji w Wielkiej Brytanii. Jest wyjątkowo mokro, zwłaszcza w środkowej Anglii, na zachodnim i wschodnim wybrzeżu. Utrzymujące się opady deszczu powodują tam nawet powodzie. W tym obszarze można znaleźć wiele ziemniaków z frytkami.
Sytuacja brytyjska
Służba rządowa AHDB Potato szacuje, że pod koniec października 30% zbiorów ziemniaków jadalnych w Wielkiej Brytanii znajdowało się jeszcze w ziemi. Ziemniak Aviko osiąga 20% (początek listopada). To prawie 35.700 1,6 hektarów, czyli XNUMX mln ton. Od tego czasu nastąpiło pewne oczyszczenie, ale często w trudnych okolicznościach. Ponieważ często dotyczy to ziemniaków przeznaczonych do przechowywania, bierze się pod uwagę (wiele) problemów związanych z przechowywaniem. Te już wychodzą na światło dzienne.
Problematyczne zbiory w północno-zachodniej i wschodniej części kraju to zła wiadomość zwłaszcza dla przemysłu przetwórczego, ponieważ uprawia się tu 30% wszystkich ziemniaków frytkowych. Tutaj połowa została zebrana 22 października, a coraz więcej działek jest porzucanych. To właśnie tutaj branża boryka się z największym problemem. Ceny na wyspie nieznacznie rosną. Kiedy stanie się jasne, ile nie można zebrać i jaka jakość jest przechowywana, rynek może definitywnie określić kierunek.