„Sezon 2020/2021 będzie wyzwaniem”, ostrzega organizacja producentów ziemniaków z Europy Północno-Zachodniej (NEPG). Istnieje obawa przed brakiem równowagi między podażą a popytem. Oczekuje się większej podaży, zwłaszcza jesienią.
Obecnie podpisywane są umowy między plantatorami a przemysłem przetwórczym. Nie zawsze ku zadowoleniu hodowcy, donosi NEPG. Ceny wyjść w kontraktach (z wyjątkiem Wielkiej Brytanii) pozostają takie same lub są nieco niższe niż w poprzednim sezonie. Ceny kontraktowe wzrosły za dłuższe przechowywanie.
Konsekwencje zakazu CIPC
Jednocześnie oczekuje się wzrostu kosztów dla hodowców z powodu zaniku dikwatu i chloroprofamu (CIPC). To sprawi, że nadchodzący sezon będzie szczególnym wyzwaniem dla hodowców, którzy długo przechowują ziemniaki. NEPG spodziewa się większej podaży ziemniaków polowych jesienią, ponieważ wielu hodowców nie zdaje sobie jeszcze sprawy z konsekwencji zakazu CIPC. Ryzyko, że stanie się to kosztem ilości i/lub jakości ziemniaków jest duże.
Popyt ze strony przemysłu wytwórczego w Europie rośnie, ale wzrost powierzchni jest jeszcze większa, według NEPG. „Przy średnich żniwach może to prowadzić do nadpodaży. To z kolei może prowadzić do presji cenowej na hodowców”. Brexit również odgrywa w tym pewną rolę. Może to wpłynąć na przepływ ziemniaków i produktów ziemniaczanych w nadchodzącym sezonie ziemniaczanym.
Wyzwanie jakości
W tej chwili, pomimo większych zbiorów, rynek jest w równowadze, a jakość przechowywania jest ogólnie dobra. NEPG zastanawia się, jak to będzie pod koniec wiosny. W niektórych krajach jakość przechowywania jest wyzwaniem. Inwentarz zapasów w Belgii na początku lutego pokazuje wyższe zapasy niż w zeszłym roku, ale niższe niż w 2018 roku. Według opublikowanego w tym tygodniu badania hodowców w Belgii.