Rynek ziemniaków znalazł się w tym tygodniu pod dalszą presją. Rynek kontraktów terminowych zatonął jeszcze bardziej w 9. tygodniu w grzęzawisku niepewności i powściągliwości ze strony kupujących.
W zeszłym tygodniu rynek kontraktów terminowych zamknął się ceną 15,50 euro, by w zeszłym tygodniu spaść ponownie do 13 euro. Na rynku fizycznym w ostatnich tygodniach panował spokój, ale radził sobie całkiem nieźle. Widać to wyraźnie także po indeksie PAT, który wykazuje stabilną linię.

Przetwórcy po cichu kupują więcej, ale tylko od swoich stałych hodowców. Wolni hodowcy zauważają, że zainteresowanie na rynku jest niewielkie. I mimo cen krążących na różnych listach, ciężko za taką cenę sprzedać ziemniaki.
Dolny Belgapom nieunikniony
Redukcja Belgapom (gdzie jest więcej darmowych ziemniaków) wydawała się zatem nieunikniona. W piątek rano Belgapom obniżył ceny Fontane do 13 euro, a Bintje spadły z powrotem do 12,50 euro. To z kolei powoduje wyprzedaż na rynku kontraktów futures, a także zmniejszenie zainteresowania zakupami. Likwidacje pozycji wywierają także dodatkową presję na rynek kontraktów terminowych.
Co więcej, rynek ziemniaków nie pozostaje wolny od wirusa. Szczególnie belgijscy przetwórcy są zaniepokojeni sprzedażą. Belgia jest największym dostawcą wstępnie smażonych frytek w Azji i Belgowie powoli zaczynają zauważać, że popyt maleje. Głównym powodem jest to, że dostępność zasobów logistycznych staje się coraz bardziej ograniczona, aby móc sprzedać produkt końcowy.
Brak pojemników
Kontenery chłodnicze są już praktycznie niedostępne, co powoduje stagnację wielu eksportów. Problem z kontenerami wywiera także presję na inne części świata, do których powinien być realizowany eksport. Czas pokaże, czy nastąpi całkowity zastój.
W perspektywie krótkoterminowej wszyscy będą nadal działać, ale jeśli rzeczywiście będzie się kumulować i chłodnie się zapełnią, być może konieczne będzie znaczne cofnięcie przetwarzania ziemniaków. Dzwoniąc do różnych procesorów, wyraźnie słychać obawy.