Kluczowym pytaniem na rynku ziemniaków jest to, jak szybko odbuduje się sprzedaż frytek. Tam, gdzie w ostatnich latach zapotrzebowanie na chipy zawsze było większe niż moce przerobowe, czyli...
Globalna blokada spowodowała duży spadek popytu, aw rezultacie nadwyżkę mocy przerobowych w połączeniu z nagromadzonymi zapasami. Coś, co może ostatecznie przerodzić się w wojnę cenową frytek. Na razie spadek cen frytek wydaje się nie być taki zły, w ujęciu procentowym cena surowca spadała znacznie szybciej.
Około 3 segmenty
W ożywieniu popytu na chipy można wyraźnie wyróżnić różne segmenty sprzedaży. Z grubsza możemy podzielić sprzedaż żetonów na 3 segmenty:
1. Handel detaliczny (supermarkety)
2. Gościnność/fast food
3. Gastronomia (imprezy/stołówki)
Oczywiste jest, że segment „detaliczny” skorzystał na koronie, a nie na niej ucierpiał. Pozostając w domu, konsumpcja w domu wzrosła, dzięki czemu sprzedaż wzrosła nawet o 5 do 10%. Procesory, które są tam aktywne, odczuwają zatem najmniej bólu.
McDonald's jest w dużej mierze otwarty
Cios był większy dla branży hotelarskiej/fast foodów. Blokada spowodowała spadek obrotów w okresie marzec-czerwiec nawet o ponad 70%. Teraz mówi się o wyzdrowieniu. Dane pokazują, że w Ameryce popyt na frytki w restauracjach powrócił do 85% sprzed korony. Dobrym wskaźnikiem jest światowy lider McDonald's, 95% wszystkich McDonald's na świecie jest teraz ponownie otwartych, a popyt na żetony powrócił do 90%.
Przoduje w tym Ameryka, ponieważ to tam znajduje się największe zagęszczenie restauracji typu drive thru. Konsumenci uważają, że jedzenie na mieście jest bezpieczne i dlatego masowo pojawiali się podczas ponownego otwarcia. W innych częściach świata, takich jak Europa i Azja, ożywienie jest mniejsze, ponieważ w miastach jest znacznie więcej restauracji McDonald's, a zasięg usług drive thru jest znacznie niższy.
Ponowne otwarcie restauracji również doprowadziło do ożywienia popytu, ale jak dotąd wiadomo, że zasada 1,5 metra zapewnia, że sprzedaż na razie nie powróci do starego poziomu. Sektor gastronomiczny najbardziej ucierpiał w segmentach sprzedaży przemysłu przetwórczego. Nie odbywają się duże imprezy (pomyśl o mistrzostwach Europy w piłce nożnej, igrzyskach olimpijskich i festiwalach muzycznych), stołówki są zamknięte, statki wycieczkowe nie pływają, więc ożywienie nie jest jeszcze na porządku dziennym.
Spadek sprzedaży Lamb Weston
Globalny gracz Lamb Weston w komunikacie z zeszłego tygodnia podał, że obroty w drugim kwartale były o 16% niższe niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Odnotowano, że sprzedaż do supermarketów i innych sklepów wzrosła o ponad 50%. Holenderscy przetwórcy informują również, że teraz wracają do 85% przetwarzania przed koroną, ale ostatnie 15% jest bardzo trudne.
Interesujące jest porównanie tego z tym, jak odradza się rynek frytek w Chinach. Był to pierwszy kontynent, który został ponownie odblokowany po koronie. Liczby pokazują, że Chiny nie powróciły jeszcze do starego poziomu i nadal tkwią w 85% przetwarzania przed koroną. To podczas gdy zasady dotyczące korony zostały złagodzone wcześniej.
Największe obawy budzi możliwy nowy wybuch korony. Już teraz obserwujemy ponowne nakładanie lokalnych blokad w dużych miastach, takich jak Barcelona, ale także w krajach takich jak Chorwacja. Gdyby nastąpiła nowa całkowita blokada, mogłoby to mieć katastrofalne konsekwencje dla wielu procesorów, ale zwłaszcza dla ich klientów.