Zdjęcie agro

Wewnątrz Ziemniaki

Cena kontraktowa obniżona o połowę w obawie przed złym wynikiem

12 Augustus 2020 - Niels van der Boom - 33 komentarze

Plantatorzy twierdzą, że polska fabryka chipsów Fritar obniżyła o połowę swoje obecne ceny kontraktowe na rok zbiorów 2020. Drastyczna decyzja, podjęta z myślą o negatywnych oczekiwaniach na nadchodzący sezon sprzedażowy.

Czy chcesz kontynuować czytanie tego artykułu?

Zostań subskrybentem i uzyskaj natychmiastowy dostęp

Wybierz subskrypcję, która Ci odpowiada
Masz wskazówkę, sugestię lub komentarz dotyczący tego artykułu? Daj nam znać

Fritar twierdzi, że jest największym polskim producentem przetworów ziemniaczanych, głównie mrożonych frytek, ale także mrożonych owoców i warzyw. Fabryka zlokalizowana jest na wschód od Krakowa i powstała w 1972 roku. Po upadku muru przedsiębiorstwo zostało sprywatyzowane i sprzedane w 2001 roku. Dziś największym udziałowcem jest krakowska firma Iglokrak.

Po wzroście następuje halving
Pod koniec lipca plantatorom przedstawiono nowy kontrakt, w którym cena kontraktowa na rok zbiorów 2020 dotyczy jedynie połowy zakontraktowanego tonażu. Są to kontrakty o stałej cenie na 40 ton na hektar z nachyleniem w górę 40 mm. Fritar płaci pierwotną cenę kontraktową za 50% wolumenu. Druga połowa zostanie wypłacona w wysokości 60% pierwotnej ceny. Polska firma zaznacza też, że nie jest zainteresowana zbędnymi kilogramami.

Producent, który Boerenbusiness spoke wskazał, że zaakceptuje nowe warunki. Przez ostatnie 2 lata Fritar podniósł cenę kontraktową w połowie sezonu, aby zrekompensować plantatorom znacznie niższy plon z powodu suszy. Klasyfikacja wielkości została również zmniejszona z 40 mm do 35 mm. Jednak osoby z wewnątrz uważają, że firma może stanąć w obliczu pozwów sądowych.

Nie wiadomo dokładnie, dlaczego firma decyduje się na ten krok, ale pewne jest, że ma to związek ze konsekwencjami kryzysu koronowego. Fritar sprzedaje stosunkowo duże ilości produktów w swoim kraju supermarketom. Inaczej niż na przykład w Holandii, w Polsce smażenie w głębokim tłuszczu w domu nie jest powszechne. Konsumpcja domowa nie wzrosła podczas blokady. Ponieważ jest to stosunkowo niewielka fabryka, wtajemniczeni uważają, że jest to czysta strategia przetrwania dla gracza z Krakowa.

Inne fabryki nie są uwzględnione
Dwóch głównych graczy w Polsce; McCain (południowy zachód) i Farm Frites/Aviko (północ) nie majstrują przy swoich kontraktach w trakcie sezonu. Jednakże firma Farm Frites wdrożyła przed sezonem politykę zniechęcającą, aby zachęcić hodowców do uprawy mniejszej liczby ziemniaków. Podobnie jak w Holandii, oferowano za to rekompensatę, ale w większym zakresie. Pozostali producenci również zasygnalizowali już, że nie są zainteresowani darmowymi ziemniakami nieobjętymi umową. Hodowcy to zgłaszają. Dotyczy to także branży chipsów, która w Polsce jest stosunkowo duża.

Trudno ocenić, jak skuteczna była polityka zniechęcania dla całego obszaru. Dane dotyczące powierzchni Polski, które wahają się pomiędzy 300.000 330.000 a XNUMX XNUMX hektarów, pokazują, że wzrost w tym roku po 2 bardzo suchych porach roku. Dzieje się tak głównie za sprawą większej powierzchni ziemniaków stołowych. Po bardzo wysokim poziomie cen z lat 2019-2020, który utrzymywał się w Polsce niemal przez cały sezon, rolnicy uprawiający ziemię masowo zasadzili wczesne ziemniaki. Duzi plantatorzy ziemniaków na frytki również zaczęli bardziej skupiać się na ziemniakach stołowych.

Rynek stołowy przepełniony
W tej chwili rynek w Polsce jest przepełniony. Wczesne ziemniaki są powszechnie dostępne. Dodatkowym problemem jest to, że ziemniaki, które nie nadają się do prania, muszą znaleźć miejsce, a którego nie ma. Dobre plony dają kupującym duży wybór. Najwyższej jakości ziemniaki odpowiedniej odmiany można obecnie osiągnąć w cenie 9 euro za 100 kilogramów. Ceny są zdecydowanie negatywne. W ciągu 2 tygodni cena spadła z 2 do 3 euro. Tam, gdzie w zeszłym sezonie import był duży, w tym roku nie ma takiej potrzeby. Eksport też jest trudny.

Pomimo szczególnego sezonu wegetacyjnego oczekiwania na nadchodzące zbiory są pozytywne wydajność. Polska także zmaga się z falą upałów. Pod koniec lipca barometr wskazywał już 35 stopni. Plantatorzy wahają się przed podjęciem nawadniania, ponieważ nastroje rynkowe na nadchodzący sezon w ich własnym kraju są bardzo negatywne. Nawadnianie jest jednak konieczne, aby uzyskać odpowiednio dużą masę podwodną i niską zawartość cukru. Początkowe partie już borykają się z problemami.

Reset sektora
Znawcy nie chcą jeszcze chować sezonu 2020-2021 do grobu, ale wskazują, że będzie to trudna sytuacja. Uprawy są przeciętnie w dobrej kondycji i na pewno nie brakuje. Nawet wtedy, gdy susza nadal hamuje wzrost. Jakość pozostaje problemem; istnieją również obawy dotyczące hamowania kiełkowania. Rozpylanie MH jest znane (w Polsce znane jako Fazor), ale z celownikiem 1,4 nie ma prawie żadnych doświadczeń. Problemy mogą pojawić się w drugiej połowie sezonu magazynowego. Znawcy są przekonani, że konsekwencje będą zauważalne także w sezonie 2021-2022, zwłaszcza gdy pojawi się nowa fala infekcji. Może to wymusić reset w sektorze ziemniaków w kraju, co spowoduje spadek areału.

Zadzwoń do naszego działu obsługi klienta 0320 - 269 528

lub e-mail do wsparcie@boerenbusiness.nl

chcesz nas śledzić?

Otrzymuj nasz darmowy newsletter

Aktualne informacje rynkowe codziennie w Twojej skrzynce odbiorczej

Zaloguj się