Zbiory sadzeniaków wkrótce się rozpoczną i pierwsze wrażenia są dobre. Firmy sadzeniaków spodziewają się rozsądnych plonów i jak dotąd nie stwierdzono żadnych większych problemów w sprzedaży. Istnieje jednak obawa przed kolejną inspekcją ze względu na bardzo dużą presję wszy w tym roku.
Chociaż jest jeszcze za wcześnie, aby podać dokładne dane dotyczące plonów, firmy sadzeniaków i domy handlowe zgadzają się, że plony w tym sezonie można określić jako normalne lub rozsądne. Uderzające jest to, że sadzeniaki w tym sezonie są wyraźnie mniej grube niż w innych latach, co częściowo wynika z tego, że wielu hodowców nie chciało rosnąć powyżej wielkości nasion. Szacuje się, że ponad 70% sadzeniaków znajduje się obecnie „w polu”, chociaż zbiory tak naprawdę jeszcze nigdzie się nie rozpoczęły.
Napięcie związane z kontynuacją
Jeśli spojrzymy na jakość, generalnie można spodziewać się pozytywnych wiadomości w tej dziedzinie. Na przykład w tym roku było niewiele problemów z parchem. A fakt, że w tym roku w ważnych momentach pogoda była lepsza, również miał pozytywny wpływ, bo zdaniem domów handlu sadzeniakami pozwoliło to na lepszą selekcję. Krążą tu i ówdzie pogłoski, że sadzeniaki ziemniaków w Holandii Północnej są słabiej ugruntowane niż w innych regionach kraju, ale nie powinno to mieć żadnych szokujących konsekwencji.
Niepewność powoduje zbliżająca się kontrola następcza. W wyniku wyjątkowo dużej presji mszyc, wśród firm sadzeniaków i domów handlowych panuje duże napięcie w związku z kolejnymi inspekcjami. Wcześniej Inspekcja polowa NAK wykazała już, że większość sadzeniaków została odrzucona ze względu na wirusy przenoszone przez mszyce. Pierwsze próbki zostaną pobrane w tym tygodniu i wtedy będziemy musieli poczekać na wyniki. Podsumowując, jeśli chodzi o wirusy i infekcje, sytuacja nie będzie tak dramatyczna jak w zeszłym roku, ale „dobrze” z pewnością nie jest właściwym słowem.
Pozostawia zabijanie bez Reglone
Jednym z punktów, który wywołał spore zamieszanie, zwłaszcza przed rozpoczęciem sezonu, był fakt, że od tego sezonu zabijanie łętów za pomocą Reglone nie jest już możliwe. Jak twierdzą firmy sadzeniaków i domy handlowe, w praktyce plantatorzy wykazali się pomysłowością. Jedyną rzeczą jest (i oczekuje się, że znajdzie to odzwierciedlenie w zbiorach testowych), że trudniej było oszacować, jak bardzo rośliny urosną, jeśli zastosuje się inne metody.
Z drugiej strony w tym roku mamy sezon ciepłej i suchej pogody, co ułatwiło zabijanie plonów. Czas pokaże, jak zakończy się strata „Reglone” w normalnym sezonie. W sumie wygląda to jak burza w filiżance herbaty.
Nie ma jeszcze większych problemów ze sprzedażą
Duży znak zapytania budzi także sprzedaż sadzeniaków. I choć ten znak zapytania nie zniknął jeszcze całkowicie, rynek jest nastawiony pozytywnie. Dzieje się tak dlatego, że niektóre duże, wczesne rynki, takie jak Pakistan i Bangladesz, po prostu wymagają produktu. Inne miejsca w Afryce i na Bliskim Wschodzie również potrzebują holenderskich sadzeniaków. Przecież zaopatrzenie w żywność na tych obszarach musi być i pozostać w porządku. Nie oczekuje się zatem większych zmian w popycie w tych regionach.
Krajem, który emanuje większą niepewnością, jest Kuba. Inspektorzy zazwyczaj przyjeżdżają z tego kraju do Holandii, aby ocenić tutaj sadzeniaki. Obecnie nie jest to możliwe ze względu na ograniczenia wjazdu związane z koronawirusem. Znalezienie odpowiedniego rozwiązania dla firm zajmujących się sadzeniakami ziemniaków i domów handlowych jest i pozostaje wyzwaniem. Ale nie prowadzi to jeszcze do duszności.