Zdjęcie agro

Wewnątrz Ziemniaki

Darmowe polskie ziemniaki za 0 euro

30 September 2020 - Niels van der Boom - 8 komentarze

Pomimo ekstremalnego sezonu wegetacyjnego z długimi okresami suszy, polskie uprawy ziemniaka w dużej mierze odrodziły się latem z regularnymi opadami deszczu. Kraj zmierza do dużych zbiorów ziemniaków, przekraczających 8 milionów ton. To katastrofalne dla ceny wolnorynkowej.

Czy chcesz kontynuować czytanie tego artykułu?

Zostań subskrybentem i uzyskaj natychmiastowy dostęp

Wybierz subskrypcję, która Ci odpowiada
Masz wskazówkę, sugestię lub komentarz dotyczący tego artykułu? Daj nam znać

Oficjalny polski figury z obszaru według GUS wynosi 325.000 5,5 ha. Wzrost o XNUMX% w porównaniu do roku ubiegłego. Dotyczy to zarówno ziemniaków konsumpcyjnych, jak i sadzeniaków oraz ziemniaków skrobiowych. Znawcy biorą pod uwagę nieco mniejszy obszar, ale wzrost jest ewidentny. Po roku, w którym w zeszłym roku panowały wysokie ceny – i dużym imporcie z innych krajów Europy – tej wiosny do gruntu trafiło więcej ziemniaków konsumpcyjnych.

Sucho i mokro
W kraju prawie nie było zimy z niewielkimi opadami śniegu. Sezon 2020 rozpoczął się wyjątkowo sucho. Sytuacja ta trwała do końca czerwca, kiedy to wiele polskich regionów uprawnych zostało uzdatnionych wodą. Są wyjątki, nawet teraz. Jeżeli poprowadzimy linię od Szczecina na północy do Wrocławia na południowym zachodzie, wszystko po lewej stronie będzie suche lub bardzo suche. Klimat wzdłuż wybrzeża Morza Bałtyckiego jest bardziej umiarkowany i regularnie występowały opady deszczu. Dotyczy to również lekkich gleb piaszczystych na północnym wschodzie, gdzie rosną głównie ziemniaki skrobiowe.

Na tym obszarze, ale także na południowym wschodzie, występują lokalne szkody spowodowane powodziami. Głównie z powodu ulewnych opadów, które spadły w lipcu i lokalnie wytworzyły w krótkim czasie 120 milimetrów. W rezultacie zalane zostały nisko położone miejsca, ale w skali kraju jest to bardzo niewielki odsetek. Więcej opadów spadło także na obszarze przygranicznym z Czechami niż gdzie indziej. Silne nocne przymrozki w maju spowodowały, że szczególnie wczesne ziemniaki ucierpiały.

Heterogeniczne plony
Kiedy ziemniaki naprawdę musiały owocować, zwykle padały pewne opady, chociaż na południowym zachodzie czasami padało aż do 8 razy. GUS szacuje, że w skali kraju powinien być możliwy plon ziemniaków na poziomie 27 ton z hektara, choć różnice regionalne są ogromne. Na terenach silnie dotkniętych suszą czasami w testach nie przekracza się 20 ton, choć lokalnie osiąga się także 50 ton. GUS szacuje obecnie łączny uzysk na 8,5 mln ton. To po prostu o wiele za dużo. To o 800.000 tys. ton mniej niż zebrano w 2017 roku. Wtedy też powierzchnia była nieco większa.

Dla porównania: Niemcy mają 83 miliony mieszkańców i średni łączny uzysk wynoszący 12,6 miliona ton. Polska ma prawie 40 milionów mieszkańców, ale zbiera o połowę mniej ziemniaków.

O ile sezon 2019-2020 charakteryzował się mocnym poziomem cen, o tyle ten sezon od lata znajduje się pod silną presją. Na rynkach hurtowych ceny ziemniaków stołowych sortowanych i pakowanych wahają się od 8 do 13 euro za 100 kilogramów. Znawcy twierdzą, że popyt na ziemniaki na frytki jest prawie żaden. Fabryki wskazują, że nie potrzebują zbędnych kilogramów. Rzeczywiście tam są.

Często spotykany jest kontrakt hektarowy na 40 ton. Większość plantatorów ziemniaków nadal ma w tym roku do swobodnej sprzedaży 10 lub więcej ton ziemniaków. Cena za to wynosi obecnie 0 €. Jedynymi odbiorcami na rynku, na którym panuje znacznie większa podaż niż popyt, są wytwórnie pasz dla zwierząt czy biogazu. Fabryki skrobi powiększyły w tym roku swój areał i również odnotowują dobre plony. Dlatego też przedsiębiorstwa te stopniowo przejmują ziemniaki konsumpcyjne. Niektóre fabryki chipów mają nawet swoje kontrakty dostosowane tak, abyśmy nie musieli dokupować dodatkowych ziemniaków po cenie wyższej od aktualnie obowiązującej na wolnym rynku.

Problemy z jakością
Nawadniane partie dobrej jakości nadal kwalifikują się do fabryk. Ze względu na wrześniową suszę zbiory często odbywały się w zbyt suchych warunkach. Ziemniaki mają stosunkowo dużą masę pod wodą, co powoduje, że głównym problemem są obicia i inne uszkodzenia podczas zbiorów. Nie ma rynku na ten produkt, mówią znawcy. Na tym etapie sezonu eksport jest prawie żaden. Dopiero na przełomie roku odsetek ten wzrasta m.in. do Rumunii i Bułgarii. Wydaje się, że sama Ukraina zebrała dobre zbiory i nie ma jej na rynku.

Ponadto, nawet przy obecnych cenach rynkowych, ziemniaki stołowe importowane są z Niemiec. Hodowcy nie zawsze mają wystarczające możliwości przechowywania, co dodatkowo zakłóca równowagę na rynku. Wielu polskich plantatorów ziemniaków również nie ma możliwości magazynowania żywności, można się zatem spodziewać, że po sylwestrze sytuacja na rynku stołowym ulegnie poprawie. Zaletą jest to, że w Polsce obecnie występuje stosunkowo niewiele infekcji koronowych, a życie codzienne, z maskami na twarz, często toczy się normalnie. Sprzedaż krajowa jest zatem dobra.

Zbiór przebiegał sprawnie
Znawcy szacują, że zebrano już około połowy głównych zbiorów w Polsce. Duzi profesjonalni hodowcy, zajmujący kilkaset hektarów, byli zajęci zbiorami pomimo suszy. W październiku w nocy może gwałtownie przymarznąć, co powoduje, że długie oczekiwanie stanowi poważne ryzyko. Często konieczne było nawadnianie podczas zbiorów. Teraz padało także w Polsce. Lokalnie kilkadziesiąt milimetrów. W pierwszy weekend października spodziewana jest cieplejsza i lepsza pogoda, co zapewni idealne warunki do zbiorów. W przypadku dużych hodowców zbiory mogą wówczas przebiegać sprawnie. Są do tego dobrze przygotowani.

Sezon na tym się jeszcze nie kończy. Firmy w Polsce również muszą w tym roku rozpocząć współpracę z 1,4Sight w zakresie hamowania kiełków. Dla prawie wszystkich jest to pierwszy raz. Plantatorzy, którzy zamówili produkt w terminie, otrzymają tylko połowę kwoty. Każdy, kto przybył później, został całkowicie pozostawiony w tyle. Sprzęt administracyjny również nie jest już dostępny. Wtajemniczeni spodziewają się zatem większych niż zwykle strat podczas przechowywania ze względu na mniej skuteczne hamowanie kiełkowania oraz fakt, że produkt był przechowywany w cieple i był podatny na kiełkowanie.

Wymagane zmniejszenie powierzchni
Wiadomo, że na sezon 2021-2022 wpływ będzie miała obecna sytuacja. Powierzchnia 325.000 3 hektarów to po prostu zdecydowanie za dużo na potrzeby i możliwości sprzedażowe. Pytaniem jest, czy hodowcy również zdają sobie z tego sprawę i stosują się do tego. To z kolei zależy od alternatywnych metod uprawy, takich jak zboża, rzepak, kukurydza i buraki cukrowe. Po XNUMX latach suszy stało się również jasne, że nawadnianie jest w wielu przypadkach koniecznością. Firmy obawiają się wysokich kosztów, które stanowią przeszkodę w uprawie. Przyszłością jest upadek obszaru i profesjonalizacja tych, którzy pozostaną.

Zadzwoń do naszego działu obsługi klienta 0320 - 269 528

lub e-mail do wsparcie@boerenbusiness.nl

chcesz nas śledzić?

Otrzymuj nasz darmowy newsletter

Aktualne informacje rynkowe codziennie w Twojej skrzynce odbiorczej

Zaloguj się