Druga blokada. Było to poważne niepowodzenie dla branży przetwórstwa ziemniaków, a co za tym idzie, także dla rynku sadzeniaków. Sprzedaż sadzeniaków jest utrudniona, a popyt znacznie mniejszy niż w pozostałych latach. Czas spojrzeć w przyszłość. Czego możemy się spodziewać na rynku sadzeniaków w 2021 roku?
Rynek sadzeniaków ziemniaka jest obecnie w... drobny nastrój. W wyniku wirusa sprzedaż jest utrudniona, co przyprawia o ból głowy zarówno hodowców, jak i domy handlowe. Na przykład oczekuje się, że Algieria i Kuba zakupią jedynie 50% „normalnej” mocy produkcyjnej. Ale jak długo ta sytuacja będzie trwać? Odpowiedź na to pytanie jest dla każdego wielkim znakiem zapytania. Dla wielu firm handlowych niemal pewne jest to, że w 2021 roku powierzchnia odmian chipsów nie będzie już rosła.
Fabryki chipów będą miały duży wpływ
To, czy obszar ten pozostanie stabilny, czy też się zmniejszy, zależy od grudniowych decyzji branży chipowej. Jeśli przemysł przetwórczy uzna, że należy przetworzyć od 10% do 15% mniej, obszar sadzeniaków musi się z tym zgodzić. Choć oczywiście mamy nadzieję na 100% wydajności, według różnych domów handlowych nie jest to realistyczne oczekiwanie. Ich pierwsze wrażenie jest takie, że korekta obszaru nadchodzi i musi nastąpić. Ferdi Buffen z domu handlowego Weuthen również wyraził to oczekiwanie koniec sierpnia na zewnątrz. Jednak nie wszyscy pokładają tyle nadziei w zmniejszeniu tego obszaru. Według osób wtajemniczonych wymarzona redukcja powierzchni będzie trudna do zrealizowania, jeśli na wiosnę sytuacja znów będzie wyglądać jaśniej.
Jednak można znaleźć też pewne pozytywów. Na zewnątrz najnowsze dane wydaje się, że przemysł przetwórczy znów ma się dobrze. We wrześniu przetworzono na frytki i inne przetwory ziemniaczane 318.700 tys. ton, co oznacza wzrost o 13% w porównaniu z sierpniem. Obecnie mamy nadzieję, że nie było to przebudzenie tymczasowe. Nie należy się jednak spodziewać, że rynek spadnie tak mocno, jak po pierwszym lockdownie. Od tego czasu podjęto wiele inicjatyw, z których największą jest oferta na wynos i dowóz do restauracji, co ma przełożyć się na nieco większy popyt ze strony branży przetwórstwa.
Popyt pozostaje trudny do przewidzenia
To, czy popyt na sadzeniaki w pełni odbuduje się w 2021 roku, jest i pozostaje dużym znakiem zapytania nad rynkiem. Doomom handlowym trudno to oszacować, głównie dlatego, że nie ma pewności, jak rozwinie się pandemia korona. Na przykład w Chinach i Indiach sytuacja nieco się unormowała, co znajduje odzwierciedlenie również w konsumpcji chipów. Robi znaczące kroki w górę. W Europie jeszcze tego nie osiągnęliśmy i obecnie konsumpcja nadal wykazuje spadek. W tym przypadku odmiany, które okażą się nienadające się do sprzedaży, nadal trafiają do przemysłu paszowego po cenie 1 euro lub nawet niższej.
Z kolei w Ameryce Północnej, zdaniem izb handlowych, mogły zareagować na te negatywne nastroje nieco za wcześnie. Ograniczając obszar odmian chipsów, amerykańskie i kanadyjskie fabryki chipsów mogą w przyszłym sezonie działać wyłącznie na rynku lokalnym. Jeśli na przykład Holandia będzie w stanie zaradzić powstałym lukom, wówczas na horyzoncie z pewnością widać jasny punkt.