Sektor sadzeniaków w Wielkiej Brytanii ma jeszcze 10 tygodni do całkowitego zakazu eksportu do Europy i Irlandii Północnej. To znaczy, jeśli nie zostanie zawarta żadna umowa handlowa między Wielką Brytanią a Unią Europejską. Stwarza to niepewność wśród brytyjskich hodowców sadzeniaków.
Każdej zimy Wielka Brytania eksportuje do Europy kontynentalnej około 30.000 15 ton sadzeniaków o wartości prawie XNUMX milionów euro. Teraz, gdy nie ma jeszcze porozumienia w sprawie Brexitu, Wielka Brytania zostanie sklasyfikowana przez Unię Europejską jako tzw. „kraj trzeciego świata”. W przypadku tych krajów należy zawrzeć szczegółowe umowy, zanim będzie można prowadzić interesy z kontynentem. Na przykład uprawy i produkty muszą spełniać przepisy fitosanitarne Unii Europejskiej. Do chwili obecnej Wielka Brytania nie podjęła żadnych działań w celu zawarcia takiej umowy.
Może to mieć znaczące konsekwencje dla brytyjskiego eksportu sadzeniaków. Eksport trwa zwykle do marca, ale w tym sezonie wszystko musi zostać wysłane w ciągu kilku tygodni, do 31 grudnia. Znawcy twierdzą, że jest to prawie niemożliwe. „Transport tysięcy ton ziemniaków na setki kilometrów jest skomplikowany” – powiedział Alexander James McGowan ze szkockiego Cygnet PEP. „75% z 12.000 80 hektarów sadzeniaków w Wielkiej Brytanii jest uprawianych w Szkocji i odpowiada za XNUMX% eksportu. Oznacza to, że w okresie świątecznym musimy wystawić setki ciężarówek. To bardzo duże wyzwanie logistyczne”.
Nie jest to jedyne zmartwienie brytyjskich plantatorów sadzeniaków. Oczekuje się, że zakazany zostanie także eksport z Irlandią Północną Brexit bez porozumienia. Dzieje się tak dlatego, że Irlandia Północna i Republika Irlandii mają wspólną granicę. Oznacza to, że obowiązują warunki fitosanitarne Unii Europejskiej.
Gdzie powinny trafić te wszystkie ziemniaki?
Jeśli uda nam się wyeksportować wszystkie te ziemniaki w tak krótkim czasie, pojawia się kolejne pytanie, gdzie to wszystko przechowywać. Nie tylko w Unii Europejskiej, ale także w krajach spoza Unii Europejskiej. Wielka Brytania wysyła kolejne 90.000 35 ton sadzeniaków o wartości ponad XNUMX mln euro do innych miejsc docelowych. Chociaż presja jest mniejsza, bo wiadomo już, że przyjęto szereg ważnych umów handlowych (np. z Egiptem).
Zdaniem Archiego Gibsona, dyrektora wykonawczego Agrico UK, największe obawy budzi przede wszystkim ubieganie się o umowę z Unią Europejską. „Zanim Wielka Brytania otrzyma pozwolenie na eksport do Unii Europejskiej, może upłynąć miesiące lub nawet dłużej. To znacznie utrudniłoby sezon eksportowy 2021” – powiedział. „W przypadku braku Wielkiej Brytanii europejscy klienci mogą zwrócić się do innych krajów (takich jak Holandia, Francja i Niemcy). Trudno będzie tych klientów odzyskać”.
Zagrożony jest nie tylko eksport, ale i import?
Początkowo istniała również obawa, że import sadzeniaków zostanie wprowadzony, jednak obecnie obawa ta została rozwiana. Dzieje się tak dlatego, że w zasadzie została zawarta umowa z Unią Europejską, która zezwala na import co najmniej do czerwca 2021 r. Obecnie co roku z Unii Europejskiej do Wielkiej Brytanii eksportuje się około 35.000 tys. ton. W 2019 roku Holandia wyeksportowała na kontynent nie mniej niż 15.444 18.500 ton sadzeniaków ziemniaków. W ciągu ostatnich kilku lat średnia wynosiła XNUMX XNUMX ton.
Import jest również istotny dla brytyjskich plantatorów sadzeniaków. Rynek brytyjski nie jest w stanie zaopatrzyć się w odmiany sadzeniaków, gdyż są one uzależnione od badań nad nowymi właściwościami i odpornością na choroby. Odbywa się to głównie w krajach takich jak Holandia. Krótko mówiąc: zakaz importu byłby nie tylko znaczną stratą dla Wielkiej Brytanii, ale także poważnym niepowodzeniem dla holenderskich producentów sadzeniaków. Jednak jak dotąd jest to jedyny jasny punkt dla brytyjskich plantatorów sadzeniaków.