W umowie dotyczącej Brexitu zawartej przez Wielką Brytanię i Unię Europejską brytyjskie sadzeniaki ziemniaków zostały pominięte. Nie znajdują się one na liście produktów rolnych objętych umową handlową i dlatego nie będą już mogły być wprowadzane do UE. Szkocka premier Nicola Sturgeon jest wściekła.
O tym informuje BBC. Zbliżający się zakaz eksportu brytyjskich sadzeniaków po wejściu w życie umowy brexitowej będzie szczególnie bolesnym ciosem dla szkockiego sektora sadzeniaków. Nie mogą już sprzedawać do UE części swoich sadzeniaków, czyli nieco ponad 20%. Kontynent europejski nie jest największym odbiorcą brytyjskich sadzeniaków, ponad połowa jest eksportowana do Egiptu.
Ponieważ sadzeniaki są ważnym produktem eksportowym Szkocji, premier Sturgeon nazywa obecny stan rzeczy na Twitterze „katastrofalnym skutkiem brexitu dla szkockich rolników. Podobnie jak wszystkie inne aspekty brexitu, które są narzucane Szkocji wbrew naszej woli”. Według BBC to nie przypadek, że sadzeniaki są wyłączone z umowy handlowej.
Jest to katastrofalny wynik Brexitu dla szkockich rolników... i podobnie jak wszystkie inne aspekty Brexitu, narzucony Szkocji wbrew naszej woli. https://t.co/jWruc1RL46
- Nicola Sturgeon (@NicolaSturgeon) December 24, 2020
Przecież Szkocja od jakiegoś czasu zabiega o niepodległość, a premier Sturgeon także jest zdecydowanym zwolennikiem zerwania z Wielką Brytanią. W tym świetle fakt, że UE zdecydowała się nie włączać do porozumienia sadzeniaków, jest świadomym wyborem. Ma to wszystko związek z polityką handlową mającą na celu wywarcie presji na rząd brytyjski.
Równe warunki działania były głównym punktem spornym w negocjacjach między Wielką Brytanią a UE. Będzie to miało wówczas pierwszeństwo przed żądaniem UE, aby Wielka Brytania przyjęła przyszłe europejskie zmiany w przepisach dotyczących ochrony środowiska i pracy. Ale ważną częścią Brexitu jest to, że Brytyjczycy chcą opracować własne zasady. Obecnie formalnie stwierdzono, że zdaniem UE Brytyjczycy nie chcieli zastosować się do „dynamicznej koordynacji”.