Staje się coraz bardziej oczywiste, że przemysł belgijski jest liderem na rynku ziemniaków, a przemysł holenderski niechętnie podąża jego śladem. Ma to związek z niższym pokryciem ziemniaków po stałej cenie i lepszą sprzedażą frytek niż u holenderskich przetwórców. Zapotrzebowanie na dodatkowy zakup darmowych ziemniaków pochodzi w całości z Belgii i jest uzupełnione popytem ze strony niemieckiej firmy handlowej.
W kanałach sprzedaży wyrobów podpieczonych wyróżniamy 4 kanały sprzedaży: eksport, handel detaliczny (supermarket), fast food i obsługa gastronomiczna. Szczególnie eksport i sprzedaż detaliczna mają się dobrze, a nawet lepiej niż w okresie przed pandemią korony. I właśnie w tych segmentach działają belgijscy przetwórcy.
Holenderskie fabryki zgłaszają, że nie potrzebują dodatkowych ziemniaków. Rynek holenderski rzeczywiście wydaje się „czysty” ze względu na intensywne wycinki ziemniaków w okresie wrzesień-listopad. Nie wydaje się zatem, aby w tej chwili istniała atrakcyjna oferta.
Również belgijski przemysł wkroczył dziś na rynek w celu zakupu dodatkowych ziemniaków. Teraz, gdy jest już jasne, jak wszystko będzie wyglądać w przypadku brexitu, istnieje dodatkowe zapotrzebowanie ze strony Anglii. Eksport frytek podsmażanych również nie wydaje się spowalniać pomimo trwającego na całym świecie kryzysu koronowego.
Ponieważ podaż w dalszym ciągu nie jest dobrze zaopatrzona, nawet na nieco wyższym rynku (5 euro), wydaje się, że gdy nadejdzie kolejna fala popytu, rynek będzie musiał zrobić kolejny krok w górę. Rynek kontraktów terminowych utrzymuje się na stabilnym poziomie wokół poziomu 8 euro, a obroty nie są wysokie.{{dataviewSnapshot(2_1611318191)}}