Zdjęcie agro

Wewnątrz Ziemniaki

Zmiany widoczne w polskiej uprawie ziemniaków

11 maja 2021 - Niels van der Boom

Polski sektor ziemniaczany ewoluuje od kilkudziesięciu lat. Z pewnością przyczyniły się do tego ostatnie 3 suche lata i trudny sezon sprzedażowy spowodowany pandemią koronową. Firmy zajmujące się uprawą roli chciałyby kontynuować uprawę ziemniaków, ale szukają możliwości osiągnięcia większych zysków. To zmienia uprawę.

Czy chcesz kontynuować czytanie tego artykułu?

Zostań subskrybentem i uzyskaj natychmiastowy dostęp

Wybierz subskrypcję, która Ci odpowiada
Masz wskazówkę, sugestię lub komentarz dotyczący tego artykułu? Daj nam znać

W zeszłym sezonie w Polsce zimy prawie nie było – podobnie jak w Holandii. Obecny sezon miał znacznie lepszą pozycję wyjściową. Rtęć na krótko dotknęła nawet -20 stopni. To jest „stara normalność”, do której przywykli Polacy. Pozycja wyjściowa była zatem lepsza na początku tej wiosny. Wiosna była jak dotąd mniej więcej taka sama jak w Holandii. Utrzymujące się zimno i czasami silne przymrozki w nocy. Różnice wewnątrz kraju są czasami duże.

Ćwierć do łapy
Na przełomie kwietnia i maja po raz pierwszy tej wiosny spadły znaczące opady deszczu. Około 60 milimetrów na południowy zachód, co spowodowało nagłe zatrzymanie prac. Na północy opady nie były zbyt duże, ale tam potrzebne było więcej nasadzeń. Znawcy szacują, że na początku tego tygodnia do posadzenia pozostało jeszcze około jednej czwartej wszystkich ziemniaków. To później niż w poprzednich 2 latach, ale niezbyt ekstremalnie. Sadzenie również odbyło się dość późno w 2018 roku. Wciąż prężnie działają głównie duże firmy. W północnej Polsce pozostało jeszcze sporo sadzeniaków do posadzenia. Hodowcy czekali ze względu na mroźną pogodę. Na południowym wschodzie nadal trzeba sadzić głównie ziemniaki z frytkami.

Uprawy zasiane miesiąc temu nie dają zbyt wielu plonów z powodu zimnej pogody. Jest to szczególnie problem w przypadku wczesnych ziemniaków. W okolicach Poznania, gdzie prowadzona jest wczesna uprawa roślin, występują szkody mrozowe, które spowalniają zbiory. W pozostałych częściach kraju szkody nie są tak duże. W przypadku uprawy sadzeniaków istnieje obawa, że ​​plony nie będą w stanie wystarczająco się rozwinąć przed wykryciem pierwszego lotu mszyc.

Powierzchnia nieznacznie się zmniejsza
Znawcy szacują, że w tym sezonie łączna powierzchnia zmniejszy się o kilka procent. W zeszłym sezonie wielu hodowców szukało schronienia w ziemniakach stołowych, ale teraz są rozczarowani. Ceny rynkowe były złe przez cały sezon. Wyższe ceny pszenicy, kukurydzy i rzepaku nie spowodowały, że plantatorzy masowo decydowali się na zmianę planu upraw. Niewykluczone, że tej wiosny zostanie zasiane nieco więcej kukurydzy.

W ubiegłym roku łączna powierzchnia upraw ziemniaków wyniosła 328.000 6 hektarów. Wzrost o 2019% w porównaniu do 310.000 roku. Polski instytut rolniczy IERiGŻ-PIB na ten rok bierze pod uwagę łączną powierzchnię 5,4 XNUMX hektarów. Oznacza to spadek o XNUMX%. Jak wspomniano, spadek ten musi dotyczyć głównie ziemniaków konsumpcyjnych. Następuje niewielki spadek liczby ziemniaków na frytki, a powierzchnia ziemniaków na frytki utrzymuje się na stałym poziomie lub nieznacznie wzrasta.

Na południowym zachodzie przetwórca McCain – który jest tam dominującym graczem – nie zachęcał hodowców do ograniczania kontraktów. Według wtajemniczonych, Farm Frites/Aviko zrobiło to w północnej Polsce. Polski producent chipsów Fritar z Krakowa również w tym sezonie nieco ogranicza produkcję. Nie jest to zaskakujące, ponieważ plantatorzy mają mniejsze zaufanie do kupującego. Zeszłego lata byli niemile zaskoczeni, gdy firma nagle straciła stały wolumen w kontraktach na stałą cenę o połowę. Fabryka zadbała o wszystkich, ale zaufanie ucierpiało.

Problemy w Intersnack
Znawcy wiedzą, że problemy ma także polski przetwórca ziemniaków i producent chipsów Intersnack. Po zbiorach powiedziano plantatorom, że firma może nie być w stanie wywiązać się ze swoich zobowiązań ze względu na swoją sytuację finansową. Hodowcy podejrzewają, że ma to związek ze stratą głównego klienta. Zapewniało to, że zakontraktowane chipsy ziemniaczane nadal znajdowały się w magazynie kilka miesięcy po uzgodnionym terminie dostawy. Hodowcy nie mają zatem pewności, czy będą kontynuować uprawę w tym sezonie.

Hodowcy ziemniaków na frytki mogli znaleźć alternatywę w postaci Frito-Lay firmy Pepsico. Ten globalny koncern – producent znanych chipsów Lay’s, Walkers i Cheetos – podobno zamierza zbudować nową fabrykę na południowym wschodzie kraju. Ma tam już fabrykę. W związku z tym firma poszukuje terenu na rok 2022. Nowe linie mają zostać uruchomione w 2023 roku, choć oficjalnie nie podano jeszcze nic na ten temat. Pomimo problemów Insiderzy spodziewają się, że powierzchnia chipsów pozostanie taka sama, a plantatorzy ziemniaków chipowych – niezadowoleni z zwrotu z ziemniaków kontraktowych w ostatnich latach – szybciej przestawią się na chipsy.

Sytuacja Korony poprawia się
Sprzedaż chipsów i przekąsek ziemniaczanych dobrze przetrwała pandemię koronową. Sprzedaż frytek jest oczywiście znacznie utrudniona w wyniku zamykania lokali gastronomicznych i lockdownów. Wiosną Polska dzięki odpowiednim działaniom stanie na nogi. Jesienią ubiegłego roku liczba infekcji gwałtownie wzrosła. Jedna czwarta populacji została zaszczepiona przynajmniej raz, co oznacza, że ​​sprawy zmierzają we właściwym kierunku.

Zmienia się także rynek ziemniaków stołowych. Nie jest to zjawisko nowe, ale w Polsce proces ciągły. Ludność przenosi się ze wsi do miast, a modernizacja zmienia wzorce konsumpcji. Oznacza to mniej upraw domowych i więcej zakupów w supermarkecie, gdzie sprzedawane są wyłącznie umyte ziemniaki stołowe. Klienci wymagają różnych specyfikacji produktów, a wielu tradycyjnych hodowców nie jest w stanie sobie z tym poradzić.

Brak możliwości inwestycji w magazynowanie
Na tym rynku pozostają duże, profesjonalne firmy zajmujące się uprawą. Problemem pozostaje (długie) przechowywanie. Rolnicy zajmujący się uprawą często dobrze radzą sobie z uprawą, ale zapewnienie jakości przez cały rok stanowi wyzwanie. Dlatego właśnie importuje się obecnie ziemniaki z Niemiec, a nowe zbiory importuje się m.in. z Hiszpanii. Poziom cen z poprzedniego i bieżącego sezonu również nie daje możliwości inwestowania w magazyny.

Zmienia się nie tylko polska uprawa ziemniaków, ale cały sektor rolniczy. Na przykład wiele uwagi poświęca się europejskiej strategii „od pola do stołu”. Mówi się, że w ciągu najbliższych 7 lat w sektor zostanie zainwestowanych więcej pieniędzy niż kiedykolwiek wcześniej. Powinno to jeszcze bardziej unowocześnić przedsiębiorstwa, a w szczególności pozwolić im na podjęcie kroków w zakresie zrównoważonego rozwoju, a także upraw ekologicznych. Cele są porównywalne z tymi w Holandii. Plantatorzy ziemniaków mają zapewne co innego na głowie. Duży wpływ na bilans miały 3 pory suche. Dlatego uwaga skupia się na nawadnianiu. Nie tylko ze szpulą, ale coraz częściej także z trzpieniami czy nawadnianiem kroplowym, które jest stosowane na szeroką skalę.

Zadzwoń do naszego działu obsługi klienta 0320 - 269 528

lub e-mail do wsparcie@boerenbusiness.nl

chcesz nas śledzić?

Otrzymuj nasz darmowy newsletter

Aktualne informacje rynkowe codziennie w Twojej skrzynce odbiorczej

Zaloguj się