Główne zbiory na rok 2021 nie zostały jeszcze zebrane, a już wiele mówi się o sezonie wegetacyjnym 2022–23. Wcześniej niż zwykle przetwórcy ziemniaków próbują dojść do porozumienia z plantatorami. Kierując się kurczącym się obszarem, rosnącymi kosztami i ryzykiem uprawy, konkurencją, a zwłaszcza wyższymi cenami zbóż, muszą już teraz zabrać się do pracy.
W zeszłym tygodniu europejscy zwolennicy plantatorów ziemniaków spotkali się w ramach NEPG (North-Western European Potato Planters). Wniosek jest taki, że zmienne lato z dużą ilością opadów nie pozostaje bez konsekwencji dla uprawy. Występuje bezprecedensowo wysoka presja chorób – skutkująca wysokimi kosztami ochrony upraw – i więcej problemów z jakością.
Mniejsze zbiory
Przy szacunkowej wydajności wynoszącej 45 ton z hektara w UE-4, jest to wynik nieco powyżej średniej wieloletniej. Czas pokaże, jakie będą ostateczne wpływy netto. Wyraźnie więcej tary wynika z zgnilizny, pustego rdzenia, pęknięć wzrostowych i niskiego ciężaru pod wodą. Ma to również wpływ na trwałość przechowywania. Daje to plony w UE-4 do 22,4 mln ton. Nieco mniej niż w zeszłym roku. Dzieje się tak głównie dlatego, że powierzchnia skurczyła się o 5%.
Bert Timmermans z organizacji hodowców VTA wziął udział w ostatnim spotkaniu NEPG. Zauważa, że ofensywa na plantatora ziemniaków, a co za tym idzie i kontrakty, już się rozpoczęła. Pomysł jest taki, że rolnicy zajmujący się tradycyjnymi obszarami zbożowymi w nadchodzącym sezonie, przy obecnym poziomie cen, wybiorą pszenicę zamiast ziemniaków. Wysiew zbóż ozimych będzie możliwy od końca tego miesiąca. Połączenie wspomnianych wcześniej czynników i ceny pszenicy o około 100 euro wyższej niż w zeszłym roku gwarantuje, że wybór zostanie przemyślany.
Wymagana uprawa pokrywająca koszty
Timmermans wie, że ten dylemat nie kończy się na granicach Francji. Wybór między pszenicą, ziemniakami lub uprawą alternatywną odgrywa również rolę w innych krajach. „Wystarczy spojrzeć na ekspansję cebuli i marchwi” – mówi. „Rozszerzanie płodozmianu odgrywa rolę na glebach gliniastych, ale plantatorzy chcą także poszerzyć zakres upraw na glebach piaszczystych. Jest to zauważalne w całej UE-4. Kluczową kwestią jest to, że plantatorzy ziemniaków żądają ceny, która umożliwi im uprawę ziemniaki po opłacalnej cenie. plus. „Skurczenie się powierzchni w tym sezonie pokazało, że rynek osiągnął kluczowy punkt”.
„Fabryki muszą sobie radzić z większą skłonnością rolników do robienia zakupów” – zauważa Timmermans. Zauważa to zachowanie również wśród swoich europejskich kolegów. „Ostatnie kilka lat było trudnych i czasami towarzyszyło im znaczne cierpienie. Doszło do bolesnych ugody, które zmusiły plantatorów do szukania innych nabywców. Plantator ziemniaków, zwłaszcza większe firmy, stał się mniej bezpieczny”.
Selektywne
Z drugiej strony klienci stają się coraz bardziej selektywni w wyborze dostawców surowców. „Jest to częściowo motywowane dążeniem plantatorów ziemniaków do dalszego spojrzenia” – mówi Timmermans. „Rolnicy uprawni, którzy rok po roku mogą dostarczać produkty wysokiej jakości, a popyt jest na tony. Są to firmy, z którymi fabryki chcą kontynuować współpracę w przyszłości, zwłaszcza biorąc pod uwagę ich plany ekspansji. Ci przedsiębiorcy również mogą wykorzystać swoją pozycję”.
Pytaniem w przyszłym sezonie nie jest to, czy cena kontraktowa wzrośnie, ale o ile. W otaczających nas krajach – szczególnie w Walonii i Francji – ceny kontraktowe są już wyższe niż te, do których jesteśmy przyzwyczajeni w Holandii. Przetwórcy, którzy zwiększyli moce produkcyjne lub zbudowali nowe fabryki, muszą zaistnieć na rynku. Biorąc pod uwagę wszystkie inwestycje, które są jeszcze w przygotowaniu lub są już realizowane, taka sytuacja nadal występuje, także w Holandii. Rozważmy na przykład ekspansję McCaina w Lelystad. Szczególnie na północnym wschodzie (region skrobiowy) fabryki poszukują większej powierzchni.
Kupione rozszerzenie
„Skurczenie powierzchni o 5% to wyraźny sygnał. Przetwarzacze również to widzą” – mówi Timmermans. „Mamy nadzieję, że plantatorzy nie ulegną pokusie znacznej ekspansji w związku ze wzrostem cen kontraktowych. Z doświadczenia wiemy, że wielkość areału determinuje rynek ziemniaków. Nawet przy obecnym spadku nie widzimy jeszcze pozytywnej sytuacji na rynku. Jako jedni z nielicznych na rynkach rolnych, sprzedaż frytek ogromnie wzrosła. Plantatorzy nie odnieśli z tego korzyści. Można wręcz powiedzieć, że rozwój przetwórstwa i sprzedaży został zakupiony od hodowców.”
„Wszyscy są świadomi, że wszystko musi się zmienić, wie o tym człowiek z VTA. „Patrząc na znaczny wzrost kosztów w przyszłym sezonie – przy wszystkich danych wejściowych – jest to bardziej aktualne niż kiedykolwiek. Nie powinniśmy zmierzać do takiej sytuacji w przemyśle konserwowym. Marże są niezwykle niskie, a klienci stale rozglądają się, gdzie mogą najtaniej zawrzeć umowę. W ostatnich latach plantatorzy bardzo ucierpieli finansowo. Zagrożenia rosną, także w odniesieniu do pogody. Dlatego musi istnieć przestrzeń do ożywienia finansowego”.