Problemy z jakością ziemniaków nie ograniczają się do północno-zachodniej Europy. Również w Polsce rolnicy zajmujący się rolnictwem obawiają się, jak główny plon wyjdzie z ziemi. Opiera się to na kapryśnym i ekstremalnym okresie wegetacyjnym. Co to oznacza dla wydajności?
Dokładna powierzchnia i plon ziemniaków w Polsce są nadal przedmiotem sporów. Zawsze okazuje się, że niezwykle trudno jest uzyskać wiarygodne dane. Na początku tego roku łączną powierzchnię szacowano na 322.800 XNUMX hektarów Instytut IHAR-PIB. Spadek o 10%. Nie wszyscy w branży się z tym zgadzają. Skurcz ten może być mniejszy o kilka tysięcy hektarów. Ma to również konsekwencje dla szacowanej wydajności. Instytut rolniczy szacuje to na 7,82 mln ton, czyli o 7,7% poniżej poziomu ubiegłorocznego.
Zgniłe ziemniaki
Oprócz mniejszych zbiorów, istnieją głównie obawy o jakość. Wilgotne lato spowodowało dużą inwazję phytophthora. Ponadto stonka ziemniaczana również wyrządziła wiele szkód. Mówi się, że mroźna wiosna również powoduje świerzb. Pęknięcia wegetacyjne i zdeformowane ziemniaki są wynikiem opadów deszczu, które nastąpiły po okresie suszy. Zrobiło się tak mokro, że pojawiła się również zgnilizna. Zwłaszcza w niskich miejscach działki. Gnicie jest również powodowane przez phytophthora bulw, co z kolei powoduje problemy podczas przechowywania.
W efekcie tych obaw ceny ziemniaków konsumpcyjnych utrzymują się na stabilnym poziomie. Zwykle cena rynkowa znacznie spada, gdy rozpoczynają się (główne) zbiory. Hodowcy, którzy nie mają żadnych możliwości przechowywania lub nie mają ich wcale, muszą pozbyć się swoich upraw. Plantatorzy oferują ceny od 700 do 800 zł za tonę. Przekłada się to na kwotę 152–173 euro, przy czym cena ex-land we wrześniu zwykle spada do 65 euro za tonę.
Trudna uprawa ziemniaków skrobiowych
Trudność przeżywa także polska branża skrobiowa. Ceny są tu na niższym poziomie niż za ziemniaki stołowe, frytki i chipsy ziemniaczane. IHAR-PIB spodziewa się zatem zmiany w tym segmencie. Spółdzielni przetwórcy płacą rolnikom 65 euro za tonę. Aby to osiągnąć, ziemniaki muszą zawierać co najmniej 18% skrobi, a plon z hektara musi wynosić 35 ton. Ponadto istnieje wsparcie ze strony WPR. Hodowcy otrzymują za uprawę od 280 do 300 euro na hektar.
Nie pomaga to, że polscy producenci skrobi mają jeszcze do sprzedania ubiegłoroczne zapasy. Dlatego w tym sezonie zachowują ostrożność, ponieważ rynek ich produktów skrobiowych nadal nie wrócił do normalności z powodu koronaawirusa. Jest to szczególne, ponieważ w Europie Zachodniej fabryki mogły skorzystać z poprawy sytuacji na rynku.
Eksport na Ukrainę
Szansą może być eksport na Ukrainę i współpraca z Ukrainą. Przemysł skrobiowy na zachodzie tego kraju rozwija się, a plantatorzy z obu krajów ściślej współpracują przy uprawie ziemniaków. W ubiegłym sezonie Polska wyeksportowała do wschodnich sąsiadów 86.500 tys. ton ziemniaków. Dotyczy to głównie ziemniaków stołowych. Kraj ma nadzieję, że w nadchodzących latach będzie mógł eksportować więcej. Zależy to głównie od ukraińskich zbiorów. W zeszłym roku okazało się, że jest niewielka ze względu na ekstremalną suszę.
Ukraina ma powierzchnię ziemniaków wynoszącą 1,4 miliona hektarów. To czyni go jednym z największych krajów ziemniaczanych na świecie. Niecałe 2% tej powierzchni zajmują firmy profesjonalne (67.000 tys. ha). Resztę uprawiają osoby prywatne.
A co z branżą? Na południowym zachodzie McCain utrzymał w tym sezonie ceny i kontrakty na chipsy ziemniaczane na stabilnym poziomie. Na północy (Farm Frites/Aviko Potato) i południowym wschodzie (Fritar) użytkowano mniej areału. Tego lata ogłosiła Farm Frites Poland SA zwiększać w przetwórstwie. Zanim nowe linie zaczną kursować, minie rok 2023.
Nowa fabryka chipów
Sektor chipsów zyskuje w Polsce coraz większe znaczenie. Tej wiosny zgłoszone Boerenbusiness plotka, że Pepsico zamierza wybudować nową fabrykę w południowo-wschodniej Polsce. Pod koniec sierpnia stało się to oficjalne ogłosił przez Pepsico. Całkowicie nowa fabryka nie będzie jednak zlokalizowana na południowym wschodzie, ale na południowym zachodzie, w miejscowości Święte. To rzut beretem od Wrocławia. Wiąże się to z inwestycją o wartości 1 miliarda złotych, co stanowi równowartość 22 milionów euro. Fabryka będzie budowana etapami i powinna osiągnąć pełną funkcjonalność w 2025 roku.
Chipsy produkowane są głównie dla Lay’s i Doritos, których produkcja powinna rozpocząć się w 2023 roku. Ze względu na strategiczne położenie zakład produkcyjny może eksportować chipy do Niemiec, Czech, Słowacji i Węgier. Fabryka posiada zdolność przerobową na poziomie 60.000 1.350 ton ziemniaków. Daje to wymaganą powierzchnię około XNUMX hektarów.