„Nie” to jednogłośny głos w Polsce. Plantatorzy ziemniaków z frytkami odmawiają uprawy ziemniaków z frytkami w ramach umowy, jeśli ceny i warunki nie ulegną dalszej poprawie. Są niezadowoleni z proponowanych podwyżek, z jakimi przychodzą fabryki na 2022 rok. Tak jest w przypadku kilku procesorów, także w sektorze chipów.
Rolnicy zajmujący się uprawą ziemniaków frytkowych dla Polskiej Farmy Frites/Aviko w Lęborku odmawiają podpisania nowych umów – pisze Top Agrar PL. Spółki nie miały łatwego sezonu i podobnie jak ich zachodnioeuropejscy koledzy stoją w obliczu znacznego wzrostu kosztów. Ponadto istnieje wiele niepewności co do uprawy. W jakiej cenie można kupić nawóz? Jak z dostępnością i ceną środków ochrony roślin i czy w 2022 roku konieczne będzie ponowne nawadnianie?
540 € dodatkowych kosztów
Grupa hodowców spotkała się 15 grudnia, aby połączyć siły. Dotyczy to 45 firm, które łącznie dostarczają od 65% do 70% wszystkich ziemniaków dla Farm Frites, podaje Top Agrar. Nie zgadzają się z ceną kontraktową zaoferowaną przez przetwórcę ziemniaków na rok 2022. Przedsiębiorstwa stoją w obliczu podwyżki kosztów własnych o 2.500 zł za hektar. Przeliczone na 540 €. Przedsiębiorcy wspólnie zgodzili się pozostać przy swoim i podpisać jedynie opłacalną cenę kosztową.
Proponowana cena kontraktowa uwzględnia podwyżkę o 100 zł za tonę. Przelicza się to na 21,58 EUR. Według zjednoczonych plantatorów to za mało. Wymagają od procesora co najmniej dwukrotnie więcej. Dotyczy to głównie odmiany Innovator, ale także Zorby, Russet Burbank i Alverstone Russet. Spółki chciałyby widzieć dla siebie lepszą marżę, bo ryzyko rośnie. Plony są różne, szczególnie ze względu na ekstremalne warunki pogodowe. Na piaszczystych glebach północnej Polski wokół fabryki wielu hodowców wróciło w tym roku do domu z zaledwie 25–27 tonami na hektar i brakowało im grubego sortowania. Częste nawadnianie – przy użyciu drogiego oleju napędowego – było koniecznością.
Marża dla hodowcy
Zdaniem rolników przyznanie rolnikowi 20% marży jest jak najbardziej możliwe – wyliczają. Farm Frites jest dostawcą McDonalds w kraju. W sieci fast foodów kilogram frytek kosztuje 20 euro, a hodowca widzi w swojej cenie tylko 1,25% tej kwoty. Uważają, że jest to niedopuszczalne. I chociaż jakość ziemniaków nie jest gorsza od jakości holenderskich firm, twierdzą.
45 plantatorów, którzy spotkali się w zeszłym tygodniu, proponuje indeksację kosztów i cen sprzedaży. Jeżeli dla firm nie zostaną stworzone atrakcyjniejsze warunki, jednomyślnie nie podpiszą umowy z Farm Frites. Wysłano do spółki wspólne pismo, w którym wyjaśniono jej stanowisko. We wtorek 21 grudnia przetwórca rozmawiał z plantatorami i przedstawił podwyżkę cen. Stanowisko plantatorów ziemniaków jest jasne. Procesor bierze to pod uwagę. Rozstrzygnięcie zapadnie w połowie stycznia.
Sprzedaż produktu końcowego
Wiele zależy od sprzedaży produktu końcowego. Farm Frites obawia się konkurencji ze strony takiego kraju jak Ukraina, jeśli cena polskich chipsów za bardzo wzrośnie. Jeśli skutki koronowirusa negatywnie odbiją się na sprzedaży, wzmocni to przetwórców. Jeśli sprzedaż pozostanie dodatnia, tak jak obecnie, utwierdzi to rolników w przekonaniu, że wyższa cena jest możliwa do osiągnięcia. Złoty polski jest stosunkowo niski w stosunku do euro i dolara. Biorąc pod uwagę obecną politykę polityczną, jest całkiem prawdopodobne, że cena będzie dalej spadać. Korzystne dla eksportu, ale negatywne dla importu towarów z zachodu.
To, co odgrywa rolę w Farm Frites/Aviko, to planowanie rozbudowa produkcji. To wymaga większej ilości ziemniaków. Czyha więcej porywaczy. Na przykład do północnej Polski przyjechało dwóch pakowaczy ziemniaków stołowych, którzy szukają ziemniaków. Dla rolników zajmujących się uprawą roli istotny jest fakt, że ceny zbóż i rzepaku są obecnie korzystne. Wielu rolników zasiało już więcej pszenicy ozimej i rzepaku. Jest już wybieg na nasiona kukurydzy, bo perspektywy dla tej uprawy są dobre także w przyszłym sezonie. Ceny zbóż są ważnym filarem negocjacji kontraktowych.
Jeżeli plantatorom ziemniaków nie uda się osiągnąć porozumienia, alternatywą jest swobodna uprawa. Jest to trudne nie tylko ze względu na dostępność sadzeniaków, ale też wolny rynek nie jest zbyt dobrze zorganizowany. W latach niedoboru popyt jest wystarczający, ale w czasach obfitości popyt jest prawie żaden.
Co robi McCain?
Sytuacja wokół plantatorów Farm Frites nie jest wyjątkowa w tym kraju. Inni przetwórcy ziemniaków również wyrazili swoje niezadowolenie z cen kontraktowych na nadchodzący sezon. McCain, drugi główny przetwórca w kraju, również przedstawił swoją cenę kontraktową w tym tygodniu. Według źródeł wzrośnie ona o 27% w nadchodzącym roku BoerenbusinessPonadto premie są zwiększane za jakość ziemniaków, długość i załadunek w weekend. To powinno przekonać plantatorów.
Czas pokaże, czy plantatorzy McCaina zgodzą się z nową umową. Zależy to również częściowo od zrealizowanych plonów z hektara i od tego, czy uda im się z zyskiem uprawiać ziemniaki. Wielu hodowców tak nie uważa. Wracają do domu ze średnio 40 tonami na hektar. McCain na południowym zachodzie (Strzelin pod Wrocławiem) niewątpliwie czuje na karku gorący oddech Pepsico. To Bouwen nową fabrykę chipów na południowym zachodzie. Wymaga to przetworzenia ziemniaków w 2022 r. w 2023 r.
Sprzedaż chipsów w trudnych warunkach pogodowych
Fabryki chipsów, takie jak Pepsico, Lorenz Bahlsen i Inter-Snack, nie chcą płacić plantatorom więcej za ziemniaki. Tam kontrakty nie przekraczają mizernego wzrostu rzędu 3% na 2022 rok. Choć kontrakty są na innym poziomie niż na frytki, to i przychody są niższe. Powodem konserwatywnej polityki są trudności w sprzedaży. Na przykład niemiecki gigant supermarketów Edeka ma wszystkie produkty Pepsico usunięte. Dotyczy to także największej w Polsce sieci supermarketów Biedronka. Hurtownicy uważają, że za podwyżki cen, z którymi muszą się mierzyć producenci, zapłacą konsumenci.
To będzie ciepła zima zarówno dla plantatorów, jak i przetwórców ziemniaków w Europie. Jakie ceny proponują kupujący i jakie są wymagania? Jednocześnie następuje rozwój sytuacji wokół koronaawirusa, na czele z wariantem omikronu. Ceny zbóż odbijają się po spokojnych tygodniach, ale ceny energii, sprzętu ochronnego, nawozów i nie tylko nadal rosną. Na około dziesięć do dwunastu tygodni obie strony mają jeszcze czas na znalezienie siebie na nadchodzący sezon.