Z pewną regularnością pojawiają się doniesienia o braku żetonów. Na przykład w tym tygodniu belgijska gazeta biznesowa De Tijd napisała nagłówek: „Strajki niedoboru frytek w różnych krajach”, a agencja informacyjna Bloomberg ogłosiła, że McDonald's używa nawet samolotów do rozwiązania problemu niedoboru frytek w Japonii. Co się dzieje na rynku frytek?
Jeśli chodzi o najnowsze problemy, kilku ekspertów wskazuje na powodzie w południowo-zachodniej Kanadzie. W rezultacie towary przychodzące i wychodzące przez ważny dla północnoamerykańskiego przemysłu chipów port w Vancouver ucierpiały. Na przykład uszkodzona została sieć transportowa do wschodniej Kanady, a drogi do amerykańskiego stanu Waszyngton zostały tymczasowo zamknięte. Jednak kryje się za tym coś więcej, a mianowicie wysoki popyt na frytki na rynku światowym. Na przykład Christophe Vermeulen, dyrektor generalny Belgapom, mówi w artykule w De Tijd: „Słyszę od naszych członków, że księgi zamówień są pełne aż do czerwca. Pierwsze miesiące roku tradycyjnie są nadal bardzo pracowite. W takich okolicznościach nie wiele powinno pójść nie tak. W przeciwnym razie będziesz mieć problemy z zaopatrzeniem. Między wierszami podobne uwagi poczyniło kilku znawców.
Co pokazują liczby?
Trudno teraz uzasadnić takie stwierdzenia twardymi liczbami. Ale jeśli porównamy różne źródła, odniesiemy przynajmniej wrażenie, że jest w tym ziarno prawdy. Ze wstępnych danych agencji badawczej IndexBox wynika, że światowy rynek mrożonych produktów ziemniaczanych w 2021 roku wzrósł łącznie do 23,93 mln ton. Oznacza to, że łączna konsumpcja w tym roku przekroczyła już przedkoronawirusowy rok 2019, kiedy rynek szacowano na 23,91 mln ton. Zdecydowanie największym regionem sprzedaży jest region Azji i Pacyfiku, który w 2021 r. będzie dostarczał 10,76 mln ton. Dla porównania: w 2020 i 2019 roku było to odpowiednio 10,57 i 10,54 mln ton. Indexbox nie ma jeszcze danych dotyczących produkcji i eksportu.
Jeśli spojrzymy na dostępne liczby, takie jak te z VAVI, można stwierdzić, że branża rozwija się w szybkim tempie. Holenderski przemysł przetworzył już w tym sezonie do listopada 1.311.500 2019 2021 ton ziemniaków. Choć to mniej niż rekord z 30 roku, sezon rozpoczął się później niż zwykle. Ponadto liczba przerobów przez kilka miesięcy była bliska rekordu lub nawet ustanowiono nowy rekord. O kwitnącym europejskim eksporcie na rynek światowy świadczą raporty amerykańskiej organizacji handlowej Potatoes USA. W objaśnieniach dotyczących amerykańskiego eksportu firma Potatoes USA pisze, że doświadcza ostrej konkurencji ze strony Europejczyków, zwłaszcza na rynku azjatyckim. Według najnowszych opublikowanych danych za trzeci kwartał XNUMX roku USA wyeksportowały o XNUMX% więcej frytek w porównaniu do roku poprzedniego. Filipiny i Chiny to najważniejsze rynki wzrostu.
Krótkie zapasy ziemniaków
Aby utrzymać tempo eksportu, potrzebne są jednak ziemniaki. Między innymi kiepski cenowo rok ziemniaków 2020/2021 i niższe ceny kontraktowe na zbiory w 2021 r. doprowadziły między innymi do skurczenia się europejskiego obszaru ziemniaków. Zbiory były średnie, z pewnymi problemami z jakością tu i ówdzie, co obecnie skutkuje ograniczoną podażą ziemniaków z frytkami. Stosunkowo małe zbiory to problem nie tylko w UE, ale także w USA. Według USDA kraj ten odnotował najmniejsze zbiory od 18,7 r., wynoszące 2013 mln ton. Powierzchnia upraw w USA mogła wzrosnąć, ale ze względu na ekstremalne upały zeszłego lata na największym obszarze upraw ostatecznie zbiory były mniejsze. Według Statistics Canada inny ważny gracz, Kanada, zebrał w ubiegłym sezonie około 6,25 miliona ton ziemniaków, co stanowi największe zbiory w historii. Jednak tak duże zbiory nie przynoszą natychmiastowej ulgi na rynku północnoamerykańskim. W październiku na największym obszarze upraw, na Wyspie Księcia Edwarda, wykryto chorobę brodawek. Na wyspę przypada około 20% kanadyjskich zbiorów ziemniaków, a środki kwarantanny bardzo utrudniły eksport z Wyspy Księcia Edwarda.
Fakt, że (europejskie) notowania ziemniaków pozostają na razie stosunkowo stabilne, wynika najprawdopodobniej z dużego udziału ziemniaków, którymi branża dysponuje bezpośrednio w ramach umów lub pośrednio poprzez ziemniaki i baseny objęte wspólną dostawą. Pytanie brzmi, jak długo uda im się przetrwać na tym stadzie w drugiej połowie sezonu. Prędzej czy później znajdą się przetwórcy, którzy będą musieli udać się do gospodarstwa po dodatkowe ziemniaki. W tym sensie sygnały są również zielone dla hodowców ze względu na połączenie dobrych możliwości sprzedaży frytek i ograniczonej podaży ziemniaków.