Na rynku ziemniaków fizycznych w ciągu ostatniego tygodnia wyraźnie wzrosła tendencja wzrostowa. Handlowcy znów szukają ziemniaków, a fabryki również wykazują chęć ich zakupu. Ożywienie na rynku wynika ze wzrostu zaufania po znacznym spadku spowodowanym wojną na Ukrainie. Jak głosi przysłowie: zaufanie przychodzi pieszo, a odchodzi konno.
Szok wywołany wojną na naszym podwórku sprawił, że kupujący stali się ostrożni. Uderzające jest, że producenci ziemniaków zachowali względny spokój i że w ostatnich tygodniach nie doszło do paniki i nie trzeba było kupować ziemniaków. Może to oznaczać, że producenci nadal ufają rynkowi, ale jednocześnie może to jasno wskazywać, że tak naprawdę nie ma zbyt wielu ziemniaków, których można by się obawiać. Ostatecznie zapasy, zwłaszcza w Holandii, są ograniczone w porównaniu z poprzednimi latami, a fabryki nie wykazały jeszcze spadku szybkości przetwarzania. Sprzedaż frytek również utrzymuje się na dobrym poziomie, pomimo wszystkich wyzwań na świecie (takich jak ceny energii).
Holenderscy handlowcy, którzy są nieco powyżej obecnej i średniej ceny rynkowej, płacą teraz za Innovatora nawet 24 euro za 100 kg. Pod koniec tego tygodnia (13) w południowo-zachodniej Holandii odbyły się przetargi na Fontane po 19,50 euro i Agrię po 21 euro, z dostawą w 17. tygodniu. Zaskoczenie uczestników rynku było więc duże, gdy dziś rano (piątek 1 kwietnia) cena Belgapom nie uległa zmianie (17,50 euro) w porównaniu z poprzednim tygodniem. Wielu plantatorów poinformowało w zeszłym tygodniu, że interesy zostały załatwione, a kwota zebrana to 18 euro. Ponadto belgijscy przetwórcy kupują ziemniaki poza granicami kraju za 18 euro, a koszty transportu są wyższe niż w przypadku ich załadunku od producentów z tego regionu.
Eksporterzy informują, że popyt ze strony Europy Południowej nadal rośnie. W południowej Europie było zimno i mokro, co wpłynęło na czas zbioru młodych ziemniaków i ostateczny plon z hektara. Zwiększa to możliwości eksportowe do Europy Południowej, pomimo wysokich kosztów transportu. Ceny eksportowe wynoszą około 25 euro przy odbiorze w dużych workach.
Długoterminowa perspektywa
To, co można uznać za przypadek bez wyjścia, to niechęć wielu przetwórców do zabezpieczania dostaw ziemniaków na późniejszy okres sezonu magazynowego (który przypada obecnie na okres maj/czerwiec). Winę za to ponosi brak zaufania i nieustanny spadek rynku spowodowany pandemią koronawirusa i wojną. Oznacza to, że trzeba będzie jeszcze kupić sporo ziemniaków, zanim będzie można przejść na nowy zbiór.
Przejście na nowe zbiory również może okazać się problematyczne, ponieważ warunki pogodowe w nadchodzących tygodniach wydają się „nieco” inne niż w ubiegłym miesiącu. Możliwe późne przybycie wczesnych ziemniaków, a także mniejszy obszar upraw, mogą oznaczać, że fabryki będą musiały dłużej wykorzystywać stare zbiory. Krótko mówiąc, połączenie niewielkiej ilości dostępnych darmowych ziemniaków i niepewności co do tego, kiedy i co stanie się z nowymi zbiorami, może skutkować gigantyczną obniżką (czytaj: 25 € +) na koniec sezonu. Rynek kontraktów terminowych również częściowo to pokazuje, ponownie odnotowując oczekiwane wartości na kwiecień i czerwiec.{{dataviewSnapshot(2_1648823211)}}
Cena nowego zbioru utrzymuje się na dobrym lub bardzo dobrym poziomie. Cena z kwietnia 23 r. wynosząca 22 EUR wskazuje na historyczny poziom cen dla tej pory roku. {{dataviewSnapshot(2_1648823064)}}
Ciągłe pogłoski, że obszar ten nie powiększa się tak, jak wcześniej oczekiwano, lecz może się wręcz zmniejszyć, w połączeniu z faktem, że przetwórcom udało się zakontraktować mniej ziemniaków, niż chcieli, skutkują bardzo silnymi notowaniami na rynku kontraktów terminowych o tej porze roku. Wizyta na europejskim rynku ziemniaczanym ujawnia duże niezadowolenie wśród plantatorów ziemniaków. Producenci narzekają na wysokie koszty nakładów. W niektórych przypadkach trudno jest zdobyć nawóz zwierzęcy, więc konieczne jest stosowanie nawozów sztucznych, których cena znacznie wzrosła. Producenci również wycofują się z powodu rozczarowania zmianami cen rynkowych w bieżącym sezonie. Przetwórcy nie dają dowodów na to, że producenci muszą stawiać czoła rzeczywistości, z którą muszą się mierzyć i z którą będą musieli się zmierzyć. W tym sensie wcześniej wskazywana tendencja cenowa w Belgii jest solą w oku wielu producentów rolnych.
Ceny wszystkich towarów na całym świecie osiągają nowe maksima, podczas gdy cena samych ziemniaków spada, by następnie zacząć rosnąć w zastraszająco powolnym tempie. Wygląda na to, że w dłuższej perspektywie przetwórcy sami sobie strzelą w stopę. Plantatorzy są mniej zmotywowani do prowadzenia tej kosztownej i ryzykownej uprawy. Krótko mówiąc, motywacja do wybierania upraw o niższych kosztach nakładów, niższym ryzyku i wyższych zyskach w ostatniej chwili jest wysoka. Alternatywą jest swobodna uprawa lub dostarczanie większej ilości ziemniaków, w oczekiwaniu na faktyczną sytuację rynkową, w której – jak to miało miejsce w tym tygodniu (patrz Belgapom) – kupujący najwyraźniej mają znaczący wpływ.