Zdjęcie agro

Analiza Ziemniaki

Polski plantator ziemniaków ma dość i areał spada

5 kwietnia 2022 - Niels van der Boom - 10 komentarze

Powierzchnia ziemniaków w Polsce wykazuje w tym roku gwałtowny spadek. Takie są oczekiwania wtajemniczonych oparte na aktualnych informacjach. Plantatorzy ziemniaków są zmęczeni uprawą ziemniaków po obecnych cenach, gdy zboża stanowią atrakcyjną alternatywę. Korekta areału jest zatem nieunikniona.

Czy chcesz kontynuować czytanie tego artykułu?

Zostań subskrybentem i uzyskaj natychmiastowy dostęp

Wybierz subskrypcję, która Ci odpowiada
Masz wskazówkę, sugestię lub komentarz dotyczący tego artykułu? Daj nam znać

Zawsze toczy się wiele dyskusji na temat prawidłowej wielkości areału w Polsce, aw zeszłym roku debata ta jeszcze się nasiliła. Oficjalne dane Polskiego Instytutu Ziemniaka mówią o areale, który wynosi niewiele ponad 322.000 tys. ha. Dane rządowe nie wykraczają poza 230.000 20.000 hektarów. Ponadto dodaje się uprawę w domu na podwórkach ludzi. Szacuje się, że od 30.000 XNUMX do XNUMX XNUMX hektarów. Chodzi o to, że nie każdy hodowca rejestruje swoje ziemniaki, aby nie być sprawdzanym m.in. pod kątem chorób bakteryjnych.

Znacznie mniejsze zbiory ziemniaków
Polskie zbiory ziemniaków w ubiegłym roku rozczarowywały 7,4 mln ton. Spadek o 1 mln ton w stosunku do roku poprzedniego. Szczególnie sucho było na północy i wschodzie kraju. Na południowym zachodzie spadło dużo deszczu, powodując gnicie ziemniaków. Rynek w kraju do tej pory był zwyczajny. Nieźle, ale na pewno też nie dobrze.

Przetwórcy chipsów ziemniaczanych w Polsce – głównie Farm Frites, McCain i Fritar – na początku tego roku podnieśli ceny kontraktowe. Następnie koszty nakładów nadal rosły, a niezadowolenie z oferowanych cen wzrosło. Spowodowało to, że rolnicy połączyli siły na rzecz Farm Frites w północnej Polsce i postanowili nie podpis położyć. Plantatorzy informują, że oferowane ceny kontraktowe zostały kilkakrotnie nieznacznie podniesione, ale nie w wystarczającym stopniu. Wielu hodowców zdecydowało się zatem na swobodne uprawianie ziemniaków w tym sezonie. Firma Farm Frites dostarczyła sadzeniaki i w związku z tym ma prawo do pierwszego zakupu.

Obszar ostro w dół
Polscy rolnicy, którzy w tym roku uprawiają ziemniaki, pozytywnie oceniają rynek na przyszły sezon. Wspomniane są wartości procentowe od 20% do nawet 30%, przy których areał może się zmniejszyć. Hodowcy, duzi i mali, są tym zmęczeni po latach sadzenia. Znacznie więcej rzepaku i zbóż ozimych zostało wysianych jesienią ubiegłego roku. Więcej kukurydzy trafi do ziemi tej wiosny i trwają eksperymenty ze słonecznikami. Dużym popytem cieszyły się również zboża jare. Wiąże się to z mniejszymi kosztami, mniejszym popytem na pracę i dobrymi perspektywami.

Uderza zwłaszcza uprawa chipsów ziemniaczanych. Fabryki chipów nie otrzymują droższych produktów noszonych przez swoich klientów. Handel detaliczny wyrzuci je z półki, jeśli to konieczne. Tak właśnie zrobiła Edeka/Biedronka w PepsiCo. Mówiąc własnymi słowami, nie pozwalać konsumentom płacić za wyższe koszty. Źródła branżowe podają, że dyskusja nieco się uspokoiła i dostawy zostaną wkrótce wznowione. Faktem jest, że kontrakty przynajmniej wzrosły. To, w połączeniu z dużym ryzykiem i niskimi zyskami, oznacza, że ​​hodowcy wolą przestawić się na frytki lub w ogóle nie uprawiać ziemniaków. Fabryki chipsów mają nadzieję, że uzupełnią braki, zwiększając import z Niemiec.

Tylko polski produkt
Rynek ziemniaków stołowych od lat wykazuje tendencję spadkową i szacuje się, że w przyszłym sezonie ustabilizuje się. Polskie supermarkety zobowiązały się do umieszczania na półkach wyłącznie polskich produktów. Daje to możliwości teraz, gdy zanika przywóz głównie z Francji. Ziemniaki nieco mniejszego kalibru są również poszukiwane w rozsądnych cenach.

Farm Frites/Aviko w północnej Polsce i McCain w południowo-zachodniej Polsce produkują frytki na rynek rosyjski. Były dla wielu restauracji McDonald's, z których wszystkie są obecnie zamknięte w Rosji. Wiele produktów trafia również na Ukrainę. Popyt na chipsy z tych miejsc jest obecnie w martwym punkcie lub znacznie spadł. Podobno wchłoną to inne miejsca sprzedaży. Według wtajemniczonych nie udało się zawrzeć wszystkich umów z hodowcami. Nie wiadomo, jak procesory sobie z tym radzą. Więcej darmowych ziemniaków będzie sprzedawanych w przyszłym sezonie, ale linie mogą działać mniej wydajnie, a to również ma swoje (finansowe) konsekwencje.

Niskie zapasy wilgoci
Wiosna w Polsce miała szczególny początek. Zima była bardzo sucha, podobnie jak marzec. W międzyczasie w kraju zrobiło się też bardzo zimno, ale do tej pory nie spadły żadne znaczące deszcze. Perspektywy na razie pozostają przy chłodnej pogodzie, co oznacza, że ​​w suchych warunkach może ona zmienić się w późną wiosnę. To znowu niekorzystna sytuacja dla uprawy ziemniaków na wsi, która już teraz przeżywa ciężkie chwile.

Po zniknięciu Wielkiej Brytanii – a jeszcze wcześniej – Polska stała się piątym co do wielkości producentem ziemniaków w UE-5. Istotny jest eksport ziemniaków stołowych i produktów ziemniaczanych na Ukrainę. To przecież kraj sąsiedni. Mniejsza produkcja może więc dojść do równowagi, gdy popyt również spadnie proporcjonalnie. Niemniej jednak na szerszym rynku europejskim wciąż istnieją wystarczające możliwości sprzedaży. W tym sensie rosnący polski sektor ziemniaczany w tym sezonie strzela sobie w stopę.

Zadzwoń do naszego działu obsługi klienta 0320 - 269 528

lub e-mail do wsparcie@boerenbusiness.nl

chcesz nas śledzić?

Otrzymuj nasz darmowy newsletter

Aktualne informacje rynkowe codziennie w Twojej skrzynce odbiorczej

Zaloguj się