Obecny dzienny rynek w krajach UE-4 dla ziemniaków nadających się na chipsy waha się od około 21 € za 100 kg w północnej Holandii i Niemczech dla Fontane do 26 € na przykład dla Innovator. Za Fontane, a także Challenger na przykład w Belgii i północnej Francji nadal płaci się do 25 € za 100 kg. Jak to działa?
Duża różnica cen między, na przykład, północną i środkową Holandią a Belgią/północną Francją wyraźnie pokazuje – dość znaczną – różnicę w plonach z hektara. Jeśli chcesz również przewieźć ziemniaki z północnych regionów Holandii do belgijskich przetwórców, koszty transportu są tak wysokie (na przykład 4 euro za 100 kg), że stosunkowo duża różnica cen jest łatwa do wytłumaczenia.
Kolejnym powodem do niepokoju jest to, że rynek ziemniaków, mówiąc językiem piłki nożnej, działa bardzo dynamicznie. Innymi słowy, niewiele ofert wykracza poza okres sylwestrowy. Zazwyczaj rynek jest w stanie zawierać transakcje w okresie poza polem i na początku sezonu magazynowania, na przykład z dostawą w marcu lub kwietniu. Obecnie ten (długotrwały) rynek stoi w miejscu.
Brak atrakcyjnych ofert
Zapytania, zwłaszcza z Belgii, o możliwości, ale nie przyniosły one wielu atrakcyjnych ofert. W zeszłym tygodniu pojawiły się oferty na ziemniaki Fontane w cenie 28 euro za 100 kg ex works i Markies w cenie 29 euro z dostawą w 17. tygodniu 2023 roku. To całkiem rozsądne ceny. Jednak w porównaniu ze średnią dzienną ceną płaconą za frytki w UE-4, jest to niewspółmiernie wysokie. Ziemniaki zostaną dostarczone dopiero za sześć miesięcy. Ich przechowywanie w dzisiejszych czasach również nie jest tanie.
Wnioski: na obecnym rynku ziemniaków, pomimo z pewnością niezbyt obfitych zbiorów ziemniaków w krajach UE-4, szczególnie w regionach uprawowych Belgii i północnej Francji, panuje znaczna niepewność co do rozwoju sytuacji w nadchodzących miesiącach. Oczekuje się, że na rynek wejdą przede wszystkim belgijscy przetwórcy, ale na razie mogą spodziewać się niewielkiej konkurencji ze strony przetwórców z Holandii i Niemiec. Dlatego czekanie z rozpoczęciem działalności do momentu, aż ceny na rynku osiągną 30 euro lub więcej wiosną, może nie być dobrym pomysłem. Lepiej byłoby płynąć na fali, a trzeba się zastanowić, jak wysokie będą one ostatecznie między dzisiejszym dniem a, powiedzmy, 1 czerwca przyszłego roku.