Polska już trzeci rok z rzędu musi liczyć się z gwałtownym spadkiem produkcji ziemniaków. Powierzchnia też się zmniejsza. Ma to poważne konsekwencje dla podaży ziemniaków w kraju. Mimo podwyżek cen na rok 2023 wielu hodowców nie widzi już w tym żadnych korzyści.
GUS opublikował nowy szacunek całkowitego plonu ziemniaków w Polsce w styczniu. Obecnie szacuje się, że łącznie we wszystkich segmentach wyprodukowano 6,16 mln ton ziemniaków. Przy dobrych 30 tonach z hektara plony są takie same jak w 2021 r., ale znacznie zmniejszona powierzchnia oznacza, że produkcja jest opóźniona.
Rekordowo niski
W 2021 roku zebrano ponad 7 milionów ton ziemniaków. W 2022 r. poziom ten pozostanie na poziomie 6,16 mln ton. Najmniejsze zbiory od lat i niższe od katastrofalnie złego roku 2019, kiedy zebrano 6,5 mln ton (z 308.000 tys. ha). Powierzchnia 200.000 15 hektarów zmniejszyła się w zeszłym roku o 125.000%. Z tego około XNUMX XNUMX hektarów to uprawy „profesjonalne”.
Znawcy spodziewają się, że w 2023 r. można będzie odnotować kolejną obniżkę, biorąc pod uwagę nastroje wśród plantatorów ziemniaków w kraju. Kolejna 15% redukcja oznacza 170.700 160.000 hektarów ziemniaków. Wynik końcowy prawdopodobnie mieści się w przedziale od 170.000 XNUMX do XNUMX XNUMX hektarów, w zależności od rynku.
Oficjalne dane obejmują ziemniaki stołowe, a także skrobię, frytki i sadzeniaki. Dotyczy to także uprawy ziemniaków przeznaczonych do spożycia, które (w coraz mniejszym stopniu) uprawiają polscy obywatele w swoich ogródkach. Szacuje się, że z tej uprawy, łącznie z uprawą na rynki lokalne, pochodzi nadal prawie milion ton ziemniaków. Polska to prawdziwy kraj ziemniaczany, ale spożycie spada. Główni sprzedawcy detaliczni w kraju gorączkowo starają się, aby ziemniaki znów stały się popularne, ale nie jest to łatwe. Rozczarowująca jakość ziemniaków nadających się do prania z pewnością stanowi przeszkodę w tym sezonie, ponieważ warunki uprawy były bardzo nierówne.
Polskie pochodzenie
Dodatkową przeszkodą jest to, że pod naciskiem politycznym w supermarkecie dopuszczane są niemal wyłącznie polskie produkty. Niewielkie ilości sprowadzane są z Europy Południowej fragmentarycznie, ale poza tymi wczesnymi ziemniakami, cały jest to polski produkt, często miernej jakości. Znawca twierdzi, że z powodu braku dobrych odmian ziemniaków stołowych nawet Fontanes są czasami pakowane do sprzedaży detalicznej.
Wśród profesjonalnych hodowców o areał walczy branża frytek i chipsów. Obydwoje szukają wystarczającej powierzchni. Stosunkowo wysokie ceny zbóż i rzepaku spowodowały, że polscy rolnicy rolni skupili się na tym w większym stopniu. Atrakcyjne są także lepsze perspektywy dla buraków cukrowych. Kapitałochłonne uprawy wymagające dużego nakładu pracy (nawadnianie) są wówczas szybko wycofywane. Nierzadko zdarza się, że w ciągu roku lub dwóch plantatorów powierzchnia 500 hektarów ziemniaków zostaje zmniejszona do 150 hektarów lub mniej.
Ciekawe chipsy ziemniaczane
Ceny kontraktowe oferowane przez producentów frytek na rok zbiorów 2023 kształtują się na nieco niższym poziomie niż w Europie Zachodniej. W przypadku Innovatora cena ex-land wynosi od 18 do 19 euro za 100 kilogramów, w zależności od fabryki. Cena ex-land chipsów ziemniaczanych jest znacznie wyższa i wynosi ponad 22 euro, dlatego stanowi atrakcyjną alternatywę. Pepsico szybko buduje nową fabrykę na południowym zachodzie, niedaleko Wrocławia i potrzebuje do niej ziemniaków. Aby mieć wystarczającą ilość surowców, przetwórcy zaglądają także za granicę do Niemiec i Czech.
Ceny ziemniaków stołowych kształtują się na znacznie niższym poziomie i wahają się od 18 do 26 euro posortowanych i pakowanych. Cena za uprawy polowe jest zatem o kilka euro niższa. Przejście z ziemniaków konsumpcyjnych na ten przemysł szacuje się zatem na rok 2023. Było to widoczne także w zeszłym roku. Podczas gdy duzi plantatorzy ziemniaków znacznie zmniejszają swój areał, to głównie małe firmy chcą się rozwijać. Wcześniej polityka zakupowa fabryki chipów skierowana była do dużych, profesjonalnych partnerów. Teraz kontrakt może otrzymać także rolnik posiadający 10 hektarów. Wszystko, żeby mieć pod dostatkiem ziemniaków w przyszłym sezonie.
WPR nie odgrywa żadnej roli
Podobnie jak jego koledzy z Europy Zachodniej, polski plantator ziemniaków również dostrzega negatywne konsekwencje kurczącego się pakietu zasobów i wzrostu kosztów tych produktów i nawozów. Niewielką lub żadną rolę odgrywa nowa WPR, która wpływa na dostępność gruntów, szczególnie na obszarach intensywnych upraw w Europie Zachodniej. Dotacje są w Polsce dostępne na brzegi pól i strefy buforowe, ale nie odgrywają one dużej roli. Główną uprawą pozostają zboża, co oznacza, że plany budowy są już dość rozbudowane.
Oprócz dostępności i kosztów siły roboczej, ekstremalne warunki pogodowe są również poważnym problemem w Polsce. Znajduje to odzwierciedlenie w danych dotyczących przychodów. Wahają się one od średnio 35 ton do 21 ton na hektar. Uprawy bez nawadniania nie można już nazwać realistyczną. Szybko zmniejsza o połowę plony, z 40 do 20 ton Innovatora na hektar. Król Zima obecnie rozdaje w kraju jedynie ukłucia szpilką. Aby uzupełnić zapasy wilgoci, ważne są wystarczające opady śniegu. Jak na razie zima jest sucha, choć zwrot może nastąpić w lutym.