Jeśli spojrzysz na liczbę transakcji, możesz pomyśleć, że kończą się frytki. Jednak wtedy procesory nie mogłyby działać, a tak nie jest! Innymi słowy: na pewno są jeszcze ziemniaki w magazynie.
Według wtajemniczonych, przemysł przetwórstwa ziemniaków nadal idzie pełną parą. Wygląda jednak na to, że przetwórcy zabezpieczyli się na tyle na najbliższe tygodnie, że nie będą musieli wchodzić na rynek. Na obecnym rynku wciąż poszukiwanym – o czym świadczy wpis na listę PAT – są mniej znane odmiany, takie jak Arsenal i Cardyma. Co być może oznacza, że zwłaszcza w przypadku wolnego handlu na rynku codziennym podaż odmian takich jak Fontane i Innovator może być bardzo ograniczona.
Spojrzenie w przyszłość
Przetwórcy skupiają się bardziej na zakupie ziemniaków z dostawą po kwietniu, na przykład dostawa Marquis w maju za 33 euro lub Fontane za 31,50 euro. Niewiele słychać o tym fachu, a jednak trzeba to zrobić, przecież komin już wtedy dymi. Ta trudność w obserwacji handlu nie ułatwia dzisiejszego cytowania. Brak handlu oznacza brak transakcji, co oznacza, że jest trudny do zarejestrowania. Trzeba to jednak oczywiście zaznaczyć, w przeciwnym razie zniknie odniesienie cenowe i np. nie będzie można dokonać rozliczenia gotówkowego. Krótko mówiąc, jest to trudna sprawa, która nie jest inna nawet teraz, gdy istnieje jasna historia do opowiedzenia na przykład o ograniczonych dostawach ziemniaków we Francji. Ciekawe, jak branża poradzi sobie z tym problemem w przypadku ziemniaków z frytkami. A może to nie jest problem. Czas nam pokaże, spójrzmy jeszcze raz w marcu 2024!