Nok nok, kto puka do drzwi stodoły... Wydaje się, że to początek bajki i gdzieś tam jest. Bo pomyślcie, kiedy w najnowszej historii płacono 40 €, jeśli chodzi o zakup frytek do ziemniaków. A przecież maj jeszcze się nie zaczął!
To bezprecedensowa ofensywa zakupowa, która rozpoczęła się w ostatnich dniach, głównie w południowo-zachodniej Holandii, a dokładniej w Zeeuws-Vlaanderen. Czasami w ciągu jednego dnia do drzwi (stodoły ziemniaków) „pukało” do drzwi (stodoły ziemniaków) hodowców. Bez problemu zapłacono 40 euro za 100 kilogramów za odmiany Fontane, Ramos i Challenger z załadunkiem w ciągu tygodnia. Skok cen znalazł także natychmiastowe odzwierciedlenie w notowaniu Belgapom z piątku 28 kwietnia (40 euro za utrzymanie cen w głosowaniu Fontane i Challenger). Ale uderzająca była także niemiecka REKA, która zwykle cytuje nieco konserwatywnie i raczej podąża za nią, co w piątek 28 kwietnia wyniosło dla Innovatora 41 euro; na dole wyniósł 39,50 € w przypadku Fontane i Challenger. Holenderskie notowanie PotatoNL pojawi się oczywiście w poniedziałek, ale holenderski przemysł z pewnością nie spieszy się tak bardzo, jak inni belgijscy przetwórcy chipsów, co częściowo wynika z różnicy w strukturze zakupów. Na przykład w Holandii za wiele ziemniaków płaci się na podstawie umowy o wspólną dostawę, podczas gdy Belgowie muszą w znacznie większym stopniu polegać na obecnie skurczonym wolnym rynku.
Jaki jest limit?
To natychmiast rodzi pytanie, jak daleko może jeszcze wzrosnąć średnia cena rynkowa ziemniaków z frytkami. Na przykład w przypadku Agrii z kierunkiem eksportu, za który już płacono do 42 euro za 100 kilogramów, wykonalne mogłoby być 45 lub nawet 50 euro, częściowo, zwłaszcza ze względu na popyt z Europy Południowej. Czy za frytki ziemniaczane też będzie można zapłacić np. 45€? No cóż, kto wie, ale dowiemy się tego w nadchodzących tygodniach. W każdym razie notowania rynku kontraktów terminowych z czerwca 2023 r. rozpoczynają się od zamknięcia w piątek 28 kwietnia ceną 41,50 EUR.