Ostatnie opady deszczu w Polsce nie nadchodzą na czas dla wszystkich upraw ziemniaka. Zimna wiosna, po której nastąpiła ekstremalna susza, wyraźnie odcisnęła swoje piętno na uprawach. Oznacza to, że kraj zmierza do zbiorów ziemniaków z problemami piąty rok z rzędu.
Problem polskiej uprawy ziemniaków ma dwa oblicza. Z jednej strony tak jest powierzchnia, który spada jak kamień. Oficjalne dane na rok 2023 mówią o prawie 200.000 XNUMX hektarów. Sektor znajduje się w błędnym kole od około pięciu lat, a plony i zyski z upraw znajdują się pod presją. Kurczy się hobbistyczna uprawa ziemniaków oraz uprawa ziemniaków stołowych i skrobiowych. Widać to wyraźnie na liczbach.
Zatrzymania głównych hodowców
Nie objęta ochroną jest także uprawa ziemniaków przemysłowych. Hodowcy ziemniaków z frytkami i frytkami mają trudności z osiągnięciem dobrej równowagi przy niskich cenach kontraktowych i wysokich kosztach uprawy. Zwłaszcza jeśli plony ziemniaków również są rozczarowujące, straty tej nie da się zrekompensować na otwartym rynku. Uderzające jest – i wyjątkowe w Europie – że to właśnie duzi rolnicy ograniczają uprawy lub całkowicie je zaprzestają. Jest to sprzeczne z tendencją panującą w Europie Zachodniej, gdzie wielcy profesjonalni hodowcy pozostają, a mniejsze firmy przestają.
Na początku lata GUS zakładał średni plon na poziomie 30 ton z hektara. Szacunki te zostały obecnie nieznacznie skorygowane w dół, zwiększając całkowite zbiory do prawie sześciu milionów ton. To nieco mniej niż zebrano w zeszłym roku i teoretycznie najniższy plon od dziesięciu lat.
W porównaniu z Europą Zachodnią, w większości miejsc w Polsce można było sadzić w kwietniu. Następnie przez długi czas pozostawało mokre i zimne, co hamowało wzrost. Nastąpiła gorąca i sucha pogoda, podobnie jak gdzie indziej w Europie. Różnice pomiędzy uprawami są duże. Zwłaszcza tam, gdzie nawadnianie nie jest możliwe. Szacuje się, że nawodnieniu można poddać jedynie 10% powierzchni.
Deszcz przynosi ulgę
Ze względu na niedawne opady, naprawdę sucho jest tylko w centralnej Polsce. Szczególnie na południu i południowym wschodzie wystąpiły duże opady. To z kolei powoduje dużą presję chorobową i ryzyko progresji. Głównym problemem jest niska liczba bulw, która nie może się zmienić podczas ostatniej pory deszczowej. Oczekuje się zatem, że opady nie spowodują zmian w produkcji ziemniaków.
Poziom cen ziemniaków stołowych rozpoczął sezon od rekordowego poziomu po pustym starym rynku i małej dostępności. Na początku sierpnia poziom cen obniżył się obecnie o połowę ze względu na zwiększoną podaż, ale z perspektywy historycznej nadal jest stosunkowo wysoki. Średni poziom cen wynosi 36 euro za 100 kilogramów. To dwukrotnie więcej niż w roku ubiegłym i o 8% więcej niż dawny rekord cen z 2019 roku.
Procesory
Przetwórcy ziemniaków w Polsce, tacy jak McCain, Farm Frites/Aviko i Fritar, znacząco podnieśli ceny kontraktowe na ten sezon. Muszą także konkurować z producentami chipów, którzy również szukają większej ilości surowców. Zwłaszcza PepsiCo, które w zeszłym miesiącu wypuściło na rynek nowy produkt fabryka rozpoczęła się w południowo-zachodniej Polsce. Fabryki borykają się również z potencjalnym niedoborem ziemniaków, który może ograniczyć moce przetwórcze.