W tym tygodniu zbiory ziemniaków trwały w szybkim tempie. Pojawiają się już pierwsze ziemniaki z głównych zbiorów, a na różnych obszarach uprawy ziemniaków coraz więcej poletek zaczyna brązowieć w wyniku opryskiwania ziemniaków przechowywanych w magazynie. Wydaje się, że szczególnie innowator miał swój dzień. Wiele działek zostało obecnie opryskanych.
Jednak na fizycznym rynku ziemniaków robi się coraz ciszej. Zbiory w 2023 r. rozpoczęły się przy rekordowo wysokich cenach wynoszących 50 euro loco pole. Jakże inaczej jest teraz. Belgapom zanotował dziś (15 września) 12,50 euro, co oznacza kolejny krok w dół, przy ponurym nastroju.
Oznacza to, że po raz pierwszy w tym sezonie notowania spadły poniżej ceny kontraktów. Po późnej wiośnie i suchym czerwcu nikt by nie pomyślał, że to możliwe, ale teraz, gdy rynek odwrócił się o 180 stopni, sytuacja jest inna. Późne rozpoczęcie żniw wywołało efekt buldożera. Zbiory polowe, które zwykle są przetwarzane w ciągu czterech miesięcy, teraz muszą zostać przetworzone w ciągu trzech miesięcy. Poza tym większość przetwórców zawarła wiele umów, przez co nie ma już miejsca na dodatkowe (darmowe) ziemniaki.
Umieszczenie Belgapoma na liście to tylko wskazówka, sprzedaż ziemniaków za to jest wciąż nie lada wyzwaniem. Przetwórcy i handlowcy nie są na rynku i najpierw pozbywają się ziemniaków kontraktowych. Dostarczone kilogramy muszą być wycenione, dlatego stosuje się wycenę.
Zmiany nastrojów
To, że nastrój ulegnie tak dużej zmianie, zależy od kilku czynników. Po pierwsze, późny początek sezonu żniwnego. Po drugie, szeroki zakres umów przetwórców. Po trzecie, za ten negatywny rynek w dużej mierze odpowiada stroma krzywa wzrostu wykazana przez różne zbiory testowe.
Najnowsze próbne zbiory pokazują również, że w UE-4 zbiory będą ponadprzeciętne. Rosnące miesiące, lipiec i sierpień, spowodowały ogromne nadrobienie zaległości. Dzięki temu zbiory zmierzają w kierunku wielkości przydatnej dla wielu przetwórców. Dodaj do tego, że ziemniaki mają wiele problemów z jakością, takich jak phytophthora, puste w środku i zgnilizna. Stworzy to atrakcyjną podaż w perspektywie krótkoterminowej, co oznacza, że przetwórcy będą (oczekuje się) mieli niewielki dostęp do rynku aż do lutego.
Wysokie oczekiwania
Wiele organizacji hodowców donosi, że rzeczywiście zbliżają się duże zbiory ziemniaków (obszar się powiększył, a plony wydają się przekraczać średnią z pięciu lat), ale nie powinno to stanowić problemu ze względu na rozwój mocy przerobowych.
Stwarza to oczekiwanie, że na rynku istnieje bezpieczne dno. Ale czy to oczekiwanie jest słuszne? Być może wydajność przetwarzania będzie dostępna, ale sprzedaż chipów będzie musiała dotrzymać kroku. W ostatnich miesiącach pojawiły się sygnały wskazujące na to, że sprzedaż produktu końcowego wykazuje pewne pęknięcia. To także sprawia, że przetwórcy ostrożnie podchodzą do zakupów ziemniaków w perspektywie długoterminowej.
Na razie najważniejsze jest to, że zaległości na rynku zostaną nadrobione i znów będzie chwilę wytchnienia. Innym ważnym czynnikiem jest to, że wielu hodowców podejmuje ryzyko związane ze zbiorami. Pozostawiając dłużej zieleń i rozpoczynając zbiory później, ryzyko zbiorów znacznie wzrośnie. Nie oznacza to jednak, że wszystkie te kilogramy, które wciąż leżą w ziemi, tak naprawdę wylądują u ostatniego bossa.