Grupa Emsland musi konkurować z przetwórcami ziemniaków ze wszystkich segmentów na swoich obszarach działania. Nie jest to łatwe, ale firmę wzmacnia stabilny rynek zbytu. Stara się ściśle współpracować ze swoimi hodowcami, aby zapewnić korzyści. Jednak ostatecznie to najniższy wynik finansowy przekonuje plantatorów do kontynuowania uprawy ziemniaków skrobiowych, płatkowych i granulowanych na rzecz grupy, mówi realistycznie dyrektor generalny Gerrit Jan Wesselink.
Pod koniec grudnia Gerrit Jan Wesselink – Niemiec o silnych holenderskich korzeniach, który pracuje dla Emsland Group od 2004 r. – i Lambert Vette są zajęci podsumowaniem roku upraw 2023. Vette jest nie tylko przewodniczącym Erzeugergemeinschaft (EZG) , organizacja hodowców skupiająca się na ziemniakach skrobiowych i płatkowych, wraz z córką prowadzi także gospodarstwo rolne, w którym uprawia się ziemniaki skrobiowe i płatkowe. W tym roku Wesselink również kilkakrotnie siedział na maszynie żniwnej. „W ostatnią sobotę podczas zbioru ziemniaków musieli mnie trzykrotnie wyciągać” – śmieje się.
Grupa Emsland jest podzielona na Emsland-Stärke GmbH i Emsland Food GmbH. Działalność skrobiowa obejmuje cztery fabryki w Wietzendorf, Golßen, Kyritz i główną fabrykę w Emlichheim. Emsland Food ma również cztery lokalizacje – w tym w Emlichheim – gdzie oprócz ziemniaków płatkowanych i granulowanych przetwarzany jest także groszek na białko roślinne. Grupa przerabia rocznie ponad 2,2 mln ton ziemniaków.
Bez żalu
Fakt ten charakteryzuje postawę przetwórcy ziemniaków, który twierdzi, że jest blisko swoich plantatorów. „Wierzymy w tworzenie synergii i wspólne czerpanie z niej korzyści” – mówi Wesselink. „Oznacza to, że w trudnych finansowo czasach plantatorzy dają nam trochę przestrzeni. Jeśli organizacja dobrze sobie radzi, to my też powinniśmy wypłacić pieniądze”. Z tego też powodu Emsland wypłaca w tym roku wsparcie na trudne zbiory. Podwyższono także opłaty za składowanie i transport. Wesselink: „Hodowca nie powinien później żałować, że zawarł z nami umowę”.
Vette i Wesselink mają trudności z podaniem dokładnych danych dotyczących liczby ziemniaków znajdujących się jeszcze w ziemi u plantatorów w Emsland na koniec grudnia. Obydwaj się zgadzają, że mniej niż 5%, chociaż indywidualni hodowcy czasami odczuwali dotkliwe skutki. „Późna wiosna przyniosła ze sobą wiele problemów” – mówi Vette. „Ze względu na późny sezon mogliśmy rozpocząć zbiory dopiero później. Nawet gdybyśmy chcieli rozpocząć wcześniej, było to po prostu niemożliwe”. Wesselink zgadza się. „Na początku mieliśmy nawet problemy z przetwarzaniem w fabrykach, ponieważ liście nie oddzielały się prawidłowo”. „Prawie byś o tym zapomniał, ale mieliśmy też długi okres suszy” – kontynuuje Vette. „Sierpień znów był mokry. Doprowadziło to również do powodzi w Niemczech, chociaż było to zróżnicowane regionalnie. Ponadto presja chorób była wyjątkowo duża. Wyraźnie zauważyliśmy konsekwencje zbyt ciasnego pakietu środków ochrony roślin”.
W polityce brakuje fachowej wiedzy
Panowie są zaniepokojeni tym, jak należy to zrobić w przyszłości – przy rosnącym oporze wobec istniejących środków. Wesselink: „Jakiś czas temu rozmawiałem z politykami w Berlinie. Niestety niektórym z nich brakuje fachowej wiedzy. Opowiadałem o głodzie w Irlandii spowodowanym straszliwą chorobą ziemniaków. Prawdopodobnie nastąpi to dopiero wtedy, gdy ceny ziemniaków gwałtownie wzrosną z powodu do niedoboru.”
Zachowaj ostrość
EZG jest ściśle powiązana z Emsland, ale jej członkowie nie są zobowiązani do wyłącznej sprzedaży ziemniaków. W praktyce często się to zdarza ze względu na bliskie powiązania. Hodowca z fabryki w Emlichheim może zostać członkiem Erzeugergemeinschaft po uzyskaniu zgody organizacji. Zaletą jest to, że EZG czasami wspiera także finansowo hodowców. Jako hodowca potrzebujesz udziałów w fabryce, aby móc dostarczać produkty. Płaci za to 400 euro za akcję. Startery są obsługiwane. Emsland płaci gwarantowaną minimalną dywidendę w wysokości pięciu procent od tych akcji. Dywidenda za lata 2022-2023 wyniesie 12,5%, pod warunkiem uzyskania zgody na walnym zgromadzeniu.
EZG konsultuje się z zarządem Emsland Stärke, oddziału skrobiowego firmy. Vette wyjaśnia: „Nasi członkowie tradycyjnie zajmowali się plantacją ziemniaków skrobiowych. Obszar pracy rozciąga się od fabryki w Emlichheim po Cloppenburg, 100 kilometrów od granicy”. Łączny obszar działania ośmiu fabryk Grupy Emsland rozciąga się od Holandii aż do granicy z Polską. Oprócz ziemniaków skrobiowych przetwarzane są ziemniaki płatkowe i granulowane, a także groszek do produkcji białka roślinnego. Wesselink uważa pracę z EZG za bardzo przyjemną. „Dzięki temu jesteś bardzo blisko hodowców. Dzięki temu jesteśmy czujni. Jeśli pojawią się jakieś problemy, rozwiążemy je wspólnie”.
Liczy się wynik netto
Na pograniczu holendersko-niemieckim firma zauważa stale rosnącą konkurencję ze strony ziemniaków płatowanych i chipsów, ale także innych wysokowydajnych upraw, takich jak cebula. „Możemy na to przymykać oczy, ale taka jest rzeczywistość” – mówi szczerze Wesselink. „Oferowane ceny kontraktowe, zwłaszcza frytek, są dla nas na wysokim poziomie. W ostatnich latach gwałtownie wzrosły. Możemy malować hodowcom różowy obraz przyszłości, ale to ich nie przekona. Ostatecznie sieć liczy się wynik! To oznacza, że musimy nadążać za rynkiem. Mamy bliskie relacje z naszymi odbiorcami, więc oni też rozumieją, że ceny surowców rosną. Uprawa ziemniaków skrobiowych w Europie kurczy się. Jestem głęboko przekonany, że rynek reguluje się samo. Jeśli zanikną uprawy, ceny wzrosną. Tak musi być. Plantatorzy naprawdę nie są szaleni. Wiedzą, ile płacą wszystkie strony na rynku. Dlatego naszym najwyższym priorytetem jest zabezpieczenie dostaw surowców po dobrej cenie kontraktowej.”
„Nie muszę osiągać ogromnych zysków, ale chcę uczciwie zarabiać na życie” – kontynuuje Vette na trzeźwo jako hodowca ziemniaków. „Na przyszły rok pracuję nad nowym traktorem i maszyną do sadzenia. Biorąc pod uwagę wszystkie dostępne opcje, mówimy o inwestycji rzędu pół miliona euro. Niezależnie od tego, czy uprawiam ziemniaki na skrobię, czy na frytki, cena jest nie mniejsza. Po prostu na mniej nie poprzestanę. Jeśli zsumujesz wszystkie wzrosty cen upraw, zauważysz, jak kapitałochłonna stała się uprawa ziemniaków. Plantatorzy stali się prawdziwymi specjalistami. Liczba członków EZG systematycznie maleje, ale areał pozostaje To samo. Przeciętne firmy są coraz większe. Jest to konieczne, aby móc ponieść ryzyko finansowe. Minusem jest to, że w takim sezonie duże firmy często nadal mają ziemniaki w ziemi. Są też granice wzrostu. Na szczęście zauważam pozytywizm wśród naszych członków, szczególnie wśród młodszego pokolenia.”
Podwójna pojemność fabryczna
Dokładna cena kontraktowa, jaką Emsland zapewni za ziemniaki skrobiowe, płatkowe i granulowane, stanie się jasna na początku 2024 r. Wesselink może poinformować, że zamiarem jest znaczne zwiększenie mocy produkcyjnych płatków w Emlichheim – głównej lokalizacji. „W rzeczywistości zostanie dodana fabryka. Jesteśmy teraz zajęci przygotowaniami, takimi jak pozwolenie na budowę. Potrzebujemy więcej ziemniaków do nowej fabryki. Planujemy powiększyć nasz obszar w dużym promieniu wokół Emlichheim. Pomimo konkurencji w tym obszarze pozostaje to idealne miejsce do uprawy ziemniaków. Jesteśmy dumni, że zawsze potrafiliśmy się rozwijać zgodnie z wymaganiami naszych klientów. Chcemy to kontynuować.” Vette uprawia także ziemniaki w płatkach w swoim gospodarstwie. „Ziemniaki frytki brzmią kusząco, ale nie jest to możliwe na wszystkich glebach w tym regionie. Wymaga to więcej pracy i dlatego ceny kontraktowe są logicznie wyższe. Nadal są duże możliwości w przypadku ziemniaków płatkowych i skrobiowych. Plantatorzy też o tym wiedzą. "
Outsourcing logistyki
Emsland stale rośnie w Holandii. W skład EZG wchodzą także członkowie z Holandii, których interesy są bardzo dobrze reprezentowane, uważa przewodniczący. „Mają te same życzenia i wymagania”. Typowo niemieckim zwyczajem jest, że większość hodowców sama przynosi ziemniaki. „Jesteśmy bardzo elastyczni w planowaniu. Plantatorzy mogą realizować kilka dostaw tygodniowo, w zależności od wielkości kontraktu” – mówi Wesselink. „Jednak otrzymujemy coraz większe zapotrzebowanie na samodzielne zorganizowanie transportu, zarówno z Holandii, jak i Niemiec. Zaczęliśmy eksperymentować z tym w zeszłym roku żniwnym. Jesteśmy zadowoleni z wyniku”. Jako hodowca Vette zgadza się z tym. „Coraz trudniej jest znaleźć i utrzymać personel. W przeszłości zawsze był członek rodziny, który dostarczał ładunek. Obecnie tak się nie dzieje. Zlecając załadunek firmie transportowej, zwalniasz siłę roboczą na inna praca."
W tym sezonie Emsland eksperymentował także z tak zwaną „myszą ziemniaczaną”. Przekształcona odmiana dobrze znanej myszki buraczanej, która może szybko załadować i oczyścić całą stertę na polu. Jednak własny transport pozostaje możliwy, podkreśla Wesselink. „To elastyczne podejście jest charakterystyczne dla Emsland. Z pewnością chcemy, aby tak pozostało”.