Europejscy producenci frytek w dalszym ciągu mogą liczyć na bardzo dobrą sprzedaż frytek i bardzo wysokie ceny sprzedaży. Jednocześnie wyhamowuje rynek eksportowy. Najbliższe sześć miesięcy będzie zatem kluczowe. Czy kupujący nadal zaakceptują wysokie ceny, czy też przetwórcy będą musieli ustąpić?
Dane dotyczące eksportu mrożonych frytek za grudzień 2023 r. przedstawiają pełny obraz roku 2023 i eksportu z UE-27. Dane te pochodzą ze zharmonizowanego systemu handlu. W ostatnim miesiącu roku eksport spadł o ponad 17% w porównaniu do listopada i o 8% w porównaniu z rokiem ubiegłym. Od wybuchu kryzysu koronowego nie widziano ilości 162.000 XNUMX ton.
Wysokie ceny utrzymują się
Pomimo tego, że kupujący niemal wszędzie kupowali mniej europejskich frytek, eksporterom udało się utrzymać wysoki poziom cen. Średnia cena zrębków wynosząca 1.256 euro za tonę jest tylko o 2% niższa niż w listopadzie i nieco wyższa niż rok wcześniej. Następnie cena wzrosła do 1.234 euro. W ciągu dwunastu miesięcy cena jest o jedną trzecią wyższa niż rok wcześniej.
Płacone ceny różnią się nieco w zależności od rynku sprzedaży. Największy odbiorca – kraje Bliskiego Wschodu – płacił 4,5% za tonę. Ceny w pozostałych krajach Europy, Azji i Australii nadal rosły, o 8% do 14%.
Ten sam wolumen, znacznie większy obrót
W całym 2023 r. kraje UE-27 wyeksportowały łącznie 2,09 mln ton mrożonych chipsów. To wynik porównywalny z rokiem 2022, kiedy wyeksportowano jedynie o 12.500 2,66 ton więcej. Biorąc pod uwagę wszystkie wyzwania związane z dostępnością ziemniaków, są to liczby godne podziwu. Finansowo przetwórcy poradzili sobie bardzo dobrze. Całkowita wartość eksportu wynosi XNUMX mld euro, czyli o prawie jedną trzecią więcej niż rok wcześniej.
Europejski sektor frytek wyraźnie podniósł się ze wszystkich kryzysów. W porównaniu z poprzednim „normalnym” rokiem 2019, wolumen sprzedaży wzrósł o jedną piątą, a wartość podwoiła się. Na tonie frytek zarabia się znacznie więcej niż przed pandemią koronową. Mówiąc najprościej, frytki królowały w trakcie pandemii i po niej, przy inflacji cen żywności i innych czynnikach. Ma to związek między innymi z ceną produktu – w porównaniu do innych dań na talerzu – oraz wzrostem liczby posiłków z dostawą do domu i usług, które to ułatwiają.
Zaginięcie w Rosji i Chinach nie jest odczuwalne
Ogromny wzrost wolumenu i obrotów z UE był możliwy dzięki Stanom Zjednoczonym. Z jednej strony dlatego, że kraj ten był porażką na rynku światowym. Z drugiej strony, ponieważ sam stał się dużym rynkiem popytowym. Inne części świata również kupiły więcej frytek. Sprzedaż do Rosji to tylko cień tego, co było w 2019 roku (90% obniżki), ale fabryki prawie nic nie zauważają. Sprzedaż do Chin również znacznie spadła, o ponad 60%. Zwłaszcza, że lokalna produkcja nabrała tam większego kształtu. Dlatego kraj może nawet eksportować frytki.
Belgia w dalszym ciągu radzi sobie dobrze
Szczegółowe dane liczbowe dla UE-5 za grudzień nie zostały jeszcze opublikowane. Dane za listopad pokazują silny wzrost, chociaż na tle innych wyróżnia się głównie Holandia. Z jednej strony dlatego, że nasz kraj ma najwyższe ceny chipsów w UE-5. Z drugiej strony, ponieważ wielkość eksportu nieznacznie maleje. Dla porównania, w Belgii eksport wzrósł o 3% w ciągu całego roku.
Jak już wspomnieliśmy, dalsza część sezonu 2023/24 będzie interesująca dla branży frytek. Eksport rzeczywiście jest w opłakanym stanie, a poziom cen spada. A może fabryki nie mają wystarczającej ilości ziemniaków, aby zaspokoić cały popyt. Podobny obraz można zaobserwować w Ameryce Północnej widoczny, ale przepływ ziemniaków nie jest tam ograniczeniem.