Plantatorzy ziemniaków w UE-5 spodziewają się, że powierzchnia ziemniaków konsumpcyjnych może w tym roku wzrosnąć. Jest to wyjątkowe, biorąc pod uwagę duży niedobór sadzeniaków. Duży popyt ze strony przemysłu przetwórczego i podaż odmian alternatywnych powinny umożliwić wzrost.
W ubiegłym roku powierzchnia ziemniaków konsumpcyjnych w UE-4 wzrosła o 2,7%. Nadal brakuje oficjalnych danych za 2024 r., a to zajmie trochę czasu. Niemniej jednak wśród europejskich plantatorów w najważniejszych krajach prowadzone są sondaże, które wskazują na wzrost upraw w tym roku. Z jednej strony jest to zaskakujące, biorąc pod uwagę duży niedobór materiału wyjściowego. Z drugiej strony są szanse i wykorzystuje się je obiema rękami.
5 procent więcej we Flandrii?
Na początku kwietnia w Viaverdzie (dawniej PCA) odbyło się badanie wśród 124 flamandzkich plantatorów ziemniaków. Pokazało to, że średnio zwiększali areał upraw ziemniaków na frytki o 5%. To wystarczy na 3.000 hektarów, co daje całkowitą flamandzką powierzchnię upraw ziemniaków do 58.000 7 hektarów. W nieco większym stopniu (5%) rośnie powierzchnia odmian wczesnych (XNUMX%) niż powierzchnia ziemniaków późnych (XNUMX%).
Ten wynik nie jest wielkim zaskoczeniem, jeśli porównamy go z wcześniejszym sondażem Boerenbusiness Obok niego. Duża grupa holenderskich plantatorów również się pokazała wiem w tym roku powiększyć obszar. Więcej hektarów uprawiają głównie więksi plantatorzy (ponad 50 hektarów). Powodem skurczu jest głównie dostępność ziemi, a nie tyle sadzeniaków.
Szersza gama odmian
Zarówno dane flamandzkie, jak i holenderskie należy traktować z pewną ostrożnością. Na przykład nie wszystkie umowy są ostateczne i nie wszystkie sadzeniaki zostały dostarczone. Szczególnie teraz, gdy pogoda utrudnia prace, trudno jest dostarczyć plantatorowi wszystkie (pokrojone) ziemniaki we właściwym czasie. Z danych flamandzkich jasno wynika, że różnorodność ras wzrasta. W ostatnich latach obszar ten przesunął się głównie do Fontane – i w mniejszym stopniu Innovator – ale w tym roku obejmuje także Marquis, Challenger, Donata i Lady Anna. Bintje ma także ponownie szansę na rozwój. Niewątpliwie ze względu na atrakcyjne ceny sadzeniaków.
Według danych Viaverda wzrost w Walonii jest nieco wyższy i wynosi 7%. Sadzi się tam także więcej odmian alternatywnych, chociaż dominuje Fontane. We Francji plantatorzy ziemniaków są pozytywnie nastawieni, a także krążą pogłoski o kilkuprocentowym wzroście. Organizacja rolników UNPT nie podała jeszcze żadnych danych liczbowych, poza tym, że w tym roku w kraju zabraknie około 150.000 XNUMX ton sadzeniaków ziemniaków. Ponadto według doniesień więcej francuskich sadzeniaków jest eksportowanych do innych krajów. Coś, co jest również zauważalne w Niemczech. Niemieckie sadzeniaki są wykorzystywane w innych częściach Europy, aby wypełnić lukę pozostawioną przez Holandię. Wraz z pojawieniem się znacznie większych mocy przerobowych w regionie północnej Francji i południowej Belgii nie jest zaskakujące, że oczekuje się tam wzrostu.
Wzrost na wschodzie
W ubiegłym roku powierzchnia w UE-4 wzrosła wszędzie z wyjątkiem Holandii. W Polsce obszar ten gwałtownie spadł. Branża również liczy na wzrost w tym roku. Przyczyny tego są proste. Oprócz dużego popytu, alternatywy (buraki cukrowe i zboża) nagle stały się mniej atrakcyjne. Jest to coś, co odgrywa rolę również we Francji i Niemczech. Czas pokaże, czy polski obszar ponownie zbliży się do 200.000 XNUMX hektarów. Kraj ten znany jest z tego, że uprawia się stosunkowo dużą ilość niecertyfikowanych sadzeniaków. Wielcy profesjonalni hodowcy zwykle nie biorą w tym udziału, ale granice między tym, co jest dozwolone, a tym, co nie jest dozwolone, są maksymalnie rozciągnięte. Tak jest wszędzie.
Wbrew wszelkim szacunkom ziemniaki muszą mieć możliwość wniknięcia w ziemię. Sadzenie odbywa się z przerwami w całej północno-zachodniej Europie. Tej wiosny Holandia i inne obszary przybrzeżne będą w złej sytuacji z wiadrami wody, gdy kraj ponownie wyschnie. Podglebie jest prawie wszędzie nasycone i ma słabą strukturę. Coś, co nie zmieni się tej wiosny. W Niemczech i Polsce hodowcy na glebach lekkich mogli siać spokojnie między opadami deszczu. Od końca kwietnia sporo pracy wykonano także we Francji w krótkim czasie, choć do mety wciąż daleko. Belgia stoi w obliczu tych samych okoliczności co Holandia. Można było zobaczyć zarówno kombajnów, jak i plantatorów, zwłaszcza w regionie przybrzeżnym. Wyjątkowy obraz na dwa wyjątkowe sezony.