W tym tygodniu rynek ziemniaków znów nie osiągnął dna. Tam, gdzie w styczniu drzewa zdawały się sięgać nieba (szczególnie odmiana Innovator), dziś targ ziemniaczany jest opustoszałą równiną. W minionym tygodniu po raz kolejny boleśnie okazało się, że obecny system rynku ziemniaków ma poważną wadę.
Rynek ziemniaków, który jest/był oparty na nieograniczonym wzroście sprzedaży frytek na całym świecie w połączeniu z nieograniczonym wzrostem mocy przetwórczych w Europie, a następnie na nieograniczonym wzroście powierzchni upraw ziemniaków, wspieranym przez kontraktowanie jak największej ilości ziemniaków z wyprzedzeniem po opłacalnych cenach.
Eksperci rynkowi ostrzegają
Eksperci rynkowi od lat ostrzegają przed nadmiernym kontraktowaniem ziemniaków w celu kształtowania ich ceny. Ze względu na dużą liczbę kontraktów, ich niewielka lub zbyt duża ilość może mieć istotny wpływ na kształtowanie się cen. W ostatnich latach zjawisko to zostało częściowo zamaskowane przez wzrost sprzedaży frytek i umiarkowane zbiory w ciągu ostatnich trzech lat.
Ze względu na ograniczone plony i dobrą sprzedaż, zawsze można było ustalić cenę wolnych ziemniaków w notowaniach. Pomimo ograniczonej liczby transakcji, na tablicy wciąż pojawiały się oferty. Teraz, gdy wszystkie monety obracają się w złym kierunku, staje się boleśnie oczywiste, że rynek ziemniaków osiągnął punkt, który można najlepiej określić jako punkt zerowy, czyli gospodarczy punkt zerowy, w którym rynek całkowicie się zatrzymał. W tym kontekście „strefa zero” oznacza: brak handlu, brak transakcji, brak popytu i brak notowań. Dynamika zniknęła. Pozostaje pustka w ruchu i cenie.
Sytuacja bardzo niepokojąca
Obecna sytuacja na rynku ziemniaków jest niepokojąca. Sprzedaż frytek pozostaje w tyle przez cały sezon (patrz wykres poniżej, na którym dane za styczeń i luty 2025 r. opierają się na aktualnie dostępnych danych). Wybuch wojny handlowej i spadek popytu na europejskie frytki sprawiły, że przemysł przetwórczy po raz pierwszy od lat odnotowuje spadek sprzedaży. Zwłaszcza teraz, gdy wszyscy główni przetwórcy zobowiązali się do dalszej rozbudowy mocy produkcyjnych.
W krótkiej perspektywie oznacza to, że wiele firm przetwórczych dysponuje wystarczającym (lub zbyt dużym) zapasem ziemniaków na cały sezon, pochodzącym wyłącznie z ziemniaków zakontraktowanych. Jeśli nic się nie zmieni w kwestii sprzedaży frytek, przetwórcy nie będą już musieli kupować zbyt wiele, jeśli nie niczego, na wolnym rynku. I stało się to boleśnie oczywiste po raz kolejny w tym tygodniu, kiedy po Belgapom, Viaverda i francuski RNM również nie były w stanie ogłosić notowania z powodu braku transakcji. Jest to szczególnie uderzające w przypadku belgijskich przetwórców, ponieważ belgijscy przetwórcy często mają mniejszy zasięg (mniej umów) niż przetwórcy holenderscy i niemieccy.
Holenderska oferta (PotatoNL) jest nadal dostępna w tym tygodniu, jednak nie opiera się na wolnym handlu, lecz na ziemniakach dostarczanych wraz z produktem. Tak naprawdę nie ma to nic wspólnego z wolnym rynkiem. Belgijscy handlarze mają już dość i oferują Fontane za 15 euro z opłatą pocztową, nie znajdując nabywcy. Dla wielu procesorów jest to zatem czas kontroli uszkodzeń. Sprzedaż frytek i ich cena są pod presją, a ceny niektórych produktów spadają już poniżej kosztów własnych przetwórców ustalonych na podstawie cen kontraktowych (cena kontraktowa ziemniaków + transport + olej do gotowania + koszty przetwórstwa + opakowanie + robocizna). A gdzie jest strata, tam jest i ból. Kurs euro również nie pomaga, a od 1 marca 2025 r. wartość euro wzrosła w stosunku do dolara o ponad 9%.
Ryzyko cenowe dla plantatora
Oznacza to, że rynek jest dziś postrzegany zupełnie inaczej niż pół roku temu, gdy nie było żadnych ograniczeń, kontraktowanie ziemniaków było działaniem bez ryzyka, a zysk był pewny. Najlepszą strategią zarządzania ryzykiem jest przeniesienie ryzyka (cenowego) z powrotem do łańcucha. I tym samym przerzuca ryzyko na plantatora ziemniaków.
Problem polega na tym, że plantatorzy nie chcą podejmować takiego ryzyka. Ryzyko, jakie podejmuje, w rzeczywistości wzrosło ze względu na wzrost kosztów, dlatego plantator szuka mniejszego ryzyka. Umiejscowienie ryzyka (cenowego) w innym miejscu łańcucha, jak miało to miejsce w przeszłości w przypadku traderów, spółdzielni lub rynków terminowych, zostało wyeliminowane przez koncentrację w łańcuchu do takiego stopnia, że ta infrastruktura niemal zanikła.
Wówczas nie pozostanie już nic innego, jak odbudować rynek ziemniaków od podstaw, powoli i krok po kroku, jak to często bywa po chwilowym szoku.