Spółdzielnia ziemniaków stołowych PotatoNext stara się pozyskać wystarczające fundusze od swoich członków, aby zapewnić im, jak twierdzi, wystarczające środki. Oprócz obowiązkowego finansowania członkowskiego, istnieją dwa programy dobrowolne, w których członkowie mogą uczestniczyć.
Firma PotatoNext powstała w 2023 roku z połączenia działów ziemniaków jadalnych firm Nedato, Agrico i spółki zależnej Agrico, Leo de Kock. Zakończyła już dwa zbiory. Ostateczne wyniki są jeszcze niedostępne, ale według prezesa Harry'ego van der Lindena nie potrwa to długo. Trwają końcowe audyty. PotatoNext podaje na swojej stronie internetowej roczny obrót netto w wysokości 80 milionów euro. Aby zmniejszyć początkowe zadłużenie i utrzymać wystarczającą wypłacalność, firma zachęca swoich członków do udziału w (częściowo) bezpłatnym finansowaniu członkowskim.
Harry van der Linden jest prezesem PotatoNext od października 2024 roku. Posiada wykształcenie finansowe i uprawnienia biegłego rewidenta. Zajmował stanowiska kierownicze w różnych sektorach, między innymi w branży kwiatowej i roślinnej oraz w wydawnictwie.
Obowiązkowe finansowanie członkowskie
Program finansowania obejmuje trzy różne schematy, które plantatorzy zatwierdzili podczas walnego zgromadzenia 2 lipca. Obejmuje on obowiązkowe finansowanie członkowskie, polegające na potrąceniu 3,7% obrotu brutto osiągniętego przez plantatora (za rok zbiorów 2024). Członkowie wpłacają tę kwotę przez trzy, pięć lub siedem lat. Po tym okresie wybierają jeden z trzech okresów obowiązkowej części finansowania.
Ponadto istnieją dwa dobrowolne programy finansowania, dzięki którym spółdzielnia ma nadzieję pozyskać kolejne 1,5 mln euro. Dobrowolny program finansowania członkowskiego ma takie same warunki jak obowiązkowy program finansowania członkowskiego, z tą różnicą, że dopłata do odsetek jest wyższa o 0,25%. Oprocentowanie jest oparte na stopie EURIBOR i europejskim indeksie rynku kapitałowego (IRS). Wreszcie istnieje program finansowania rachunku bieżącego, dzięki któremu spółdzielnia ma nadzieję na krótkoterminowe generowanie kapitału obrotowego. Okres jego obowiązywania wynosi jeden rok.
Nic szalonego
Według Van der Lindena, konsultowanie się z członkami spółdzielni w celu zaspokojenia swoich potrzeb finansowych nie jest niczym niezwykłym. „Przestrzegamy zasad ustalonych przez NCR (Krajową Radę Spółdzielczą, red.). Na przykład Agrico, podobnie jak wiele innych spółdzielni, również korzysta z finansowania członkowskiego. Ze względu na swoją strukturę, PotatoNext zaczynało od zadłużenia. Nasze dwa zakłady sortowania i pakowania w Purmerend i Oud-Beijerland są wynajmowane. To nie jest idealny punkt wyjścia do ubiegania się o finansowanie”.
PotatoNext twierdzi, że celowo zrezygnował z poszukiwania zewnętrznego partnera finansowego w celu pozyskania niezbędnego kapitału. „W zasadzie spółdzielnia nie powinna generować zysków; pieniądze powinny trafiać do członków w formie korzystnej ceny puli” – dodaje prezes spółdzielni Gertjan van Dueren den Hollander. „Jeśli chcesz pomnożyć kapitał, możesz to zrobić poprzez zatrzymanie zysku. Jest to jednak kapitał martwy. Spółdzielnia woli płacić odsetki swoim członkom niż bankowi”.
Kapitałochłonny
Sytuacji finansowej nie upraszcza nietypowa sytuacja płynnościowa firmy. Duże wahania zaskoczyły nawet prezesa. „Wypłacamy zaliczkę, gdy członkowie dostarczają ziemniaki. W lipcu dokonujemy ostatecznego rozliczenia za zeszłoroczne zbiory. Jako spółdzielnia wypłacamy również zaliczki na sadzeniaki. Spółdzielnia ma wystarczającą płynność finansową. Gdy ostateczne rozliczenie, obejmujące sadzeniaki, nastąpi w lipcu, PotatoNext (jako organizacja wciąż w budowie) w dużej mierze polega na swoim finansowaniu. Jesteśmy jednak firmą kapitałochłonną, biorąc pod uwagę, że obie fabryki wymagają znacznych inwestycji”.
Plantatorzy głosują za
Podczas głosowania na ostatnim spotkaniu trzy czwarte obecnych zatwierdziło proponowane finansowanie członkowskie. Zrzeszonych jest około dwustu plantatorów, którzy łącznie uprawiają 3.200 hektarów ziemniaków jadalnych w Holandii, od Zeeuws-Vlaanderen po Eemshaven. Na spotkaniu przedstawiono również ceny łączone. Pomimo trudnego rynku ziemniaków w drugiej połowie roku, PotatoNext udało się osiągnąć dodatnie ceny. „Plantatorzy nie byli niezadowoleni” – mówi Van der Linden.
Dodatkowym obciążeniem i kosztem jest prawie 10% ziemniaków, na które nie było rynku zbytu, zarówno wśród krajowych producentów, jak i importowanych wczesnych ziemniaków. Według Van Dueren den Hollander i Van der Linden było to nieuniknione. „Nikt w branży nie przewidywał takiej sytuacji. Co więcej, dla nas kluczowe jest, aby nigdy nie musieć odrzucać ofert sprzedaży” – wyjaśnia Van Dueren den Hollander. „Rok temu pod koniec wystąpił duży niedobór, a ziemniaki były drogie. Nie można dać się zaskoczyć. Niestety, w tym roku sytuacja potoczyła się zupełnie inaczej”.
Specjalizacja
Spółdzielnia dysponuje większym areałem, niż jest to potrzebne do wolumenu sprzedaży. „To konieczne, aby zawsze zapewnić odpowiednią jakość” – mówi prezes. „Uprawa ziemniaków jadalnych to nasza specjalność. Wiemy już, na jakiej glebie i u którego producenta każda odmiana sprawdza się najlepiej. Obecnie istnieje czterdzieści różnych odmian. Posiadamy wiedzę specjalistyczną, aby uprawiać produkt najwyższej jakości i sprzedawać go w odpowiednim miejscu. Może to być Holandia, ale także inne kraje Europy, Afryki czy Karaibów”.
Dyrektorzy pozytywnie oceniają sprzedaż w Holandii i Europie. „Dane pokazują, że rynek ziemniaków jadalnych się stabilizuje” – mówi Van Dueren den Hollander. „Myślę, że dzięki promocji wciąż możemy wiele osiągnąć. Holandia to prawdziwy kraj frytek, zwłaszcza na mieście. Ale ziemniaki są tak wszechstronne. Jest tak wiele możliwości. Rzadko się je widuje w menu”. W Holandii Albert Heijn jest zdecydowanie największym klientem. PotatoNext ma wieloletnie umowy na dostawy. Są bardzo zadowoleni ze współpracy. „Albert Heijn to wyjątkowy sprzedawca detaliczny, który ceni długoterminowe relacje” – mówi Van der Linden. „Firma bierze pod uwagę cały łańcuch dostaw, a zwłaszcza rolników. To stanowisko musi być solidne”.
Własna fabryka
Pozyskanie wystarczającego finansowania nie tylko złagodzi sytuację finansową w krótkim okresie. Marzeniem jest posiadanie własnej fabryki. „Obecnie wynajmujemy dwie lokalizacje, co nie jest idealne” – przyznaje prezes. „Chcemy pracować wydajniej, rozdzielać przepływy ziemniaków i magazynować własny produkt, żeby wymienić tylko kilka. Budowa nowej fabryki nie jest łatwa, a znalezienie lokalizacji jest już wyzwaniem. To cel długoterminowy”.
Proponowane rundy finansowania trwają do końca tego miesiąca. Spółdzielnia ma nadzieję, że do tego czasu uda jej się zebrać wystarczające środki od swoich członków. To dopiero początek, ale pierwsze sygnały są ostrożnie optymistyczne. „Musimy to zrobić razem; w ten sposób osiągniemy zysk” – podsumowuje Van Dueren Den Hollander. „Ryzyko ponosimy razem”. Nie uważa się za prawdziwego spółdzielcę, „ale uprawa ziemniaków jadalnych jest tak wyspecjalizowana i złożona, ze wszystkimi certyfikatami, że myślę, że to najlepszy sposób na jej zorganizowanie”.